Dron morski US Navy ratuje pilotów Apache po katastrofie u wybrzeży Omanu

Bezzałogowa jednostka nawodna (USV) Saronic Corsair została użyta przez US Navy do podjęcia dwóch pilotów U.S. Army po katastrofie śmigłowca AH-64 Apache w rejonie Omanu. Według CENTCOM akcja trwała około dwóch godzin. Życiu obu pilotów nie zagraża niebezpieczeństwo.
W artykule
Ratunek z udziałem drona morskiego
Do zdarzenia doszło 8 czerwca podczas patrolu prowadzonego nad wodami w pobliżu Omanu. Śmigłowiec AH-64 Apache spadł do morza, po czym rozpoczęto akcję ratowniczą. Sama operacja nie byłaby niczym nadzwyczajnym w tym rejonie. Tym razem istotne jest jednak to, że do podjęcia pilotów użyto drona morskiego.
Pilotów podjęła jednostka Saronic Corsair, wykorzystywana przez Task Force 59 – zespół US Navy odpowiedzialny za wdrażanie systemów bezzałogowych w działaniach morskich na Bliskim Wschodzie. Jeżeli potwierdzą się wszystkie szczegóły, będzie to pierwszy znany przypadek wykorzystania USV do realnej akcji ratowniczej tego rodzaju.
Od rozpoznania do ratownictwa
To istotna zmiana w sposobie myślenia o dronach morskich. Dotąd kojarzono je przede wszystkim z rozpoznaniem, obserwacją akwenów, budowaniem świadomości sytuacyjnej i zadaniami patrolowymi. Teraz widać, że mogą pełnić również funkcję szybkiego środka ratowniczego.
W tej operacji o wartości Corsair nie decydowało uzbrojenie ani złożony scenariusz bojowy. Liczyło się szybkie dotarcie do rozbitków i umożliwienie ich dalszej ewakuacji. Na akwenie takim jak Zatoka Omańska czas reakcji może przesądzić o powodzeniu całej akcji ratowniczej.
Task Force 59 sprawdza koncepcję w praktyce
Dla US Navy to ważny test koncepcji rozwijanej od kilku lat. Task Force 59 nie jest już wyłącznie poligonem dla nowych technologii. W realiach wojny z Iranem staje się narzędziem codziennego działania na morzu, gdzie każdy incydent może szybko nabrać znaczenia strategicznego.
Według producenta Saronic Corsair może działać na dystansie ponad 1000 mil morskich i przenosić ładunek o masie do 1000 funtów. W praktyce oznacza to możliwość prowadzenia dozoru rozległych akwenów, przewożenia wyposażenia oraz wsparcia działań w sytuacjach nagłych.
Incydent z Iranem w tle
Sprawa ma również wymiar polityczny. Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że śmigłowiec został strącony przez siły irańskie i zapowiedział odpowiedź Waszyngtonu. Na tym etapie trzeba jednak oddzielić warstwę polityczną od potwierdzonych faktów. Pewne jest to, że doszło do katastrofy AH-64, uratowano dwóch pilotów, a w działaniach wykorzystano drona morskiego.
Najważniejszy może być właśnie ten ostatni element. Drony morskie nie są już wyłącznie uzupełnieniem klasycznych sił okrętowych. Coraz częściej stają się środkiem szybkiej reakcji – zwłaszcza tam, gdzie liczy się czas, ograniczenie ryzyka dla załóg i możliwość działania bez natychmiastowego wysyłania okrętu lub łodzi z ludźmi na pokładzie.
Drony morskie wchodzą do codziennego użycia
Ta akcja nie zmienia jeszcze zasad prowadzenia działań na morzu. Dobrze pokazuje jednak kierunek, w którym zmierzają współczesne marynarki wojenne. Bezzałogowe jednostki nawodne mogą wspierać rozpoznanie, działania patrolowe, ochronę infrastruktury krytycznej, kontrolę akwenów, a teraz również operacje ratownicze.
Dla marynarek wojennych to kolejny sygnał, że USV przestają być ciekawostką technologiczną. Wchodzą do codziennego użycia jako praktyczne narzędzie rozpoznania, dozoru i szybkiej reakcji na morzu.









