Brytyjska inicjatywa morska chce sojuszu flot 10 państw ale bez Polski

Royal Navy zapowiada utworzenie nowego formatu współpracy morskiej dziesięciu państw Europy. Inicjatywa ma wzmacniać bezpieczeństwo na Morzu Północnym, północnym Atlantyku i Bałtyku, jednak na liście uczestników zabrakło Polski.

Jak podaje portal WP, dowódca marynarki wojennej Wielkiej Brytanii gen. Gwyn Jenkins przedstawił koncepcję „rodziny sprzymierzonych flot” podczas wystąpienia w Royal United Services Institute w Londynie. Projekt ma być odpowiedzią na rosnącą aktywność Rosji oraz potrzebę lepszej ochrony morskich szlaków komunikacyjnych i morskiej infrastruktury krytycznej.

Royal Navy buduje nowy format współpracy

Według zapowiedzi gen. Gwyn Jenkins, w skład nowej inicjatywy mają wejść floty Wielkiej Brytanii, Danii, Finlandii, Estonii, Islandii, Łotwy, Litwy, Holandii, Szwecji oraz Norwegii. Brytyjski dowódca określił ten projekt jako pierwszy tego rodzaju od dekad.

Nowy format nie ma zastępować NATO. Jego zadaniem ma być uzupełnienie istniejących struktur sojuszniczych poprzez ściślejszą współpracę flot państw północnej Europy. Szczególne znaczenie mają mieć akweny kluczowe dla bezpieczeństwa morskiego: Morze Północne, północny Atlantyk oraz Bałtyk.

Rosyjska aktywność jako główny punkt odniesienia

Gen. Jenkins wskazał Rosję jako najpoważniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. W ostatnich dwóch latach odnotowano niemal jedną trzecią więcej „wtargnięć” rosyjskich jednostek na brytyjskie wody terytorialne.

Szczególne obawy Londynu budzi aktywność rosyjskich okrętów podwodnych. Według brytyjskiej oceny będzie ona narastać, co zwiększa znaczenie zwalczania zagrożeń podwodnych, rozpoznania morskiego oraz ochrony morskiej infrastruktury krytycznej położonej na dnie morza.

Wspólne standardy i hybrydowa flota

Docelowo floty państw uczestniczących w tej inicjatywie mają zbliżać swoje szkolenie, doktrynę oraz standardy do rozwiązań stosowanych przez Royal Navy. Jenkins zapowiedział również przekształcanie brytyjskich sił morskich w kierunku floty hybrydowej, łączącej klasyczne okręty z systemami autonomicznymi i bezzałogowymi.

To kierunek zgodny ze zmianami obserwowanymi w działaniach morskich, które ewoluują pod wpływem doświadczeń wojny na Ukrainie. Coraz większe znaczenie mają rozpoznanie, odporność systemów dowodzenia, zdolność do szybkiego reagowania oraz współpraca załogowych okrętów z platformami bezzałogowymi.

Bałtyk bez Polski w brytyjskiej inicjatywie

Największe kontrowersje budzi brak Polski na liście państw zaproszonych do tworzenia nowego formatu. Inicjatywa ma obejmować również Bałtyk, czyli akwen bezpośrednio związany z bezpieczeństwem polskiego wybrzeża, portów, szlaków dostaw oraz morskiej infrastruktury energetycznej.

W materiale opublikowanym przez Defence24 sprawę skomentował dr Aleksander Olech, redaktor naczelny Defence24.com. Ocenił, że trudno zrozumieć pominięcie Polski, która pozostaje kluczowym państwem flankowym NATO zarówno w wymiarze lądowym, jak i morskim na Bałtyku. Zwrócił również uwagę, że Warszawa inwestuje w modernizację Marynarki Wojennej RP, w tym w program wielozadaniowych fregat Miecznik, oraz podjęła decyzję o zakupie okrętów podwodnych.

Bez udziału Warszawy trudno mówić o pełnym regionalnym ujęciu bezpieczeństwa morskiego północno-wschodniej flanki NATO. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której nowy format ma obejmować również Bałtyk, a więc akwen bezpośrednio związany z bezpieczeństwem polskich portów, morskiej infrastruktury energetycznej i morskich szlaków transportowych.

Sojusz dla Bałtyku, ale bez Polski

Ten brytyjski pomysł kryje kilka znaków zapytania. Nie tylko dlatego, że pomija Polskę, ale dlatego, że pomija ją w sprawie bezpośrednio dotyczącej bezpieczeństwa Bałtyku. Wniosek jest niewygodny: Londyn buduje format regionalny bez jednego z najważniejszych państw regionu.

Po pierwsze: dlaczego w inicjatywie obejmującej Bałtyk nie ma Polski? Po drugie: dlaczego są w niej państwa bałtyckie, Dania, Szwecja, Norwegia i Finlandia, a zabrakło kraju, który ma własne wybrzeże, porty, terminal LNG, Baltic Pipe, Naftoport i rosnące znaczenie morskiej infrastruktury energetycznej? Po trzecie: czy Londyn naprawdę nie widzi Warszawy jako partnera w bezpieczeństwie morskim, czy może dostrzega ją dopiero wtedy, gdy chodzi o kontrakty zbrojeniowe?

Bo tu dochodzimy do sprawy szczególnie niewygodnej. Wielka Brytania nie jest w Polsce obserwatorem z daleka. Brytyjski Babcock International uczestniczy w programie Miecznik, czyli najważniejszym programie modernizacyjnym Marynarki Wojennej RP. To na projekcie Arrowhead 140 powstają przyszłe polskie fregaty. Innymi słowy: gdy trzeba budować okręty za polskie pieniądze, Brytyjczycy są obecni. Gdy jednak trzeba zaprosić nasz kraj do nowego formatu rozmowy o bezpieczeństwie Bałtyku, Polska nagle znika z brytyjskiej mapy bezpieczeństwa.

Warto przypomnieć jeszcze jeden epizod. Niedawno Londyn politycznie wsparł szwedzką ofertę w programie Orka, czyli w postępowaniu, które ma rozstrzygnąć, który zagraniczny koncern zbuduje przyszłe okręty podwodne dla Polski. Brytyjczycy opowiedzieli się wówczas po stronie Szwedów, o czym pisaliśmy już na naszym portalu. Wielka Brytania potrafi więc zabierać głos, gdy chodzi o polskie decyzje zakupowe i kierunek modernizacji Marynarki Wojennej RP. Tym bardziej uderzające jest to, że w inicjatywie morskiej obejmującej Bałtyk Polska nie znalazła się już przy stole.

I właśnie to jest najbardziej wymowne. Polska ma być klientem, zapleczem przemysłowym i dogodnym partnerem, ale niekoniecznie współautorem reguł gry, które próbuje narzucać państwo nieleżące nad Bałtykiem. Jeśli tak ma wyglądać brytyjska „rodzina sprzymierzonych flot”, to warto zapytać, kto w tej rodzinie siedzi przy stole, a kto ma tylko płacić rachunki.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *