Baza SAR w Dziwnowie? Posłowie pytają MON o zachodnie wybrzeże

Posłowie Koalicji Obywatelskiej pytają MON o zabezpieczenie zachodniego wybrzeża przez śmigłowce SAR. Jednym z rozważanych rozwiązań ma być utworzenie punktu bazowania w Dziwnowie, co mogłoby skrócić czas dotarcia do zdarzeń w rejonie Świnoujścia i Zalewu Szczecińskiego.
W artykule
Interpelację nr 19045 złożyli 3 sierpnia posłowie Patryk Jaskulski, Artur Jarosław Łącki i Grzegorz Napieralski. Dokument dotyczy zabezpieczenia ratownictwa śmigłowcowego SAR na zachodnim wybrzeżu województwa zachodniopomorskiego oraz możliwości wykorzystania Dziwnowa jako dodatkowego miejsca bazowania śmigłowców.
Autorzy interpelacji zwracają uwagę, że śmigłowce wykonujące zadania ratownicze na Bałtyku stacjonują obecnie w Darłowie oraz Gdyni-Babich Dołach. W ich ocenie takie rozmieszczenie oznacza dłuższy czas dotarcia do zdarzeń w najbardziej wysuniętej na zachód części polskiego wybrzeża. Szczególnie wskazują przy tym na rejon Świnoujścia, Międzyzdrojów, Dziwnowa i Zalewu Szczecińskiego.
Dziwnów jako wysunięty punkt dla śmigłowców SAR
Posłowie wskazują, że w Dziwnowie znajduje się infrastruktura pozwalająca na przyjmowanie i bazowanie śmigłowców wojskowych oraz ratowniczych. Pytają więc MON, czy możliwe byłoby utworzenie tam stałej albo sezonowej bazy, ewentualnie wysuniętego punktu bazowania dla śmigłowców SAR.
Jednym z najważniejszych pytań pozostaje rzeczywisty czas potrzebny na dotarcie śmigłowca z Darłowa do rejonu Świnoujścia. Posłowie chcą, aby resort obrony podał średni czas takiego lotu w warunkach letnich i zimowych oraz poinformował, czy prowadzono analizę ryzyka dotyczącą zabezpieczenia zachodniej części wybrzeża.
Problem ten ma coraz większe znaczenie również ze względu na natężenie żeglugi w rejonie Świnoujścia. Oprócz ruchu promowego i statków handlowych są tam porty, terminal LNG, żegluga rekreacyjna i rybołówstwo, a każda większa akcja na morzu może wymagać szybkiego użycia śmigłowca zdolnego do podjęcia poszkodowanych.
Anakondy pozostają podstawą ratownictwa morskiego na Bałtyku
Dyskusja o rozmieszczeniu sił SAR pojawia się w momencie, gdy Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej (BLMW) mierzy się również ze zmianami sprzętowymi. 9 maja ostatni Mi-14PŁ/R zakończył dyżur ratowniczy, a podstawą lotniczego zabezpieczenia SAR na Bałtyku pozostają śmigłowce W-3WARM Anakonda.
Wycofanie Mi-14PŁ/R oznacza przy tym utratę maszyny dysponującej znacznie większą możliwością podejmowania rozbitków. Jak wskazywała w lipcu „Polska Zbrojna”, W-3WARM może podjąć z wody maksymalnie trzy osoby, podczas gdy Mi-14 pozwalał na ewakuację znacznie większej liczby poszkodowanych.
Potrzeby nie są przy tym wyłącznie teoretyczne. 13 sierpnia załoga W-3WARM przeprowadziła już 19. w tym roku akcję ratowniczą na Bałtyku. Była to jednocześnie 845. akcja ratownicza w historii BLMW.
Sama baza w Dziwnowie nie rozwiąże problemu
Utworzenie wysuniętego punktu w Dziwnowie mogłoby skrócić czas dotarcia śmigłowca do zachodniej części wybrzeża, ale pozostaje pytanie, jakimi maszynami taki punkt miałby zostać obsadzony. Przeniesienie jednego z obecnie wykorzystywanych śmigłowców oznaczałoby bowiem zmianę rozmieszczenia tych samych sił, a nie zwiększenie liczby maszyn dostępnych dla systemu SAR.
Dlatego odpowiedź MON będzie istotna nie tylko w sprawie samego Dziwnowa. Powinna również pokazać, jak resort zamierza docelowo zabezpieczyć ratownictwo lotnicze na Bałtyku po wycofaniu Mi-14PŁ/R i w perspektywie dalszej eksploatacji W-3WARM.
Na opublikowanej przez rząd liście zadań finansowanych w ramach programu SAFE znalazły się między innymi okręt ratowniczy Ratownik, okręt hydrograficzny Hydrograf i kolejne niszczyciele min Kormoran II, natomiast nie wskazano zakupu nowych śmigłowców SAR dla BLMW.
Na odpowiedź Ministerstwa Obrony Narodowej na interpelację nr 19045 trzeba jeszcze poczekać. Dopiero ona powinna pokazać, czy Dziwnów jest rzeczywiście rozpatrywany jako przyszłe miejsce bazowania lotnictwa ratowniczego, czy też propozycja pozostanie na razie tylko inicjatywą poselską.









