Iran otworzył ogień w Cieśninie Ormuz. Statki handlowe zawróciły w środku nocy

Irańskie siły zbrojne ostrzelały w nocy ze środy na czwartek cztery statki handlowe usiłujące pokonać cieśninę Ormuz bez zgody Teheranu. Ostrzeżenia zostały zignorowane – padły strzały. Wszystkie jednostki zawróciły.
W artykule
Strzały o świcie. Iran nie ustępuje
Do incydentu doszło 27 maja około godz. 0.35 czasu lokalnego, czyli 22.35 czasu polskiego. Cztery statki handlowe zmierzające w stronę Zatoki Perskiej nie zastosowały się do wymaganej przez Iran procedury zgłoszeniowej. Po serii ostrzeżeń wydanych przez irańskie siły zbrojne sytuacja szybko się zaostrzyła. Gdy statki kontynuowały rejs, padły strzały.
Jednostki zawróciły. Według komunikatu państwowej telewizji IRIB nie podano ani typów statków, ani bander pod którymi pływały. Nie wiadomo też, czy którykolwiek z nich doznał uszkodzeń.
To nie pierwszy taki incydent. Od początku wojny Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) miał przeprowadzić co najmniej 21 potwierdzonych ataków na jednostki handlowe w tym rejonie. Teheran mówi wprost: blokada trwa
Teheran mówi wprost: bez porozumienia nie będzie swobodnego przejścia przez cieśninę Ormuz. Iran traktuje dziś ten szlak nie tylko jako element własnego bezpieczeństwa, ale także jako narzędzie nacisku na Stany Zjednoczone i ich sojuszników.
Według strony irańskiej blokada ma obowiązywać do czasu zawarcia ostatecznego porozumienia kończącego konflikt, który wybuchł po amerykańsko-izraelskich nalotach przeprowadzonych pod koniec lutego. W bombardowaniach zginął najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei.
Cieśnina Ormuz – o szerokości zaledwie 33 mil morskich w najwęższym miejscu – to strategiczne gardło światowego handlu energetycznego. Przez ten akwen przechodzi od 20 do 33 proc. globalnego transportu morskiego ropy naftowej oraz znaczna część dostaw skroplonego gazu ziemnego. To jedyna droga morska dla eksportu surowców z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Iraku.
Co to oznacza dla Polski i rynku
Nocny ostrzał to nie incydent, lecz sygnał. Iran konsekwentnie traktuje cieśninę jako instrument nacisku – każdy kolejny strzał w kierunku jednostki handlowej natychmiast przekłada się na notowania kontraktów terminowych na te surowce i decyzje armatorów o zmianach na alternatywne trasy.
Dla Polski nie jest to odległy konflikt. Polskie firmy importujące surowce, nawozy i LNG od miesięcy odczuwają skutki kryzysu w postaci wyższych składek ubezpieczeniowych i droższego frachtu. Cieśnina Ormuz leży tysiące kilometrów od Gdańska i Świnoujścia, jednak każda eskalacja w tym rejonie szybko przekłada się na koszty transportu morskiego, ceny surowców i funkcjonowanie globalnych łańcuchów dostaw.
Owszem, trwają negocjacje, Trump ogłasza przełom, a Teheran wysyła sygnały gotowości do rozmów. Nocny ostrzał czterech statków handlowych pokazuje jednak, że od trwałej stabilizacji sytuacji nadal jesteśmy daleko. Na jednym z najważniejszych szlaków żeglugowych świata wciąż wystarczy kilka strzałów, aby armatorzy, ubezpieczyciele i rynek ponownie przeliczały ryzyko.









