Cieśnina Ormuz. Iran przepuścił trzy supertankowce po dwóch miesiącach oczekiwania

Według medialnych doniesień z ostatnich dni, trzy supertankowce z ładunkiem około 6 mln baryłek ropy opuściły cieśninę Ormuz trasą zgodną z wytycznymi Iranu. Nie oznacza to jednak powrotu do bezpiecznego przejścia przez ten szlak. Przeciwnie – pokazuje, że najważniejszy morski korytarz transportu ropy działa dziś według zasad narzuconych przez władze Iranu.
W artykule
Cieśnina Ormuz pod nową kontrolą
Przejście przez cieśninę Ormuz coraz mniej przypomina swobodną żeglugę, a coraz bardziej kontrolowany korytarz, w którym armatorzy muszą brać pod uwagę zarówno decyzje Iranu, jak i amerykańską blokadę wymierzoną w ruch do irańskich portów.
Według danych Reutersa i serwisów śledzących ruch statków, przez cieśninę przeszły trzy supertankowce: chińskie Yuan Gui Yang i Ocean Lily oraz południowokoreański Universal Winner. Łącznie przewoziły około 6 mln baryłek ropy. Na pokładzie dwóch jednostek znajdował się ładunek irackiej ropy Basrah, trzecia przewoziła ropę z Kuwejtu.
Wszystkie trzy statki skorzystały z trasy prowadzącej na południe od irańskiej wyspy Larak, zgodnej z wytycznymi ogłoszonymi wcześniej przez Iran. Korea Południowa potwierdziła, że jej tankowiec przechodził przez cieśninę „we współpracy z władzami irańskimi”.
Ruch rośnie, ale do normalności daleko
Lloyd’s List Intelligence podał, że między 11 a 17 maja przez ten szlak przeszły co najmniej 54 statki. Tydzień wcześniej było ich tylko 25. To wyraźne odbicie, ale nadal mowa jest o ruchu znacznie poniżej poziomów sprzed wojny.
Dla rynku ropy to sygnał pozornej ulgi. Dla armatorów – raczej potwierdzenie, że Ormuz stał się szlakiem selektywnego dostępu. Przechodzą ci, którzy mają polityczne zabezpieczenie, odpowiedni ładunek, akceptowalny kierunek rejsu albo zgodę władz kontrolujących sytuację po obu stronach sporu.
USA blokują Iran, Iran układa własne zasady
Amerykańska blokada ma nie ograniczać swobody żeglugi statków płynących do portów innych niż irańskie. W praktyce powstał jednak podwójny system kontroli: Waszyngton uderza w handel związany z Iranem, a Teheran wyznacza trasy i warunki przejścia przez cieśninę.
To najbardziej niebezpieczny element obecnej sytuacji. Cieśnina Ormuz nie została formalnie zamknięta, ale przestała działać jak zwykły morski szlak handlowy. Każde przejście tankowca wymaga dziś oceny ryzyka: militarnego, ubezpieczeniowego i politycznego.
Hormuz Safe i bitcoin. Iran szuka pieniędzy na ryzyku
Dodatkowym elementem jest irańska inicjatywa Hormuz Safe, przedstawiana jako system ubezpieczeń morskich dla statków i ładunków przechodzących przez Zatokę Perską oraz Cieśninę Ormuz. Według doniesień ma on dopuszczać rozliczenia w kryptowalutach, w tym bitcoinie.
Jeżeli system zacznie działać w praktyce, będzie to próba zamiany ryzyka żeglugowego w narzędzie nacisku finansowego. Innymi słowy: Iran nie musi fizycznie zamykać cieśniny, aby wpływać na koszty transportu ropy. Wystarczy, że podnosi cenę niepewności.
Senat USA ogranicza pole manewru Trumpa wobec Iranu
W tle tego kryzysu trwa spór polityczny w Waszyngtonie. Senat USA stosunkiem głosów 50 do 47 poparł procedowanie rezolucji ograniczającej możliwość prowadzenia działań wojennych przeciwko Iranowi bez zgody Kongresu. Za głosowało czterech republikanów, przeciw był m.in. demokrata John Fetterman.
To nie kończy sprawy, bo dokument czeka trudna droga w Izbie Reprezentantów, a później możliwe weto prezydenta. Polityczny sygnał jest jednak czytelny: część amerykańskich senatorów nie chce, aby eskalacja wokół Iranu była prowadzona wyłącznie decyzją Białego Domu.
Ormuz już nie jest tylko cieśniną
Przez dekady Stany Zjednoczone występowały jako główny gwarant swobody żeglugi w Zatoce Perskiej. Dziś ten porządek nie załamuje się przez jedno spektakularne zamknięcie cieśniny Ormuz, ale przez serię działań nakładanych na siebie: amerykańską blokadę ruchu do irańskich portów, trasy wyznaczane przez Teheran, presję ubezpieczeniową na armatorów i wyjątki uzgadniane dla wybranych państw.
W efekcie szlak ten nie jest zamknięty, natomiast przestał być zwykłą trasą żeglugową. Stał się miejscem, w którym o przepływie ropy decydują nie tylko armatorzy i rynek, lecz także ubezpieczyciele, administracje morskie i rządy państw kontrolujących dostęp do cieśniny.
To dlatego przejście trzech azjatyckich supertankowców nie oznacza końca kryzysu. Oznacza raczej, że powstał nowy model kontroli nad cieśniną Ormuz. Nie całkowita blokada, lecz hybrydowy punkt nacisku na transport morski, rynek ropy i bezpieczeństwo żeglugi.









