Najpierw blamaż, teraz pokaz siły. Próby morskie niszczyciela rakietowego Kang Kon

Korea Północna poinformowała o próbach morskich niszczyciela rakietowego Kang Kon, przeprowadzonych 3 lipca. W ich trakcie z okrętu wystrzelono pocisk manewrujący, sprawdzono artylerię okrętową oraz systemy walki. Kim Dzong Un nakazał wcielenie okrętu do służby w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
W artykule
Kang Kon po nieudanym wodowaniu wraca do gry
Korea Północna pokazała niszczyciel rakietowy Kang Kon podczas prób systemów bojowych. To ważniejsze niż samo propagandowe hasło o „nowym okręcie”. Północnokoreański nowy nabytek jest już po naprawach, przechodzi próby morskie i według zapowiedzi Pjongjangu ma zostać wcielony do służby w bardzo krótkim terminie.
Tu wraca najważniejszy kontekst. Ubiegłoroczne wodowanie miało być pokazem postępu północnokoreańskiego przemysłu okrętowego i modernizacji floty, a skończyło się blamażem. Okręt przekosił się na pochylni, przewrócił na burtę i został częściowo zatopiony. Dla Pjongjangu był to cios tym większy, że cała operacja miała pokazać sprawność państwa i jego przemysłu okrętowego.
Teraz reżim pokazuje ten sam niszczyciel już podczas prób morskich. Według północnokoreańskich komunikatów w ich trakcie sprawdzano systemy wykrywania celów, radary, łączność, środki walki radioelektronicznej oraz uzbrojenie okrętowe. Z pokładu Kang Kona odpalono także pocisk manewrujący i użyto artylerii okrętowej. Próby obserwował Kim Dzong Un, który polecił zakończyć prace i wprowadzić okręt do służby w ciągu dwóch miesięcy.
Kang Kon odpalił pocisk manewrujący i prowadził ogień z artylerii
Podczas prób z niszczyciela Kang Kon odpalono pocisk manewrujący oraz prowadzono ogień z artylerii okrętowej. Sprawdzano także działka automatyczne i systemy walki radioelektronicznej. Kim Dzong Un miał nakazać jednoczesne uruchomienie wszystkich dział, mimo że wcześniej przedstawiono mu wyniki kontroli systemów bojowych.
To typowy pokaz siły w północnokoreańskim stylu, ale nie można go zbyć wzruszeniem ramion. Marynarka wojenna KRLD przez lata kojarzyła się przede wszystkim ze starszymi okrętami, flotą przybrzeżną, okrętami podwodnymi i dużą liczbą niewielkich jednostek. Niszczyciele typu Choe Hyon, do których zaliczany jest Kang Kon, są próbą wejścia na wyższy poziom.
Co wiadomo o uzbrojeniu niszczyciela Kang Kon
Kang Kon ma być okrętem o wyporności około 5000 ton. To już nie jest mały okręt przybrzeżny, lecz duży niszczyciel rakietowy, który Korea Północna przedstawia jako jeden z filarów modernizowanej marynarki wojennej.
Uzbrojenie okrętu trzeba opisywać ostrożnie, ponieważ większość danych pochodzi z materiałów północnokoreańskiej propagandy. Na podstawie dostępnych zdjęć i analiz można przyjąć, że Kang Kon ma 130 mm armatę okrętową, zestaw artyleryjsko-rakietowy zbliżony układem do rosyjskiego Pancyr-ME, dwie 30 mm sześciolufowe armaty oraz dodatkową wieżę artyleryjską wywodzącą się z rozwiązań typu AK-230.
Na okręcie mają znajdować się również dwie zdwojone wyrzutnie torped kal. 533 mm do zwalczania okrętów podwodnych. Wśród uzbrojenia wskazywane są także wyrzutnie pocisków manewrujących Hwasal-2, lekkich pocisków uniwersalnych (à la Spike) oraz celów pozornych.
Najważniejszym elementem pozostają jednak wyrzutnie pionowego startu. Nie należy ich mylić z zachodnimi uniwersalnymi wyrzutniami typu Mk 41. W północnokoreańskim przypadku chodzi najpewniej o osobne wyrzutnie dla różnych typów uzbrojenia, w tym pocisków manewrujących i prawdopodobnie pocisków przeciwlotniczych.
Zapowiedź kolejnych dużych okrętów
Kim Dzong Un miał polecić zakończenie prób swojego nowego niszczyciela i wcielenie go do służby w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Jednocześnie zapowiedział budowę kolejnych okrętów tej klasy. Według północnokoreańskich planów przez najbliższe lata mają powstawać po dwa niszczyciele o wyporności około 5000 ton.
Jeszcze dalej idą zapowiedzi dotyczące większego okrętu o wyporności 10 tys. ton. Trzeba traktować je z dużą rezerwą, bowiem północnokoreańska propaganda często wyprzedza realne możliwości rodzimego przemysłu. Sam kierunek jest jednak czytelny. Pjongjang chce wyjść poza dotychczasowy model floty przybrzeżnej i budować okręty zdolne do działania dalej od własnych baz.
Sygnał dla Korei Południowej, Japonii i USA
Dla Korei Południowej, Japonii i Stanów Zjednoczonych próby morskie niszczyciela Kang Kon są sygnałem, że Korea Północna próbuje rozbudować zdolności uderzeniowe także na morzu. Okręt z pociskami manewrującymi, torpedami i wyrzutniami pionowego startu może służyć nie tylko do obrony własnych wód, ale również do wywierania presji w pobliżu baz przeciwnika i na ważnych akwenach regionu.
Nie oznacza to, że KRLD z dnia na dzień zbudowała nowoczesną marynarkę wojenną. Zdjęcia i komunikaty pochodzą z państwowej propagandy, a realna jakość radarów, systemów kierowania ogniem, napędu, łączności i integracji uzbrojenia pozostaje nieznana. Mimo to północnokoreański niszczyciel pokazuje, że Pjongjang chce przesunąć ciężar z floty przybrzeżnej w stronę większych okrętów rakietowych.
To nie zmienia układu sił na morzu z dnia na dzień, ale pokazuje ambicje, których nie można lekceważyć. Korea Północna pozostaje państwem regularnie grożącym sąsiadom, rozwijającym program rakietowy i wykorzystującym wojsko jako narzędzie nacisku politycznego. Sam Kang Kon nie jest więc wyłącznie kolejnym rekwizytem północnokoreańskiej propagandy. To sygnał, że Pjongjang coraz poważniej traktuje rozbudowę floty nawodnej.









