Cieśnina Ormuz: tysiące marynarzy uwięzionych na statkach. Wśród nich są Polacy

Ograniczony ruch statków w cieśninie Ormuz sprawił, że w rejonie Zatoki Perskiej zgromadziły się setki jednostek handlowych. Na ich pokładach przebywają tysiące marynarzy, wśród nich są także nasi obywatele.

Polscy marynarze na jednym z najważniejszych „wąskich gardeł” świata

Cieśnina Ormuz od dekad pozostaje jednym z kluczowych punktów światowej żeglugi. To właśnie tym „wąskim gardłem” przebiega jeden z najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych. Jeszcze przed wybuchem obecnego konfliktu każdego dnia przechodziło tą drogą około 20 mln baryłek ropy naftowej, co odpowiada blisko jednej piątej globalnego zapotrzebowania.

Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawiła jednak, że w rejonie wejścia do cieśniny i na wodach Zatoki Perskiej zgromadziły się setki statków handlowych oczekujących na możliwość bezpiecznego przejścia. Na pokładach tych jednostek może przebywać nawet około 20 tys. marynarzy różnych narodowości.

Wśród nich znajdują się także Polacy. Jak wskazują szacunki przedstawiane przez osoby ze środowiska morskiego, może to być nawet kilkuset oficerów i członków załóg pracujących na zbiornikowcach, gazowcach LNG czy jednostkach obsługujących instalacje offshore.

Ruch statków ograniczony, ale nie całkowicie wstrzymany

Dokładne określenie liczby statków znajdujących się na tych wodach jest obecnie utrudnione. Część armatorów – zgodnie z procedurami bezpieczeństwa – zdecydowała się na wyłączanie transponderów AIS, aby ograniczyć możliwość identyfikacji jednostki w sytuacji podwyższonego zagrożenia.

Oznacza to, że rzeczywista liczba statków znajdujących w rejonie Zatoki Perskiej może być znacznie większa niż wskazują publiczne systemy monitorowania ruchu morskiego.

Jednocześnie nie wszystkie jednostki całkowicie wstrzymały przejścia przez cieśninę. Pojawiają się informacje o statkach, które nadal przechodzą przez ten akwen, choć ruch odbywa się w znacznie bardziej ograniczonym zakresie niż w normalnych warunkach.

Największe zagrożenie dla żeglugi: miny morskie

Zdaniem specjalistów największym ryzykiem dla statków znajdujących się w regionie pozostaje możliwość użycia min morskich. W przeciwieństwie do ataków rakietowych czy dronowych, które mogą być częściowo neutralizowane przez eskortę okrętów wojennych, zagrożenia znajdujące się pod powierzchnią wody są znacznie trudniejsze do wykrycia.

Zaminowanie torów podejściowych w tak wąskim gardle jak cieśnina Ormuz mogłoby sparaliżować żeglugę na długie tygodnie o czym pisaliśmy na naszym portalu.

Życie na statkach i oczekiwanie na przejście

Mimo trudnej sytuacji załogi statków pozostających w regionie funkcjonują w stosunkowo stabilnych warunkach. Jednostki handlowe dysponują zazwyczaj zapasami żywności i paliwa na kilka miesięcy, natomiast systemy odsalania wody pozwalają utrzymywać autonomię załogi przez długi czas.

Największym problemem okazuje się jednak nie brak zapasów, lecz ograniczony kontakt z rodzinami. W rejonach objętych napięciem dostęp do łączności satelitarnej i internetu bywa ograniczany lub znacząco droższy.

Dla wielu marynarzy oznacza to tygodnie niepewności i utrudnionego kontaktu z bliskimi – w czasie gdy jeden z najważniejszych szlaków żeglugowych świata funkcjonuje w warunkach podwyższonego ryzyka.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *