USA duszą handel morski Iranu, ale nie zamknęły cieśniny Ormuz

Amerykańska blokada irańskich portów zaczyna przynosić pierwsze efekty. Część statków zawrócono, ruch przez cieśninę Ormuz wyraźnie spowolnił, ale szlak nie został całkowicie zamknięty. Waszyngton uderza przede wszystkim w handel morski Iranu.

W tym tekście kontynuujemy temat sytuacji w rejonie cieśniny Ormuz oraz amerykańskiej blokady ruchu statków do i z irańskich portów. O sprawie tankowca Rich Starry pisaliśmy wcześniej na naszym portalu.

Presja USA na Iran rośnie, lecz cieśnina Ormuz nie została całkowicie zamknięta

Blokada działa, lecz nie w takim sensie, w jakim sugerowały pierwsze, głośne nagłówki świtowych mediów. Amerykanie nie zamknęli całej cieśniny Ormuz dla całej żeglugi. Gen. Dan Caine powiedział wprost, że operacja dotyczy irańskich portów i wybrzeża, nie samej cieśniny jako takiej. To ważne, bo właśnie na tym rozróżnieniu opiera się cały obecny mechanizm presji: Waszyngton nie odcina ruchu w poprzek akwenu, tylko próbuje zdławić handel morski Iranu i odstraszyć armatorów od wejść do irańskich portów oraz wyjść z nich. 

USA duszą handel morski Iranu, ale nie zamknęły cieśniny Ormuz / Portal Stoczniowy
Fot. Marynarze US Navy oraz żołnierze US Marines podczas obserwacji ruchu statków wychodzących z irańskich portów / CENTCOM

Czy ta presja działa? Na dziś można powiedzieć, że tak — przynajmniej częściowo. CENTCOM podało, że w ciągu 72 godzin od rozpoczęcia blokady zawrócono 14 jednostek wychodzących z irańskich portów. W operację zaangażowano ponad 10 tys. żołnierzy oraz kilkanaście okrętów i samolotów. To pokazuje, że nie mamy do czynienia z samą demonstracją polityczną, lecz z realnym i kosztownym narzędziem nacisku na Teheran.

Część statków płynie dalej, lecz cena ryzyka rośnie

Jednocześnie blokada nie zatrzymała całego ruchu. Reuters podał 17 kwietnia, że pakistański tankowiec Shalamar wyszedł z Zatoki przez cieśninę Ormuz z około 440 tys. baryłkami ropy Das Blend z ZEA i obrał kurs na Karaczi. To był ważny sygnał: przejście dla ładunków nieirańskich nadal jest możliwe, choć odbywa się już w warunkach znacznie większej niepewności i pod ścisłą kontrolą obu stron tego kryzysu. W tym sensie publicystyczne wpisy na X o tym, że na cieśninie Ormuz „rządzą dziś dwie władze”, jest efektowna, lecz źródłowo da się obronić tylko jej rdzeń: ruch nie ustał, ale stał się politycznie obciążony i dużo trudniejszy dla armatorów. 

Skala zakłóceń jest już jednak większa niż wynikałoby z samej liczby 14 zawróconych statków. Reuters pisał wcześniej, że po ogłoszeniu rozejmu ruch przez cieśninę pozostawał bliski zamarcia: od 8 do 10 kwietnia przez cieśninę przeszło tylko 15 statków wobec wcześniejszej średniej 138. Z kolei 17 kwietnia agencja informowała, że około 20 tys. marynarzy pozostaje uwięzionych w regionie wskutek kryzysu wokół tego szlaku. To już nie jest tylko gra sygnałów między Waszyngtonem i Teheranem, lecz realny paraliż części żeglugi i rosnący ciężar dla rynku. 

Najkrócej mówiąc, blokada nie zamknęła cieśniny, choć bez wątpienia presja na irański handel morski wyraźnie wzrosła. Teheran nie utracił dostępu do morza, jednak żegluga w regionie stała się znacznie trudniejsza i obciążona większym ryzykiem. To właśnie dlatego coraz częściej wraca pytanie, czy Waszyngton nie osiągnął efektu pośredniego: bez pełnej blokady cieśniny realnie ogranicza możliwości morskiego handlu Iranu. W praktyce może się to okazać dla Teheranu bardziej dotkliwe niż spektakularna, lecz krótkotrwała demonstracja siły.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *