Maersk ostrożnie wraca na Morze Czerwone

Duński armator Maersk wykonał kolejny, ostrożny krok w stronę przywracania żeglugi przez Morze Czerwone. Kontenerowiec Maersk Denver, pływający pod banderą Stanów Zjednoczonych, w nocy z 11 na 12 stycznia wszedł na wody Morza Czerwonego kierując się tym samym w stronę Kanału Sueskiego.
W artykule
To dopiero druga jednostka Maerska od ponad dwóch lat, która zdecydowała się na tę trasę. Wcześniej, pod koniec grudnia, szlak ten pokonał Maersk Sebarok.
Przejście przez Morze Czerwone pod szczególnym nadzorem bezpieczeństwa
Kontenerowiec realizuje rejs 552W na klasycznej linii MECL, łączącej Indie i Bliski Wschód ze wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. Po bezpiecznym przejściu cieśniny Bab al-Mandab między Półwyspem Arabskim a Afryką Maersk Denver znalazł się na Morzu Czerwonym w nocy z 11 na 12 stycznia, zmierzając w kierunku Kanału Sueskiego od strony południowej.
Armator podkreśla, że decyzja o rejsie została obwarowana dodatkowymi procedurami bezpieczeństwa.
Bezpieczeństwo załóg, statków i ładunków pozostaje naszym absolutnym priorytetem. Wdrożyliśmy szczególne środki ostrożności, a klienci z ładunkami na tej jednostce są na bieżąco informowani.
komunikat Maerska
Powrót warunkowy i cień kryzysu na kluczowym szlaku handlowym
Jednocześnie firma studzi oczekiwania dotyczące szybkiego i masowego powrotu na ten szlak. Maersk zastrzega, że będzie stopniowo przywracał żeglugę na Morzu Czerwonym i Kanale Sueskim do siatki połączeń Wschód–Zachód wyłącznie pod warunkiem utrzymania się stabilnego poziomu bezpieczeństwa. Na razie nie zapowiedziano zwiększenia liczby rejsów, a armator publikuje aktualne komunikaty w dedykowanym serwisie poświęconym sytuacji w tym regionie.
Kryzys na jednym z kluczowych szlaków żeglugowych świata wybuchł w 2023 roku, gdy jemeńscy bojownicy Huti rozpoczęli ataki na statki handlowe, deklarując je jako odpowiedź na wojnę Izraela z Hamasem w Strefie Gazy. W efekcie najwięksi armatorzy przekierowali flotę na trasę wokół Afryki. Od tego czasu doszło do ponad 100 ataków na jednostki cywilne, w których zginęło ośmiu marynarzy.
Konsekwencje dla globalnego handlu były znaczące: czas transportu między Azją a Europą i Ameryką wydłużył się, a ruch przez Morze Czerwone spadł o około 60 proc. Przed kryzysem Kanał Sueski obsługiwał blisko 12 proc. światowej wymiany handlowej, będąc najszybszym morskim połączeniem między Zachodem a Wschodem.
Ostrożny optymizm i pierwsze sygnały powrotu dużych armatorów
Sytuacja zaczęła się stabilizować po wejściu w życie zawieszenia broni w Strefie Gazy w październiku 2025 roku. Od tamtej pory nie odnotowano nowych ataków na Morzu Czerwonym. Administracja Kanału Sueskiego intensywnie zabiega o odbudowę ruchu, a jej szef, admirał Ossama Rabiee, ocenia, że powrót do normalnego obłożenia może nastąpić w drugiej połowie tego roku.
Bardziej zdecydowane ruchy wykonała francuska grupa CMA CGM. Pod koniec grudnia przez Kanał Sueski przeszły dwa kontenerowce tego armatora, w tym 400-metrowy CMA CGM Jacques Saade który jest największą jednostką, jaka przepłynęła tę trasę od dwóch lat. Armator zapowiedział, że od stycznia jego statki mają regularnie wznawiać żeglugę przez Kanał Sueski.
PGZ Stocznia Wojenna i WCBKT z umową na przetwornice kontenerowe

PGZ Stocznia Wojenna podpisała umowę z Wojskowym Centralnym Biurem Konstrukcyjno-Technologicznym S.A. (WCBKT S.A.) na zaprojektowanie i dostawę przetwornic kontenerowych dla fregat budowanych w ramach programu Miecznik.
W artykule
To kolejny, konkretny krok w budowie polskiego łańcucha dostaw dla nowych okrętów Marynarki Wojennej RP oraz realne wzmocnienie krajowego przemysłu obronnego i stoczniowego.
WCBKT dostarczy przetwornice kontenerowe dla fregat programu Miecznik
WCBKT zaprojektuje, wykona i zamontuje dwie przetwornice o mocy minimalnej 950 kW każda, zabudowane w 40-stopowych kontenerach w wykonaniu morskim. Zakres prac obejmie także infrastrukturę zasilającą średniego napięcia oraz system okablowania umożliwiający sprawne przyłączanie i odłączanie jednostki od lądowego źródła energii.
Rozwiązanie pozwoli na zasilanie fregat Miecznik z lądu podczas postoju w porcie. Oznacza to wyższą gotowość operacyjną, mniejsze obciążenie pokładowych systemów energetycznych oraz ograniczenie zużycia zasobów okrętu w czasie postoju. To element, który bezpośrednio przekłada się na efektywność eksploatacji jednostek i obniżenie kosztów ich utrzymania w cyklu życia.
WCBKT rozszerza kompetencje – wsparcie programu Miecznik i polskiego przemysłu obronnego
WCBKT to warszawska firma z ponad 50-letnim doświadczeniem w projektowaniu i produkcji sprzętu dla wojska. Przedsiębiorstwo specjalizuje się w naziemnej obsłudze statków powietrznych i pozostaje jedynym w Polsce podmiotem zdolnym do kompleksowego wyposażenia lotnisk wojskowych w sprzęt obsługowy. Wejście w segment morskich systemów zasilania pokazuje rozszerzanie kompetencji o nowe domeny obronne.
WCBKT od lat współpracuje z amerykańskimi partnerami przy projektach lotniczych i lądowych, teraz wspólnie otwieramy nowy rozdział w morskich programach obronnych. Jako spółka Grupy PGZ – pokazujemy, że potrafimy sprostać wymaganiom Marynarki Wojennej RP również w najbardziej zaawansowanych technologicznie projektach.
Marcin Ryngwelski, prezes PGZ Stocznia Wojenna
Tam, gdzie to możliwe, stawiamy na polskich partnerów. Każdy taki kontrakt oznacza utrzymanie i rozwój miejsc pracy, transfer kompetencji oraz wzrost udziału krajowych firm w realizacji strategicznych programów modernizacyjnych. Budowa fregat to nie tylko wzmocnienie Marynarki Wojennej RP, lecz także długofalowa inwestycja w suwerenność przemysłową, bezpieczeństwo dostaw i rozwój polskiego przemysłu obronnego.










