Fregaty FDI dla Szwecji. Naval Group wygrała wyścig w programie Luleå

Szwecja wybrała francuską Naval Group na dostawcę czterech nowych fregat dla Svenska marinen. Okręty typu Luleå mają bazować na projekcie FDI, który jest już budowany dla Francji i Grecji. To decyzja pragmatyczna: Sztokholm stawia na sprawdzoną konstrukcję, krótszą drogę dostawy i mniejsze ryzyko.

W rywalizacji o szwedzki program Francuzi pokonali brytyjskiego Babcocka z projektem Arrowhead 120 oraz hiszpańską Navantię, która oferowała lekką fregatę ALFA 4000.

Francuskie fregaty dla Bałtyku

Nowe fregaty dla Svenska marinen mają wejść do służby od początku następnej dekady. Według szwedzkiego resortu obrony kluczowe znaczenie miały dojrzałość projektu, możliwość relatywnie szybkiej dostawy oraz ograniczenie ryzyka dzięki wspólnej bazie logistycznej i eksploatacyjnej z Francją oraz Grecją.

Wybrane jednostki bazują na fregatach FDI o wyporności około 4500 ton. To nowoczesne okręty wielozadaniowe projektowane z myślą o działaniach na akwenach o wysokim zagrożeniu lotniczym i rakietowym. Szwedzi nie ukrywają, że istotnym argumentem była rozbudowana obrona powietrzna.

Uzbrojenie nowych fregat ma obejmować przeciwlotnicze pociski rakietowe Aster 30 ze zdolnością zwalczania celów balistycznych oraz pociski CAMM-ER, które trafiają również na modernizowane korwety typu Visby. Za zwalczanie celów nawodnych odpowiadać będą rakiety przeciwokrętowe RBS15, natomiast komponent ZOP uzupełnią lekkie torpedy Tp47.

Szwedzki przemysł dostarczy również część wyposażenia pokładowego, w tym radiolokatory Sea Giraffe 1X oraz armaty automatyczne Bofors kalibru 57 mm i 40 mm. W praktyce oznacza to połączenie francuskiej platformy z uzbrojeniem i sensorami rozwijanymi przez rodzimy przemysł obronny.

Brytyjski projekt Arrowhead 120 bez sukcesu

Dla polskiego czytelnika interesujący jest przede wszystkim fakt odrzucenia brytyjskiej propozycji Arrowhead 120, czyli projektu blisko spokrewnionego z fregatami programu Miecznik budowanymi dla Marynarki Wojennej RP. Szwedzi uznali jednak, że bezpieczniejszym rozwiązaniem będzie wybór okrętu będącego w służbie i budowanego seryjnie.

W tej decyzji widać podejście, które zasługuje na uwagę. Szwedzi nie wybrali projektu najmocniej obecnego w europejskiej debacie o nowych fregatach, lecz rozwiązanie ocenione przez pryzmat ryzyka, harmonogramu i realnych możliwości realizacji. To przykład wyboru, w którym większe znaczenie miała chłodna kalkulacja niż polityczna siła lobbingu.

Szwedzi wyciągają wnioski

Trudno nie odnieść wrażenia, że w tle tej decyzji znajdują się także doświadczenia programu A26. Szwedzkie okręty podwodne nowej generacji miały wejść do służby znacznie wcześniej, tymczasem harmonogram został przesunięty o kolejne lata, a koszty programu wyraźnie wzrosły. Według ostatnich informacji pierwsze jednostki dla Svenska marinen mają zostać dostarczone dopiero na początku następnej dekady.

Wybór fregat FDI wygląda więc jak decyzja bardzo pragmatyczna. Szwedzi postawili na projekt istniejący, budowany seryjnie i już wprowadzany do służby we flotach Francji oraz Grecji. W obecnej sytuacji bezpieczeństwa czas zaczyna mieć równie duże znaczenie jak same parametry techniczne okrętu.

Nazwy nowych fregat to LuleåNorrköpingTrelleborg i Halmstad. Wartość programu szacowana jest na blisko 5 mld dolarów, co pokazuje, że Sztokholm traktuje modernizację marynarki wojennej jako jeden z priorytetów bezpieczeństwa państwa w regionie Morza Bałtyckiego.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *