Seria eksplozji na tankowcach w Zatoce Perskiej. Ropa reaguje natychmiast

Seria eksplozji i ataków na statki handlowe w Zatoce Perskiej i Cieśninie Ormuz ponownie wstrząsnęła światowym rynkiem energii. W ciągu zaledwie dwóch dni celem uderzeń było co najmniej siedem jednostek, w tym tankowce transportujące ropę naftową oraz produkty ropopochodne.

Z perspektywy ekonomicznej wydarzenia te natychmiast odbiły się na rynku surowców energetycznych – cena ropy Brent przekroczyła na krótko poziom 100 dolarów za baryłkę.

Choć w kolejnych godzinach notowania spadły do około 96 dolarów, sam fakt przekroczenia tej granicy pokazuje skalę napięcia na jednym z najważniejszych szlaków transportu energii na świecie. W praktyce oznaczało to gwałtowną reakcję rynków na zagrożenie dla żeglugi w regionie, przez który przepływa nawet jedna piąta globalnego handlu ropą naftową.

Najpoważniejsze uderzenia – Safesea Vishnu i Zefyros

Najpoważniejsze incydenty dotknęły dwa tankowce znajdujące się na wodach irackich. Jednostki Safesea Vishnu oraz Zefyros zostały trafione w wyniku ataków, które – według części źródeł – mogły zostać przeprowadzone z wykorzystaniem łodzi wypełnionych materiałami wybuchowymi.

Tankowiec Safesea Vishnu, pływający pod banderą Wysp Marshalla i eksploatowany przez amerykańskiego armatora, został poważnie uszkodzony. Na pokładzie pojawił się ogień, a eksplozja doprowadziła do śmierci co najmniej jednego członka załogi.

Druga jednostka – Zefyros, należąca do greckiego armatora i transportująca kondensat gazowy – również została trafiona, co doprowadziło do pożaru na pokładzie.

Co ciekawe, oba statki znajdowały się w niewielkiej odległości od siebie, ponieważ prowadziły operację przeładunku statek-statek. W praktyce oznaczało to, że dwa duże tankowce były szczególnie narażone na atak w tym samym momencie, co znacząco zwiększyło skalę zagrożenia.

Szersza fala ataków na żeglugę

Incydenty z udziałem Safesea Vishnu i Zefyros nie były odosobnione. W tym samym czasie ostrzelane zostały również inne statki w rejonie Cieśniny Ormuz, a kolejny incydent odnotowano w pobliżu portu Jebel Ali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tam kontenerowiec Source Blessing został trafiony odłamkami, co doprowadziło do niewielkiego pożaru, jednak bez ofiar wśród załogi.

Kluczowym elementem całej sytuacji pozostaje fakt, że ataki nastąpiły w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z najważniejszych wąskich gardeł światowego handlu. Cieśnina Ormuz łączy Zatokę Perską z Zatoką Omańską i Morzem Arabskim. Każde zakłócenie żeglugi w tym miejscu natychmiast odbija się na globalnych rynkach energetycznych.

Odpowiedzialność i sygnał polityczny

Do części ataków przyznała się Irańska Gwardia Rewolucyjna. W opublikowanym nagraniu pokazano płonący tankowiec Safesea Vishnu, co miało stanowić demonstrację zdolności do uderzeń przeciwko żegludze handlowej w regionie.

Z perspektywy militarnej nie jest to zaskoczenie. Niezależnie od użytego uzbrojenia – czy były to łodzie wypełnione materiałami wybuchowymi, bezzałogowe jednostki nawodne czy inne środki bojowe – cel pozostaje ten sam: zwiększenie presji na transport ropy w regionie.

Różnica polegała jednak na skali wydarzeń. W ciągu dwóch dni zaatakowano kilka jednostek, co znacząco podniosło poziom napięcia na jednym z kluczowych szlaków żeglugowych świata.

Natychmiastowa reakcja rynku

Mimo medialnego zainteresowania samymi atakami, dla rynków finansowych najważniejsza była ich potencjalna konsekwencja – zagrożenie dla ciągłości dostaw ropy. W momencie pojawienia się informacji o eksplozjach ceny kontraktów terminowych gwałtownie wzrosły, przekraczając psychologiczną granicę 100 dolarów za baryłkę.

Choć notowania szybko spadły, wydarzenia te pokazują, jak wrażliwy pozostaje globalny system transportu energii. Każdy incydent w rejonie Zatoki Perskiej może natychmiast przenieść się z pokładu tankowca na ekrany giełd na całym świecie.

Kolejne jednostki trafione w rejonie Cieśniny Ormuz

Choć największe zainteresowanie mediów skupiło się na tankowcach Safesea Vishnu i Zefyros, lista jednostek dotkniętych incydentami w regionie była wyraźnie dłuższa. W praktyce oznaczało to, że mamy do czynienia nie z pojedynczym epizodem, lecz z serią uderzeń wymierzonych w żeglugę handlową w rejonie Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz.

Jedną z jednostek, która znalazła się w centrum wydarzeń, był masowiec Mayuree Naree, pływający pod banderą Tajlandii. Statek został trafiony dwoma pociskami nieznanego pochodzenia podczas przejścia przez cieśninę. W wyniku uderzenia wybuchł pożar w maszynowni, a część instalacji napędowych została uszkodzona.

Z informacji przekazanych przez armatora – spółkę Precious Shipping – wynika, że w chwili zdarzenia na pokładzie znajdowało się 23 członków załogi. Dwudziestu marynarzy ewakuowano i przewieziono do Omanu, natomiast trzech członków załogi uznano za zaginionych. Według relacji operatora statku mogli oni zostać uwięzieni w maszynowni, w której wybuchł pożar. Trwają działania ratownicze prowadzone we współpracy z lokalnymi służbami.

Co ciekawe, tego samego dnia uszkodzeniu uległ również kontenerowiec ONE Majesty, pływający pod banderą Japonii. Statek został trafiony niezidentyfikowanym pociskiem około 25 mil morskich na północny zachód od Ras Al-Khaimah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Inspekcja kadłuba wykazała niewielkie uszkodzenia powyżej linii wodnej. Żaden z członków załogi nie odniósł obrażeń, a statek mimo incydentu statek mógł kontynuować żeglugę.

Równolegle odnotowano jeszcze jeden incydent z udziałem masowca Star Gwyneth, pływającego pod banderą Wysp Marshalla. Jednostka została trafiona pociskiem około 50 mil morskich na północny zachód od Dubaju. Uszkodzeniu uległa część ładowni, jednak – jak poinformował armator – nie doszło do przechyłu jednostki ani obrażeń wśród członków załogi.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *