Hanwha z pierwszym kontraktem dla US Navy po przejęciu stoczni w Filadelfii

Hanwha Defense USA i Hanwha Philly Shipyard otrzymały pierwsze zlecenie związane z programem okrętów logistycznych nowej generacji NGLS dla US Navy. Chodzi o rozwijany przez amerykańską marynarkę projekt mniejszego okrętu wsparcia, określanego jako Light Replenishment Oiler.

Pierwszy sprawdzian po przejęciu stoczni

Choć umowa nie obejmuje jeszcze budowy okrętu, jej znaczenia nie należy pomniejszać. Dla Hanwha to pierwsze zlecenie związane z US Navy po wejściu do stoczni w Filadelfii, a zarazem wyraźny sygnał, że koreański koncern chce wejść do amerykańskiego przemysłu okrętowego pracującego na potrzeby sił morskich.

To ważne, ponieważ przejęcie Philly Shipyard od początku miało szerszy sens niż zwykła inwestycja kapitałowa. Nie chodziło wyłącznie o rozwój produkcji statków handlowych, lecz także o zbudowanie pozycji w amerykańskim przemyśle okrętowym i otwarcie sobie drogi do przyszłych programów realizowanych dla marynarki wojennej. Dzisiejsza umowa pokazuje, że ten kierunek zaczyna przybierać realny kształt.

Na razie projekt, nie budowa

Na obecnym etapie nie chodzi jeszcze o kontrakt na budowę okrętu, lecz o prace przygotowawcze. Hanwha będzie współpracować z Vard Marine US przy analizie rynku, opracowaniu koncepcji nowego okrętu oraz dalszym rozwijaniu projektu.

Zakres prac obejmuje także wsparcie przygotowań do przyszłej budowy, ocenę kosztów oraz wykorzystanie rozwiązań wywodzących się z budownictwa komercyjnego. Umowa przewiduje ponadto opcje dotyczące kolejnych prac projektowych i analiz.

To istotne, bo dobrze pokazuje założenia programu NGLS. Chodzi o opracowanie mniejszego okrętu logistycznego, opartego w możliwie szerokim zakresie na rozwiązaniach już dostępnych i sprawdzonych. Innymi słowy, nie ma to być skomplikowana konstrukcja rozwijana od zera, lecz okręt, który da się przygotować do budowy szybciej i przy mniejszym ryzyku kosztowym.

Okręt logistyczny, bez którego flota nie działa

Program NGLS dotyczy okrętów, które mają wspierać flotę w tankowaniu, uzupełnianiu zapasów i zaopatrywaniu innych okrętów. To mniej widowiskowa część marynarki wojennej niż niszczyciele czy fregaty, ale z punktu widzenia realnego wsparcia działań floty po prostu niezbędna.

To właśnie takie okręty w dużej mierze decydują o tym, jak długo zespół może pozostawać w morzu i jak daleko może operować od własnych baz. Bez sprawnego zaplecza logistycznego nawet silna flota szybko napotyka ograniczenia.

Nie jest przypadkiem, że Hanwha zaczyna właśnie od tego programu. W segmencie okrętów logistycznych łatwiej wykorzystać doświadczenia wyniesione z budowy statków cywilnych, a potrzeby floty są tu bardzo konkretne.

Stocznia w Filadelfii ma być czymś więcej niż cywilnym zakładem

Hanwha podkreśla, że od grudnia 2024 roku zainwestowała ponad 200 mln dolarów w rozwój stoczni w Filadelfii. Chodziło o wzmocnienie kadr, rozbudowę zaplecza produkcyjnego i przygotowanie zakładu do nowych zadań.

Nie bez znaczenia jest też pozycja samej stoczni. Philly Shipyard od 2000 roku odpowiadała za znaczną część statków budowanych pod amerykańską banderą w reżimie ustawy Jonesa. Dla Hanwha przejęcie takiego zakładu oznaczało więc nie tylko wejście w amerykański rynek cywilny, ale również przejęcie infrastruktury, kompetencji i miejsca już rozpoznawalnego w tamtejszym przemyśle stoczniowym.

Z perspektywy przemysłu okrętowego to ruch całkowicie zrozumiały. Amerykańskie stocznie od lat zmagają się z problemami dotyczącymi zarówno wydajności, jak i dostępnych mocy produkcyjnych. Koreańczycy próbują wejść w tę lukę, oferując nie tylko kapitał, ale również doświadczenie organizacyjne i produkcyjne zdobyte na jednym z najsilniejszych rynków stoczniowych świata.

W tym sensie stocznia w Filadelfii nie ma pozostać wyłącznie zakładem budującym statki handlowe. Ma stać się dla Hanwha punktem wyjścia do szerszej obecności w amerykańskim przemyśle okrętowym, także w programach realizowanych dla sił i służb morskich. Znaczenie ma tu również fakt, że południowokoreańskie stocznie zdobyły już kompetencje w zakresie serwisowania amerykańskich okrętów, co wzmacnia wiarygodność całej grupy w oczach partnerów w USA.

Niewielki kontrakt, ale ważny sygnał

Nie ma sensu ani przeceniać tej umowy, ani jej lekceważyć. To nie jest jeszcze duże zamówienie na serię okrętów dla US Navy, ale z pewnością jest to pierwszy wyraźny sygnał, że przejęcie stoczni przez Koreańczyków w Filadelfii zaczyna wpisywać się w szerszą strategię Hanwha w Stanach Zjednoczonych.

W praktyce taki kontrakt jest sprawdzianem wiarygodności. Pokazuje, czy nowy właściciel potrafi wejść do amerykańskiego przemysłu okrętowego nie tylko z kapitałem, lecz także z realną ofertą dla programów morskich. W tym przypadku Hanwha występuje jako podwykonawca firmy Vard Marine US.

Dla Hanwha to dopiero początek, ale początek istotny. Koreański koncern wszedł do programu ważnego z punktu widzenia zabezpieczenia działań amerykańskiej floty. Teraz pozostaje pytanie, czy za tym pierwszym krokiem pójdą kolejne i czy stocznia w Filadelfii rzeczywiście stanie się trwałym elementem odbudowy potencjału amerykańskiego przemysłu okrętowego.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *