Polish ship industry before historical opportunity – condition of education and research

On 1 October 2021 a new academic year began at the Faculty of Mechanical Engineering and Shipbuilding at Gdańsk University of Technology. This department is the main centre of staff training for the Polish shipbuilding industry.
The challenges and needs of the ship industry are discussed with the Director of the Office of the Association of Employers FORUM OPERATING Ireneusz Karaśkiewicz.
– Let's start with the basic question: where is the demand for graduate boating?
– As usual, it is best for the numbers to speak. At the July meeting of the Pomeranian Entrepreneurship Council, which also includes the OKRĘTOWE FORUM, the regional authorities presented the economic situation of the Pomeranian Voivodeship, including the structure of exports of our region. Definitely in the first place, with the participation of almost 1/5 exports of Pomeranian voivodship, there is the production of vessels.

– It should be added that the shipbuilding industry – shipbuilding and the dynamically developing yacht manufacturing industry – is not all. To Poland are transferred service companies of global producers of ship-based systems and mechanisms, ship-owners' fleet maintenance companies, classification institutions are expanded and finally, branches or entire design offices of European ship-owners are opened and our national ones are created and expanded. Currently, the Tricity is slowly becoming a European design hub defined by some jokingly "The Ship Silicon Valley" – there are several dozen ship design offices, employing a total of about 3,000 engineers, ship direction graduates. Poland now has a historically unique opportunity to become a European centre for the design of vessels – the main centre for creating know-how in Europe. The foundation of this activity is the Faculty of Mechanical Engineering and Shipbuilding at Gdańsk University of Technology.
– How does all this relate to the challenges that will be faced in the near future, or actually are already facing this industry?
– ♪ Up ahead ♪ technological revolution related to decarbonisation of shipping. There are currently about 100,000 vessels registered in the world. Given the life cycle of ships – about 25 years – a large part of them is still being upgraded for their "life" due to the need to reduce CO2 emissions. These changes are inevitable, and this will generate high demand for modernisation work on these units in the coming years. Polish repair shipyards are a tycoon in this area and they are expected to reap big harvests.
– There are also huge investments in offshore wind energy: in Poland, but also across Europe, which, according to the European Commission's declaration, intends to increase the generation of electricity from this source several times. Giant investment measures will soon be launched within the framework of the national recovery plans of the individual countries of the European Union and other related funds. Sooner or later, orders for Polish shipyards – construction of new units or reconstruction of existing ones – will begin to arrive, it is only a matter of time – from Polish or foreign shipowners – and the first ones already appeared.
– Is the shipbuilding industry the only maritime economy to generate demand for ship-based graduates?
– Absolutnie nie! Dynamicznie rozwijające się obroty portowe i zapowiedziane duże inwestycje w tym obszarze, to kolejne źródło takiego popytu. W roku 2020 udział pomorskiej branży portowej we wpływach do budżetu centralnego z tytułu opłat celnych, akcyzy i VAT stanowił ok. 8,5 proc. całości. Cała polska branża portowa generuje ok. 10 proc. wpływów do budżetu z tego tytułu z kwotą przekraczającą 40 mld zł! Można powiedzieć – prawdziwa żyła złota dla naszego państwa, dostrzeżona przez władze w Warszawie. Rozpoczęły się już inwestycje związane ze wzrostem mocy przeładunkowych naszych portów, np.: pogłębienie toru wodnego Szczecin-Świnoujście do 12,5m, rozbudowa terminalu kontenerowego DTC w Gdańsku, oraz rozbudowa terminalu gazowego LNG w Świnoujściu. W nieodległej przyszłości spodziewane są kolejne bardzo duże inwestycje właśnie w województwie pomorskim: budowa portu zewnętrznego w Gdyni i portu centralnego w Gdańsku. Inwestycje te spowodują zintensyfikowanie ruchu żeglugowego, który z kolei wygeneruje zwiększone zapotrzebowanie na specjalistów okrętowych dla całego wianuszka firm obsługujących tenże ruch – głownie serwisowych, ale nie tylko.

– Wszystko to sprawia, że potrzebny jest dopływ wysoko wykształconych kadr, na które jest stałe i rosnące zapotrzebowanie. To ogromne wyzwanie stojące przed władzami Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej. Popyt na absolwentów kierunku okrętowego będzie rósł. A niezaspokojony będzie stanowił barierę rozwoju naszego regionu i szerzej – Polski.
– Jednak Politechnika Gdańska nie jest jedyną uczelnią kształcąca specjalistów na potrzeby gospodarki morskiej…
– Oczywiście, są inne uczelnie w Trójmieście i w Szczecinie z prężną i pomysłową kadrą zarządzającą. W tym wypadku mówimy jednak o bardzo konkretnych specjalistach, których kształci Wydział Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa: inżynierów zajmujących się projektowaniem, budową, przebudową, remontami, uruchamianiem, serwisowaniem, nadzorem klasyfikacyjnym jednostek pływających i wyposażenia okrętowego.
– Czy Pana zdaniem władze nowego wydziału mają świadomość tych wyzwań?
– Na początku maja tego roku odbyłem długą i ciekawą rozmowę z nowym dziekanem Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej prof. dr hab. inż. Andrzejem Sewerynem, w trakcie której przedstawiłem potrzeby branży okrętowej. Pan dziekan ma bardzo dużo nowych, interesujących pomysłów na tchnięcie nowego ducha w kierowany przez niego wydział. Będę trzymał kciuki za ich realizację. Pod koniec lipca doszło również do wizyty Pana dziekana w stoczni REMONTOWA Shipbuilding, w trakcie której zwiedził budowane w tej stoczni jednostki, jak również spotkał się z prezesem zarządu tej stoczni Marcinem Ryngwelskim. W trakcie długiej rozmowy poruszyliśmy tematy potrzeb branży okrętowej i czekających ją wyzwań. Prezes stoczni omówił rozpoczynające się niebawem duże projekty z obszaru obronności i żeglugi promowej. Będą kolejne spotkania – rozmawiamy i świetnie się rozumiemy, mam wręcz odczucie, że „nadajemy na tych samych falach”.
– Jednak likwidacja kierunku okrętowego jako osobnego wydziału wzbudziła duże emocje w środowisku okrętowym Trójmiasta i obawę o marginalizację tego kierunku.
– Przyznam szczerze, że ja również należę do tych, którzy żywią takie obawy. Czas pokaże, czy były one uzasadnione. Trzeba jednak wziąć pod uwagę trzy czynniki: studia okrętowe nie rozmyły się na nowo utworzonym wydziale, są one realizowane w Instytucie Oceanotechniki i Okrętownictwa, który stanowi wydzieloną osobną komórkę nowego wydziału. Dodatkowo, kieruje nim dotychczasowy dziekan byłego już Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa dr hab. inż. Wojciech Litwin, więc absolutnie nie ma mowy o jakiś zapędach likwidatorskich, bo i takie niczym nieuzasadnione głosy padały w różnych dyskusjach. Nie zapominajmy też, że wielu absolwentów byłego Wydziału Mechanicznego również znajdowało i wciąż znajduje zatrudnienie w przemyśle okrętowym, a wielu z nich należało do najwybitniejszych jego przedstawicieli.
– Zwróciłbym jednak uwagę na najważniejszy aspekt całej sprawy. Przed nami wspomniana wcześniej rewolucja technologiczna w transporcie morskim związana z dekarbonizacją. Transport ten w ciągu najbliższych lat radykalnie zmieni swoje oblicze, a konkretnie serce statku – maszynownia i urządzenia okrętowe. W tym kontekście połączenie wydziałów i wzmocnienie potencjału mechanicznego stwarzają szansę na włączenie się nowego Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa do światowego wyścigu na innowacje, a dla Polski – przemysłu okrętowego na włączenie się do gry jako poważnego rozgrywającego. Wydział Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej ma szansę stać się czołowym europejskim ośrodkiem badawczym i edukacyjnym, specjalizującym się we wdrażaniu rozwiązań ograniczających emisje statku. Jesteśmy na początku drogi, wszyscy mają równy start, a wygra ten, kto będzie miał pomysły, będzie aktywny i lepiej wykorzysta swoje atuty.
– Polskie ośrodki akademickie nie są jednak zbyt wysoko notowane w światowych rankingach wyższych uczelni, a raczej na bardzo odległych miejscach. Czy podobnie jest z absolwentami kierunków okrętowych? Wspomniana rewolucja technologiczna wymaga innowacyjności.
– Moim zdaniem rankingi uczelni to jedno, a jakość absolwentów i ich kreatywność, to osobna sprawa, niekoniecznie powiązana wprost z miejscem w jakiejś klasyfikacji. Iga Świątek też była sklasyfikowana na odległym miejscu w rankingu tenisistek, ale nie przejmowała się tym i wygrała French Open, pokonując po drodze wyżej sklasyfikowane od siebie rywalki. Zresztą, przytłaczająca większość innowatorów, którzy popchnęli świat do przodu, nie kończyła renomowanych, wysoko klasyfikowanych w rankingach uczelni.
– Prawda jest taka, że były Wydział Oceanotechniki i Okrętownictwa co roku opuszczali i wciąż opuszczają doskonale przygotowani absolwenci, których europejskie biura projektowe i stocznie bardzo cenią. Są tak samo dobrze przygotowani do pracy jak ich niemieccy czy francuscy odpowiednicy. Zresztą nie bez powodu powstają na polskim wybrzeżu jak grzyby po deszczu zachodnie filie europejskich firm inżynieryjnych. To najlepsze świadectwo wysokiej jakości absolwentów. Nagrodzone na świecie jednostki całkowicie zaprojektowane i zbudowane w Polsce – np. ostatnie dla Urzędu Morskiego w Gdyni i w Szczecinie, cała seria innowacyjnych jednostek z napędem LNG zaprojektowanych od etapu koncepcji w Polsce, okręty serii Kormoran II i wiele innych, których nie sposób wymienić w krótkiej rozmowie – to właśnie m.in. dzieło absolwentów byłego Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej. Całkowicie zaprojektowany i zbudowany statek jest jednym z nielicznych zaawansowanych technicznie produktów, oferowanych przez polską gospodarkę, w której jest duża część naszej rodzimej myśli technicznej.
– Jak FORUM OKRĘTOWE włącza się w pobudzanie tej innowacyjności?
– Od lat FORUM OKRĘTOWE wspólnie z WOiO przeprowadzało konkurs o nazwie OiO4um, którego pomysłodawcą był dr inż. Mohammad Ghaemi, a fundatorem głównej nagrody w ostatnich latach Pan Prezes Piotr Soyka, na najbardziej innowacyjną pracę dyplomową wśród studentów kierunku okrętowego. Jury tego konkursu stanowią doświadczeni projektanci z biura projektowego REMONTOWA Marine Design & Consulting. Wśród nagród są również płatne praktyki w tymże biurze projektowym – niestety w tym roku z powodu pandemii i przeniesienia prac dużej części biura do trybu zdalnego nie było to możliwe. Ale mam nadzieję, że do tej formuły wrócimy już od przyszłej edycji konkursu.
– W tym roku główną nagrodę przyznano świeżo upieczonemu absolwentowi, Panu Patrykowi Stanisławskiemu, za pracę dyplomową związaną z projektem wstępnym turbiny gazowej. Uczestniczę również w obradach tego jury i muszę przyznać, że zgłaszane są coraz ciekawsze prace dyplomowe. Ustaliliśmy wspólnie z władzami Instytutu, że w najbliższych latach studenci zostaną zachęceni do pisania prac dyplomowych związanych z ograniczeniem emisji CO2 i innych substancji szkodliwych przez jednostki pływające.
– Młodzi ludzie chyba masowo nie garną się do podjęcia studiów okrętowych? Studiowanie na tym kierunku nie jest łatwe…
– Studia te są rzeczywiście żmudne i kosztują dużo wysiłku, to prawda. Jednak firmy z branży okrętowej oferują bardzo atrakcyjne wynagrodzenia i ciekawą pracę związaną z licznym wyjazdami, a więc zwiedzaniem i poznawaniem świata. Absolwenci kierunku okrętowego należą do grupy, która najszybciej znajduje zatrudnienie, niemal od razu po ukończeniu studiów, a wielu z nich ma zagwarantowaną pracę jeszcze w ich trakcie. Wiedza o tym wśród młodzieży szkół średnich jest bardzo znikoma, co jest jednym z głównych powodów niezbyt wysokiego zainteresowania studiowaniem na kierunku okrętowym. Nowy dziekan ma pomysły jak stawić czoła temu kluczowemu wyzwaniu, chce mocno postawić na marketing i mam nadzieję, że przyniesie to pożądane efekty.
– W ostatnich 30 latach nastąpił faktyczny upadek szkolnictwa poziomu zawodowego na potrzeby przemysłu okrętowego. Czy nie grozi nam podobna sytuacja z kształceniem akademickim?
– Upadek szkolnictwa poziomu szkół zawodowych, kształcących specjalistów na potrzeby przemysłu okrętowego, to faktycznie bariera rozwojowa dla naszej branży. Był on efektem ogromnego zaniedbania osób odpowiedzialnych za oświatę w latach 90. ubiegłego wieku i na początku tego, a ze skutkami tych błędów zmagamy się do dziś. Wśród ówcześnie rządzących panował naiwny pogląd, że wszystko załatwi „niewidzialna ręka rynku”. Brak przewidywania i planowania doprowadził do faktycznego zaniku kształcenia w zawodach okrętowych – z nielicznymi chlubnymi wyjątkami, np. Conradinum w Gdańsku – i przerwania dopływu kadry technicznej średniego szczebla i kadr produkcyjnych do przemysłu. Sytuacja do dziś nie uległa poprawie, mimo wielu różnych spotkań i deklaracji. Dlatego branża ratuje się dziś pracownikami z zagranicy.
– Nauczeni gorzką lekcją z przeszłości mamy nadzieję, że osoby odpowiedzialne za kształcenie wyciągnęły odpowiednie wnioski i nie powtórzy się to ze szkolnictwem wyższym. Los szkolnictwa poziomu zawodowego niech będzie dla wszystkich przestrogą. Stajemy naprawdę przed historyczną szansą – możemy stać się europejskim centrum innowacji, projektowania, modernizacji i budowy statków. Ogromne wyzwanie i odpowiedzialność spoczywają na barkach ludzi odpowiedzialnych za kształcenie akademickie.
Source: Ship Forum










