Ponad 3 mld zł dla rybołówstwa. Czy polscy rybacy na tym skorzystają?

Ponad 3,1 mld zł ma trafić do Polski w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rybactwa na lata 2021–2027. Środki mają wspierać rybołówstwo, akwakulturę, przetwórstwo rybne, lokalne społeczności i projekty środowiskowe.

Nie zmienia to jednak faktu, że polskie rybołówstwo morskie od dwóch dekad mierzy się z głębokim kryzysem, którego symbolem stały się kolejne programy wycofywania kutrów z eksploatacji.

Fundusze Europejskie dla Rybactwa 2021-2027

Program Fundusze Europejskie dla Rybactwa jest finansowany z Europejskiego Funduszu Morskiego, Rybackiego i Akwakultury oraz ze środków krajowych. Jego budżet wynosi blisko 732 mln euro, czyli ponad 3,1 mld zł. Około 70 proc. tej kwoty pochodzi z budżetu Unii Europejskiej, natomiast pozostała część z budżetu państwa.

Formalnie program ma wspierać zrównoważone rybołówstwo, akwakulturę, przetwórstwo produktów rybnych oraz rozwój lokalnych społeczności związanych z wodami morskimi i śródlądowymi. W praktyce oznacza to zarówno inwestycje w modernizację działalności gospodarczej, jak i finansowanie projektów środowiskowych, edukacyjnych oraz lokalnych inicjatyw rozwojowych.

Modernizacja, akwakultura i przetwórstwo

Część pieniędzy ma zostać przeznaczona na poprawę konkurencyjności sektora rybackiego. Wsparcie obejmuje m.in. modernizację statków rybackich, poprawę warunków pracy, inwestycje w portach, ograniczenie zużycia energii i zwiększenie bezpieczeństwa na morzu.

Znaczne środki mają trafić również do akwakultury, czyli chowu i hodowli ryb. Przedsiębiorcy mogą ubiegać się o dofinansowanie modernizacji gospodarstw, zakupu urządzeń, poprawy efektywności energetycznej czy wdrażania rozwiązań ograniczających zużycie wody. Program obejmuje także przetwórstwo rybne, w tym zakup maszyn, modernizację zakładów oraz wprowadzanie nowych produktów na rynek.

Rybacy już wcześniej zapłacili wysoką cenę

Najbardziej wrażliwym punktem programu jest sposób mówienia o „korzyściach dla rybaków”. Brzmi to tak, jakby sektor wchodził właśnie w okres spokojnej modernizacji. Tymczasem dla wielu ludzi morza unijne fundusze mają także drugie znaczenie.

Warto tu sięgnąć do historii ostatnich dwóch dekad. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej uruchomiono mechanizmy dostosowania floty do zasobów Bałtyku i zasad Wspólnej Polityki Rybackiej. W praktyce oznaczało to m.in. trwałe wycofywanie statków rybackich z eksploatacji, czyli złomowanie kutrów za rekompensaty finansowe.

Nie był to margines polityki rybackiej, lecz jeden z jej istotnych elementów. Według danych ARiMR w ramach programu „Rybołówstwo i przetwórstwo ryb 2004–2006” płatności na złomowanie statków rybackich przekroczyły 344 mln zł. Dla administracji był to instrument ograniczenia nakładu połowowego. Dla wielu rodzin z wybrzeża – koniec pracy na morzu, sprzedaż dorobku życia i stopniowe znikanie zawodu, który przez lata współtworzył lokalną gospodarkę.

Mechanizm wycofywania jednostek nie jest wyłącznie historią sprzed lat. Także w obecnej perspektywie przewidziano pieniądze na trwałe zaprzestanie działalności połowowej, czyli złomowanie lub przekwalifikowanie statków rybackich. Program ma więc dwa oblicza: finansuje modernizację, akwakulturę i przetwórstwo, ale nadal zawiera narzędzia, które mogą oznaczać zejście kolejnych armatorów z rynku.

Dla rybaka takie dofinansowanie nie zawsze jest początkiem nowego etapu. Czasem jest ostatnią wypłatą za kuter, pracę na morzu i zawód, który przez lata tworzył gospodarczy oraz społeczny krajobraz polskiego wybrzeża.

Nadmorskie gminy i lokalna gospodarka

Program obejmuje także wsparcie dla Rybackich Lokalnych Grup Działania, samorządów, organizacji pozarządowych i instytucji kultury. Finansowanie może zostać przeznaczone na infrastrukturę turystyczną, ścieżki edukacyjne, izby pamięci, projekty promujące dziedzictwo rybackie oraz rozwój lokalnej przedsiębiorczości.

Dla nadmorskich gmin może to być realna szansa na dywersyfikację dochodów i lepsze wykorzystanie lokalnego potencjału. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że rozwój turystyki czy projektów edukacyjnych nie zastąpi w pełni utraconej działalności połowowej. Może ją uzupełniać, ale nie odbuduje automatycznie tradycyjnego rybołówstwa przybrzeżnego.

Ochrona środowiska i bezpieczeństwo morskie

Część środków zostanie przeznaczona na ochronę środowiska wodnego. Program przewiduje finansowanie odbudowy ekosystemów, ochrony różnorodności biologicznej, usuwania utraconych narzędzi połowowych z wód oraz budowy przepławek umożliwiających migrację ryb.

Ważnym elementem są również działania związane z monitorowaniem stanu mórz i poprawą bezpieczeństwa na obszarach morskich. Finansowanie mogą otrzymać projekty dotyczące gromadzenia danych o środowisku morskim, nadzoru morskiego oraz współpracy służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na wodach.

Pieniądze są potrzebne, ale nie rozwiązują wszystkiego

Ponad 3,1 mld zł to znacząca kwota.. Może pomóc w modernizacji części sektora, wesprzeć akwakulturę, przetwórstwo i lokalne społeczności. Nie należy jednak przedstawiać tego programu jako prostego przełomu dla polskich rybaków.

Polskie rybołówstwo morskie jest dziś znacznie słabsze niż dwie dekady temu. O jego kondycji decydują nie tylko fundusze unijne, ale także stan zasobów Bałtyku, ograniczenia połowowe, koszty prowadzenia działalności, brak następców w zawodzie i opłacalność pracy na morzu. Dlatego nowe środki mogą być ważnym wsparciem, lecz nie cofają skutków wieloletniej redukcji floty.

Dla nadmorskich miejscowości najważniejsze będzie więc nie samo wydanie pieniędzy, ale kierunek ich wykorzystania. Jeżeli środki posłużą głównie do dalszego wygaszania działalności połowowej, będą kolejnym etapem schodzenia polskiego rybołówstwa z rynku. Jeżeli pomogą utrzymać część aktywnych armatorów, rozwinąć akwakulturę, przetwórstwo i lokalne zaplecze gospodarcze, mogą ograniczyć skutki kryzysu narastającego od lat.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *