Fincantieri wchodzi do programu LSM. Rusza budowa nowych desantowców dla US Navy

Fincantieri Marine Group otrzymała pierwszy kontrakt w ramach programu budowy średnich okrętów desantowych LSM dla sił morskich Stanów Zjednoczonych. Umowa otwiera etap przygotowawczy, który ma doprowadzić do rozpoczęcia budowy pierwszych jednostek jeszcze w tym roku.
W artykule
Kontrakt o wartości 30 mln USD obejmuje zakup materiałów o długim terminie dostawy oraz prace inżynierskie potrzebne do uruchomienia budowy. W praktyce chodzi o stworzenie zaplecza dla pierwszych czterech okrętów i wejście programu w fazę realnej budowy. Kontrakt podpisano 14 kwietnia, natomiast dzień później, 15 kwietnia, Fincantieri opublikowała własny komunikat w tej sprawie.
Pierwszy krok do budowy serii okrętów desantowych LSM
Zawarta umowa nie oznacza jeszcze rozpoczęcia pełnoskalowej produkcji, ale ma duże znaczenie dla całego programu. To właśnie na tym etapie zamawia się kluczowe elementy wyposażenia, przygotowuje dokumentację roboczą i uruchamia działania niezbędne do osiągnięcia gotowości w przemyśle okrętowym.
Jeżeli harmonogram zostanie utrzymany, budowa pierwszych jednostek ma ruszyć w czwartym kwartale bieżącego roku. Dla amerykańskiej marynarki i Korpusu Piechoty Morskiej to ważny moment, bo program LSM jest jednym z istotnych elementów przebudowy zdolności desantowych i logistycznych.
Dwie stocznie na początek
Początkowa produkcja okrętów LSM Block 1 ma zostać rozdzielona między dwóch wykonawców. Obok Fincantieri Marine Group w programie uczestniczyć będzie również Bollinger Shipyards z Missisipi.
Równolegle Dowództwo Systemów Morskich Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, czyli NAVSEA, prowadzi działania związane z wyborem podmiotu odpowiedzialnego za nadzór nad budową i koordynację dostaw. Taki model pokazuje, że Amerykanie chcą od początku uporządkować nie tylko samą produkcję, lecz także zarządzanie całym przedsięwzięciem.
Ważny program dla Fincantieri
Dla Fincantieri wejście do programu LSM ma znaczenie wykraczające poza samą wartość pierwszej umowy. Amerykanie ponownie postawili na włoski koncern mimo wcześniejszych problemów programu fregat typu Constellation, który ugrzązł w opóźnieniach i zmianach projektowych. To ważny sygnał, który pokazuje, że w Waszyngtonie nie przekreślono samej grupy ani jej amerykańskich zakładów, lecz szukają dla nich nowego miejsca w amerykańskim przemyśle okrętowym.
Nie bez znaczenia jest też skala dotychczasowych inwestycji. W ciągu ostatniej dekady Fincantieri przeznaczyła ponad 800 mln USD na rozwój swoich zakładów w Stanach Zjednoczonych i zatrudnia tam około 3 tys. pracowników. Uzyskanie udziału w nowym programie okrętowym wzmacnia więc jej pozycję na amerykańskim rynku stoczniowym, a zarazem pokazuje, że dla US Navy liczy się dziś nie tylko historia problematycznego programu, ale również utrzymanie realnych mocy produkcyjnych.
Do 35 okrętów dla nowych zadań
Program LSM zakłada budowę do 35 jednostek, określanych jako typ McClung. Konstrukcja ma bazować na projekcie Damen LST-100, czyli sprawdzonym rozwiązaniu z segmentu okrętów desantowych średniej wielkości.
Nowe jednostki mają wypełnić lukę pomiędzy dużymi oceanicznymi okrętami desantowymi a mniejszymi środkami przerzutowymi. Chodzi więc o okręty, które będą mogły działać bliżej wybrzeża, przewozić sprzęt, zaopatrzenie i pododdziały, a przy tym lepiej wpiszą się w rozproszone działania na akwenach zagrożonych.
To właśnie ten kierunek myślenia coraz mocniej widać dziś w amerykańskich planach. Mniej chodzi o wielkie, widowiskowe platformy, a bardziej o zdolność do elastycznego przerzutu sił i utrzymania logistyki wewnątrz teatru działań.
Indo-Pacyfik w tle
Choć program ma wymiar szerszy, jego logika jest czytelna przede wszystkim w kontekście Indo-Pacyfiku. Na tym obszarze siły amerykańskie muszą liczyć się z koniecznością działania w warunkach rozproszenia, pod presją przeciwnika i na dużej liczbie kierunków jednocześnie.
Okręty typu LSM mają ułatwić właśnie takie operacje. Będą mogły wspierać mniejsze zgrupowania, przerzucać sprzęt i zaopatrzenie tam, gdzie użycie większych okrętów byłoby mniej praktyczne albo zbyt ryzykowne. Nie jest to więc program drugorzędny, lecz element szerszej zmiany w sposobie działania amerykańskich sił morskich.
Nie tylko kontrakt, ale sygnał dla rynku
Pierwsza umowa dla Fincantieri nie przesądza jeszcze o całym tempie programu, ale pokazuje, że Amerykanie przechodzą od założeń do działań. To również kolejny sygnał, że w polityce zakupowej US Navy coraz większą rolę odgrywa pragmatyzm: wykorzystanie dostępnych projektów, podział produkcji między stocznie i szybkie budowanie zdolności tam, gdzie są one najbardziej potrzebne.
Właśnie dlatego program LSM warto obserwować uważnie. Nie chodzi wyłącznie o nowe desantowce, lecz o szerszą zmianę w podejściu do wojny na morzu, logistyce i przemyśle okrętowym.









