Kadłuby okrętów dla Danii powstają w gdańskiej stoczni

Duński program nowych okrętów do ochrony środowiska morskiego zaczyna się w Gdańsku. W stoczni Karstensen Shipyard Poland rozpoczęto budowę pierwszego kadłuba jednostki, która poza reagowaniem na zanieczyszczenia będzie mogła stawiać zagrody minowe i prowadzić zadania dozoru na morzu.
W artykule
Pierwszy kadłub powstaje w Gdańsku
Choć cięcie blachy rozpoczęto 10 czerwca, informacja o starcie prac pojawiła się dopiero na początku lipca. Pierwszy kadłub powstaje w stoczni Karstensen Shipyard Poland w Gdańsku. Po zakończeniu zasadniczych prac stoczniowych zostanie odholowany do Hvide Sande w zachodniej Jutlandii, gdzie przejdzie dalsze prace wyposażeniowe przed przekazaniem duńskiemu zamawiającemu.
Budowa kadłuba ma potrwać około roku. Po jej zakończeniu ruszą prace przy kolejnym okręcie. Taki podział zadań nie jest przypadkowy. Większe kadłuby mają powstawać w polskim zakładzie należącym do Karstensens Skibsværft, natomiast projektowanie, końcowe wyposażanie, utrzymanie i obsługa zostaną zakotwiczone w Danii.
Kontrakt dla konsorcjum Orlogsskibe Danmark
Program jest efektem umowy podpisanej 4 lutego 2026 roku przez duńską Agencję Materiałów i Zamówień Ministerstwa Obrony, czyli Forsvarsministeriets Materiel- og Indkøbsstyrelse. Informację o kontrakcie podano publicznie 1 lipca, po zamknięciu ostatnich spraw kontraktowych.
Wykonawcą zamówienia jest konsorcjum Orlogsskibe Danmark K/S, utworzone przez OSK Design A/S, Karstensens Skibsværft A/S oraz Hvide Sande Shipyard. OSK Design odpowiada za projekt jednostek, Karstensens Skibsværft za budowę kadłubów, a Hvide Sande Shipyard za końcowe wyposażenie i przekazanie okrętów użytkownikowi.
Zamówiona seria liczy cztery okręty. Po wejściu do służby zastąpią one wysłużone duńskie statki do ochrony środowiska morskiego: Gunnar Seidenfaden, Gunnar Thorsen, Mette Miljø i Marie Miljø.
Ochrona środowiska i zadania wojskowe
Nowe okręty będą wykorzystywane przede wszystkim do reagowania na zanieczyszczenia na morzu, w tym wycieki ropy i substancji chemicznych. Jednocześnie zostaną przystosowane do wykonywania zadań wojskowych. Wśród nich wymienia się stawianie zagród minowych, dozór akwenów, egzekwowanie suwerenności oraz monitorowanie podmorskiej infrastruktury krytycznej.
To dobrze pokazuje, w jakim kierunku idą dziś państwa nordyckie. Jednostka przeznaczona formalnie do zadań środowiskowych nie jest już wyłącznie statkiem do usuwania skutków awarii. Ma być elementem systemu bezpieczeństwa morskiego, zdolnym do działania w czasie pokoju, kryzysu oraz ewentualnego konfliktu.
W przypadku Danii znaczenie ma również geografia. Kraj odpowiada za ważne podejścia morskie, połączenia między Morzem Północnym i Bałtykiem oraz obszary, na których rośnie znaczenie morskiej infrastruktury krytycznej w tym podmorskich instalacji przesyłowych. Stała obecność na morzu, możliwość szybkiego reagowania i zdolność do wykonywania zadań minowych mają więc wymiar praktyczny, nie tylko formalny.
Søværnet obsadzi nowe jednostki
Zadania dotyczące ochrony środowiska morskiego pozostają w Danii w gestii Ministerstwa Bezpieczeństwa Społecznego i Zarządzania Kryzysowego. Same jednostki będą jednak obsadzane i eksploatowane przez Søværnet. Dlatego za ich pozyskanie odpowiada duńska agencja zakupów obronnych.
Pierwsza jednostka ma wejść do systemu ochrony środowiska morskiego w połowie 2029 roku. Ostatnia ma zostać włączona do służby pod koniec 2030 roku. Wartość kontraktu wynosi około 1,9 mld koron duńskich.
Duński program z polskim udziałem
Dla duńskiego przemysłu zamówienie ma znaczenie polityczne i gospodarcze bowiem po raz pierwszy od 2016 roku nowe jednostki dla Królewskiej Duńskiej Marynarki Wojennej będą budowane przy znaczącym udziale duńskich stoczni. Kopenhaga chce utrzymać własne kompetencje projektowe, remontowe i serwisowe. W najbliższych latach Søværnet ma być wzmacniana także w innych segmentach.
Dla Gdańska i polskiego sektora stoczniowego to kolejny przykład udziału w budowie jednostek dla zagranicznego zamawiającego. Nie jest to całość programu, lecz ważna część procesu: budowa kadłubów, bez których nie byłoby dalszego wyposażania w Danii. W praktyce pokazuje to, że polskie zaplecze stoczniowe nadal pozostaje atrakcyjne dla armatorów, flot i stoczni z Europy Północnej.









