Nie tylko Ormuz. Iran bierze za cel infrastrukturę, która miała ratować eksport ropy

Cieśnina Ormuz miała być głównym narzędziem presji Iranu, ale dziś widać, że Teheran może grać szerzej. Zagrożone są już nie tylko tankowce i sam morski szlak, lecz także rurociągi, terminale i zapasowe trasy eksportowe budowane przez państwa Zatoki Perskiej na czas wielkiego kryzysu.

Iran sięga po rurociąg Habshan–Fudżajra omijający Cieśninę Ormuz

Punktem wyjścia do tej analizy jest wpis opublikowany na platformie X przez Shanaka Anslem Pererę. Zwrócił on uwagę, że irańskie uderzenia można odczytywać szerzej niż tylko jako próbę sparaliżowania żeglugi przez Ormuz. W tej interpretacji Teheran stara się podważyć wiarygodność alternatywnych tras eksportowych i terminali energetycznych w całym regionie.

Najlepiej widać to na przykładzie rurociągu Habshan–Fudżajra. Został on uruchomiony w 2012 roku po to, by Zjednoczone Emiraty Arabskie mogły kierować część eksportu ropy z Abu Zabi bezpośrednio nad Zatokę Omańską, z pominięciem cieśniny Ormuz. Miał stanowić zabezpieczenie na czas kryzysu i pozwalać utrzymać eksport nawet wtedy, gdy główny szlak zostałby zablokowany.

Z przywołanego wpisu wynika jednak, że najnowsze zdjęcia satelitarne mają potwierdzać pożary na dwóch stacjach pomp wzdłuż tego rurociągu. Jeżeli te doniesienia się potwierdzą, będzie to oznaczało uderzenie nie w sam morski szlak transportowy, lecz w instalację, która miała umożliwić jego ominięcie.

Lista celów jest dłuższa niż sama cieśnina

W tym ujęciu nie chodzi o pojedynczy incydent. Autor wpisu wskazuje na sekwencję uderzeń wymierzonych w infrastrukturę energetyczną i logistyczną państw Zatoki. Wśród wymienionych obiektów znalazły się terminal naftowy w Fudżajrze, strefa przeładunkowa w tym samym rejonie, zbiornik paliwowy lotniska w Dubaju, pole gazowe Shah, port Salala w Omanie, instalacja odsalania w Kuwejcie oraz Ras Laffan w Katarze, czyli jeden z najważniejszych punktów eksportu LNG na świecie.

Znaczenie tej listy jest oczywiste. Na celowniku znalazły się nie tylko źródła dostaw, lecz także te elementy systemu, które miały pozwolić regionowi funkcjonować mimo kryzysu w Ormuzie. Właśnie tutaj ujawnia się najciekawszy, ale zarazem najbardziej niepokojący wymiar obecnej sytuacji.

Państwa Zatoki Perskiej przez lata dywersyfikowały trasy, budowały rurociągi, rozwijały alternatywne porty i rozbudowywały magazyny surowców. Zakładały jednak, że w razie eskalacji przeciwnik będzie próbował zamknąć główną bramę. Tymczasem Iran pokazuje, że może równocześnie razić także infrastrukturę, która miała pozwolić utrzymać eksport mimo kryzysu.

Alternatywa dla Cieśniny Ormuz przestaje dawać pewność

Z perspektywy strategicznej to bardzo ważny sygnał. Teheran nie musi wygrać wojny w powietrzu ani odbudować zniszczonej floty, by osiągnąć efekt polityczny i gospodarczy. Wystarczy, że pokaże rynkom, armatorom i ubezpieczycielom jedno: niezależnie od tego, czy ropa płynie przez Ormuz, czy jest kierowana trasą alternatywną, i tak pozostaje w zasięgu irańskich środków rażenia albo broni używanej przez sojuszników Teheranu.

W praktyce oznacza to zmianę kalkulacji ryzyka. Jeżeli zagrożona jest nie tylko sama cieśnina, ale również infrastruktura budowana jako obejście tego wąskiego gardła, znika część przewagi, jaką dawała infrastruktura pozwalająca ominąć to wąskie gardło. Innymi słowy, zabezpieczenie przestaje być w pełni wiarygodne, skoro samo staje się potencjalnym celem.

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera saudyjski rurociąg Wschód–Zachód prowadzący do Yanbu nad Morzem Czerwonym. W przywołanym wpisie został on wskazany jako ostatnia wielka alternatywa dla eksportu omijającego Ormuz. Problem polega jednak na tym, że jest to infrastruktura rozciągnięta na długim pustynnym odcinku, z wieloma wrażliwymi stacjami pomp. Jeżeli dodatkowo zagrożone byłoby wyjście przez Bab al-Mandab, region mógłby stanąć wobec sytuacji, w której także ten wariant przestałby być pewnym zabezpieczeniem.

Najmocniejszy wniosek z tej analizy jest prosty. Przygotowanie się na zamknięcie cieśniny Ormuz i realne przetrwanie takiego kryzysu to nie to samo. Państwa Zatoki zbudowały alternatywy, ale najwyraźniej zakładały, że przeciwnik nie będzie próbował ich systematycznie uszkadzać lub wyłączać z eksploatacji. Iran pokazuje dziś, że właśnie to może stać się jego najważniejszą kartą przetargową.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *