Newsletter Subscribe
Enter your email address below and subscribe to our newsletter

Autor: Mariusz Dasiewicz
Rząd Japonii zatwierdził pakiet uzupełniający budżet obronny o wartości 847,2 mld jenów (ok. 5,4 mld USD), co ma przyspieszyć budowę nowych fregat i okrętów podwodnych dla Japońskich Morskich Sił Samoobrony (JMSDF).
W artykule
W ostatnich latach Tokio postrzega sytuację w regionie jako najpoważniejszą od zakończenia II wojny światowej. Rosnące ambicje militarne People’s Liberation Army Navy (PLAN), niestabilność prowokowana przez North Korean People’s Army (Korea Północna) oraz spory terytorialne z Russian Armed Forces sprawiają, że Japonia decyduje się na radykalne wzmocnienie swoich zdolności obronnych.
Nowy budżet wpisuje się w politykę przyspieszenia – cel podniesienia nakładów obronnych do 2 % PKB przesunięto z 2027 na rok fiskalny 2025/2026.
Zatwierdzone 847,2 mld jenów finansowanie przyspieszonej budowy okrętów wojennych. Kluczowe pozycje to:
Według resortu obrony środki te pochodzą z wcześniej zatwierdzonego planu budowy, natomiast budżet uzupełniający ma umożliwić przyspieszenie harmonogramu – dzięki temu stocznie otrzymają finansowanie wcześniej i mogą natychmiast rozpocząć produkcję.
Zaznaczono, że środki obejmują jedynie koszty konstrukcyjne. Nie zabezpieczono budżetu na systemy, takie jak np. wyrzutnie VLS, które będą finansowane oddzielnie.
Fregaty typu Mogami oraz ich rozwinięcie określane jako New FFM, podobnie jak okręty podwodne typu Taigei, tworzą dziś zasadniczy trzon programu unowocześnienia floty JMSDF. Mogami to jednostki wielozadaniowe nowej generacji, wyróżniające się zwartą sylwetką i przemyślaną konstrukcją ułatwiającą zarówno eksploatację, jak i późniejsze modyfikacje. Prace nad pierwszą serią rozpoczęto w 2019 roku. Wstępne założenia przewidywały budowę 22 okrętów, lecz ostatecznie liczbę tę zmniejszono do 12. Kolejna odmiana, rozwijana już w toku programu, New FFM, stanowi odpowiedź na doświadczenia z eksploatacji pierwszych jednostek oraz nowe potrzeby japońskiej marynarki.
Okręty podwodne typu Taigei to z kolei nowa generacja jednostek podwodnych, które zwiększają zdolności podwodne JMSDF – co ma rosnące znaczenie w obliczu potencjalnych zagrożeń ze strony Chin i innych państw regionu.
Przyspieszenie budowy oznacza, że Japonia chce jak najszybciej zwiększyć liczbę nowoczesnych okrętów – zarówno nawodnych, jak i podwodnych. Ma to znaczenie dla zdolności odstraszania, obrony wybrzeża i utrzymania równowagi sił w regionie.
Sam dodatkowy budżet to tylko fragment znacznie szerszego planu odbudowy i rozbudowy zdolności obronnych. W trwającym pięcioletnim „Programie wzmocnienia obronności” (Defense Buildup Program) Japonia zakłada osiągnięcie najwyższego od dziesięcioleci poziomu wydatków na wojsko – co najmniej 2% PKB.
Celom tym służą inwestycje w wiele obszarów:
W ramach budżetu przeznaczonego na domenę morską istotne miejsce zajmują również plany zakupu nowych okrętów patrolowych (OPV), które wzmocnią ochronę wód przylegających do Japonii oraz szlaków żeglugowych o znaczeniu gospodarczym.
Decyzja o przyspieszeniu budowy fregat i okrętów podwodnych to sygnał, że Japonia chce odzyskać pełną autonomię w zakresie obrony morskiej. Przyspieszenie realizacji kontraktów daje japońskiemu przemysłowi okrętowemu stabilność i możliwość planowania produkcji – co w dłuższym czasie sprzyja rozwojowi technologii, kompetencji i potencjału eksportowego.
Nie można też bagatelizować znaczenia strategicznego: nowoczesna flota nawodna i podwodna podnosi zdolność Tokio do reagowania na incydenty w obszarach spornych – m.in. w rejonie Wysp Senkaku – a także zwiększa zdolności odstraszania wobec agresywnych działań państw trzecich w Zachodniej części Indo-Pacyfiku.
Pakiet 5,4 mld USD zatwierdzony przez japoński rząd to więcej niż finansowy impuls – to sygnał, że Japonia gotowa jest do diametralnej przebudowy i wzmocnienia swojej marynarki. Budowa nowych fregat i okrętów podwodnych to fundament długofalowej strategii, przewidującej obecność Japonii jako kluczowego gracza w zabezpieczeniu równowagi sił w regionie.
Równolegle rozwijane są inne obszary związane z modernizacją sił zbrojnych – od pocisków dalekiego zasięgu, przez systemy bezzałogowe, po rozbudowę obrony powietrznej. W obliczu rosnących napięć w rejonie Morza Wschodniochińskiego i wokół Tajwanu decyzja ta może mieć znaczenie wykraczające poza bieżące potrzeby floty, wpływając na bezpieczeństwo Japonii i stabilność całego regionu.

30 listopada grupa aktywistów Greenpeace Australia Pacific przeprowadziła spektakularną akcję na podejściu do portu w Newcastle, gdzie wspięli się na masowiec BONNY ISLAND, na którego pokładzie znajdował się węgiel.
W artykule
Do incydentu doszło w rejonie wejścia do portu Newcastle, jednego z głównych punktów eksportowych australijskiego węgla. Trzech aktywistów Greenpeace przedostało się na pokład masowca, wykorzystując dostęp do łańcucha kotwicznego oraz konstrukcji burtowych. Obecność osób postronnych na części dziobowej jednostki uniemożliwiła jej normalne manewrowanie, natomiast równoległa blokada kajakami na torze podejściowym dodatkowo ograniczyła przestrzeń manewrową statku, co w praktyce całkowicie wstrzymało jego ruch.
Protest był częścią szerszej inicjatywy Rising Tide People’s Blockade, której uczestnicy domagają się wyznaczenia daty wygaszania eksportu paliw kopalnych oraz wstrzymania nowych projektów związanych z węglem i gazem.
Aktywiści rozwiesili na burcie masowca duży transparent z przesłaniem skierowanym do władz Australii: „Wycofywać węgiel i gaz”. Był to element blokady Rising Tide People’s Blockade, której uczestnicy domagają się wyznaczenia terminu odejścia od paliw kopalnych oraz wstrzymania zgód na nowe projekty związane z węglem i gazem.
Akcja zbiegła się w czasie z podpisaniem przez Australię Deklaracji z Belém podczas COP30 w Brazylii. Greenpeace podkreśla, że zobowiązania złożone na forum międzynarodowym pozostają w sprzeczności z utrzymywaniem wysokiego poziomu eksportu surowców energetycznych.
W proteście uczestniczyli także australijscy muzycy Oli i Louis Leimbach z zespołu Lime Cordiale. Według Oli’ego obecność artystów miała podkreślić, że ruch klimatyczny obejmuje różne środowiska społeczne. Zwrócił uwagę, że akcja Greenpeace stała się naturalnym przedłużeniem koncertu zorganizowanego w ramach Rising Tide, który zgromadził wielu zwolenników działań na rzecz ochrony klimatu.
Wśród osób, które wspięły się na pokład masowca, znalazła się również lekarka i aktywistka Greenpeace dr Elen O’Donnell. W swoim oświadczeniu wskazała na skutki katastrof klimatycznych obserwowane w pracy zawodowej oraz podkreśliła, że Australia jako trzeci największy eksporter paliw kopalnych na świecie ponosi szczególną odpowiedzialność za ich konsekwencje.
Skala protestu była na tyle duża, że lokalna policja zatrzymała ponad 140 osób płynących na kajakach i pontonach, które brały udział w blokadzie podejścia do portu, wśród nich również nieletnich. Organizatorzy określili działania jako „konieczne i pokojowe”, natomiast krytycy podkreślali rosnące ryzyko eskalacji oraz zakłócenia pracy największego portu węglowego świata.
Incydent w Newcastle wpisuje się w rosnącą liczbę protestów wymierzonych w infrastrukturę powiązaną z paliwami kopalnymi. Australia, mimo deklaracji składanych na arenie międzynarodowej, pozostaje jednym z głównych eksporterów węgla na rynki azjatyckie. Działania aktywistów pokazują, że presja społeczna na przyspieszenie transformacji energetycznej staje się coraz bardziej zauważalna.
Podobne napięcia pojawiają się także w innych regionach świata, gdzie troska o środowisko zderza się z realiami gospodarki oraz sytuacją na rynku pracy. Europejskie doświadczenia potwierdzają, jak trudne bywa pogodzenie ambitnych celów klimatycznych z rosnącymi kosztami życia. W Australii sytuacja pozostaje szczególnie złożona, ponieważ przemysł wydobywczy jest jednym z fundamentów lokalnych gospodarek.
„Chociaż zmiana klimatu dotknie najuboższych najmocniej, dla wielu z nich nie będzie jedynym ani największym zagrożeniem” – przypomniał niedawno Bill Gates, komentując tempo światowej transformacji energetycznej. Wskazał, że debata zbyt często koncentruje się wyłącznie na emisjach, pomijając kwestie społeczne takie jak dostęp do energii, ubóstwo czy brak możliwości rozwoju.
Jego zdaniem skuteczna polityka klimatyczna wymaga nie tylko redukcji emisji, lecz także inwestycji w rozwiązania poprawiające jakość życia. Zwrócił uwagę, że postęp technologiczny sprawił, iż globalne prognozy emisji są dziś mniej pesymistyczne niż dekadę temu.
Choć dla uczestników Rising Tide była to forma obywatelskiego sprzeciwu, wielu mieszkańców regionu oceniło akcję jako przykład radykalizmu uderzającego w lokalną gospodarkę i miejsca pracy. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że blokowanie statków nie rozwiązuje żadnego z realnych problemów klimatycznych, natomiast wzmacnia napięcia społeczne.
Wydarzenia w Newcastle pokazały, że spór między aktywizmem klimatycznym a ekonomicznym fundamentem tego kraju pozostaje nierozstrzygnięty i z zapewne jeszcze będzie powracał w w takiej lub podobnej formie.