Iran zatrzymał dwa katarskie metanowce LNG. Cieśnina Ormuz znów pod znakiem zapytania

Iran wstrzymał przejście dwóch katarskich metanowców LNG, choć jednostki miały wcześniej otrzymać zgodę na tranzyt przez cieśninę Ormuz. Ten incydent pokazuje, że ruch na jednym z najważniejszych szlaków energetycznych świata nadal pozostaje politycznie kontrolowany i daleki od normalizacji.

Dwa katarskie metanowce Al Daayen i Rasheeda zatrzymane przed wejściem do cieśniny

Jak podał Reuters, Iran w poniedziałek zatrzymał dwa katarskie metanowce LNG — Al Daayen i Rasheeda — mimo że jednostki miały wcześniej otrzymać zgodę na przejście przez cieśninę Ormuz. Według źródła znającego kulisy wcześniejszych ustaleń, rozmowy w tej sprawie były prowadzone między Teheranem a Waszyngtonem z udziałem Pakistanu.

Oba statki po zbliżeniu się do rejonu cieśniny zostały zatrzymane przez irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i otrzymały polecenie oczekiwania na dalsze instrukcje. Nie podano przy tym żadnego wyjaśnienia, choć tranzyt miał odbywać się w ramach wcześniejszego porozumienia. Dane śledzenia ruchu statków pokazały później, że jednostki pozostały u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich i nie weszły na cieśninę.

Teheran nadal kontroluje ruch LNG na kluczowym szlaku

To zdarzenie ma znaczenie większe niż sam incydent z dwoma statkami. Gdyby rejs doszedł do skutku, byłby to pierwszy potwierdzony tranzyt ładunku LNG przez cieśninę Ormuz od początku wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem, która rozpoczęła się 28 lutego. Od tego czasu ruch tankowców i gazowców na tym szlaku pozostaje poważnie zakłócony.

Z danych firm Kpler i LSEG wynika, że oba metanowce zostały załadowane jeszcze pod koniec lutego w Ras Laffan. W poniedziałek rano kierowały się na wschód, w stronę cieśniny, lecz następnie zawróciły. Później zmieniły również sygnały dotyczące celu podróży. Al Daayen zaczął wskazywać Ras Laffan jako port docelowy, choć wcześniej pojawiały się kierunki związane z Pakistanem i Chinami. Rasheeda zmienił oznaczenie na neutralne „for orders”, czyli oczekiwanie na dalsze dyspozycje.

W praktyce pokazuje to jedno: nawet jeśli pojawiają się sygnały o dopuszczaniu wybranych jednostek do przejścia, decyzje Teheranu nadal mogą zostać cofnięte w każdej chwili. Nie mamy więc do czynienia z normalnym przywracaniem żeglugi, lecz z ruchem selektywnym, podporządkowanym bieżącej kalkulacji politycznej Iranu.

Zła wiadomość dla rynku LNG

Sprawa ma znaczenie wykraczające daleko poza sam incydent z dwoma jednostkami. Katar pozostaje drugim największym eksporterem LNG na świecie, a większość jego ładunków trafia na rynki azjatyckie. O skutkach wcześniejszego ataku na Ras Laffan, który ograniczył katarskie zdolności eksportowe LNG, szczegółowo pisaliśmy już wcześniej na naszym portalu.

To oznacza, że napięcie wokół cieśniny Ormuz uderza już nie tylko w poczucie bezpieczeństwa żeglugi, ale także w realną podaż gazu skroplonego. Dla importerów LNG to jasny sygnał, że nawet pojedyncza decyzja Teheranu może dziś natychmiast zmienić sytuację na rynku.

Nie byłby to zresztą pierwszy sygnał, że napięcia wokół Ormuzu zaczynają przestawiać kierunki dostaw. Część ładunków paliw już wcześniej zaczęła odpływać z Europy do Azji.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *