ORP „Błyskawica” wraca do Polski. Koniec wojny i początek nowej rzeczywistości [część 4]

Po zakończeniu wojny ORP Błyskawica wracała do Polski jako jeden z najbardziej zasłużonych okrętów polskiej Marynarki Wojennej. Nie był to jednak prosty finał opowieści o zwycięstwie. Przed niszczycielem był jeszcze długi i trudny rozdział – służba w realiach PRL-u, tragedia z 1967 roku i drugie życie w roli okrętu-muzeum.
W artykule
Powrót do kraju, który już nie był taki sam
I tak zbliżamy się do końca opowieści o jednym z najważniejszych okrętów w historii polskiej Marynarki Wojennej. Dopiero dwa lata po zakończeniu II wojny światowej ORP Błyskawica wróciła do Polski, wchodząc do Gdyni 4 lipca 1947 roku. Dla wielu marynarzy był to moment szczególny – po latach służby u boku Royal Navy wracali do ojczyzny, za którą walczyli na wodach Atlantyku i Europy Zachodniej. Wracali jednak do Polski, której powojenny los został przesądzony bez ich udziału. Decyzje podjęte w Jałcie otworzyły drogę do niemal półwiecza podporządkowania kraju Związkowi Sowieckiemu – i pokazały, jak gorzka potrafi być zapłata za lojalność wobec sojuszników.
Port, nabrzeża i samo miasto wyglądały inaczej niż przed wojną. Dla części oficerów i marynarzy był to gorzki powrót do kraju, który po wojnie znalazł się w zupełnie nowej rzeczywistości politycznej.
Mimo tego ORP Błyskawica nadal pozostawała symbolem ciągłości przedwojennej Marynarki Wojennej RP. Niszczyciel, który przetrwał Atlantyk, niemieckie naloty i najcięższe lata wojny, wrócił do Gdyni pod biało-czerwoną banderą – jako jeden z nielicznych świadków świata, który właśnie odchodził do historii.
Nowa rzeczywistość i trudny powojenny rozdział
Powrót ORP Błyskawica do kraju nie oznaczał prostego zamknięcia wojennej historii. Okręt wrócił do Marynarki Wojennej, ale była to już marynarka funkcjonująca w zupełnie innych realiach politycznych. Część przedwojennej kadry oficerskiej i marynarskiej, zwłaszcza tej związanej z Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie, znalazła się pod presją nowego systemu. Dla wielu ludzi morza powojenna rzeczywistość okazała się trudniejsza, niż mogli przypuszczać w chwili zakończenia wojny.
Sama Błyskawica nadal była jednak potrzebna flocie. Była okrętem o ogromnej wartości symbolicznej, ale również jednostką, którą można było dalej wykorzystywać w szkoleniu i bieżącej służbie. W realiach PRL niszczyciel wszedł więc w kolejny etap eksploatacji — już nie jako okręt prowadzący działania bojowe na Atlantyku, lecz jako ważny element odbudowy powojennego potencjału Marynarki Wojennej.
Tragiczny sierpień 1967 roku
Jedną z dat, które najboleśniej zapisały się w historii ORP Błyskawica, był 9 sierpnia 1967 roku. Tego dnia niszczyciel wyszedł w morze na kolejne ćwiczenia zespołowe Dywizjonu Niszczycieli. Miał już za sobą trzy dekady służby – Atlantyk, Narwik, eskorty konwojów, walki II wojny światowej i powojenne lata w Marynarce Wojennej. Dla części załogi był legendą, dla innych po prostu miejscem codziennej służby.
Tego dnia doszło jednak do tragedii, która na zawsze zapisała się w historii niszczyciela.
W jednej z kotłowni pękł przewód parowy wysokiego ciśnienia. Rozgrzana para błyskawicznie wypełniła pomieszczenie. Łącznie śmierć poniosło siedmiu członków załogi: czterech zginęło na miejscu, trzech kolejnych zmarło mimo udzielonej pomocy.
Dla Marynarki Wojennej RP był to ogromny wstrząs. Komisja badająca wypadek wskazała na postępujące wyeksploatowanie instalacji i mechanizmów niszczyciela. ORP Błyskawica nadal pozostawała symbolem wojennej historii polskiej floty, ale stawało się jasne, że epoka tego okrętu powoli dobiega końca.
W praktyce tragedia z sierpnia 1967 roku stała się początkiem końca aktywnej służby niszczyciela na morzu.
Ostatni rozdział służby przed drugim życiem w Gdyni
Po wypadku z 1967 roku nie zdecydowano się na pełny remont niszczyciela. Ekspertyzy wskazywały na nadmierne zużycie mechanizmów i urządzeń, dlatego dalsza eksploatacja ORP Błyskawica jako okrętu liniowego traciła uzasadnienie. 13 czerwca 1969 roku jednostkę przeholowano do Świnoujścia i odstawiono do stoczni Gryfia, gdzie przystosowano jej pomieszczenia do służby z mniejszą załogą. W grudniu tego samego roku okręt przeklasyfikowano na okręt obrony przeciwlotniczej i przydzielono do 8. Flotylli Obrony Wybrzeża.
Był to ostatni rozdział służby ORP Błyskawica przed powrotem do Gdyni. W Świnoujściu okręt stacjonował najpierw w Basenie Węglowym, później w Kanale Piastowskim, wykonując zadania związane z obroną przeciwlotniczą i szkoleniem specjalistów. Nie wychodził już jednak w morze jako niszczyciel. Jego rola stawała się coraz bardziej stacjonarna, podporządkowana bieżącym potrzebom floty.

Ostatecznie zapadła decyzja o zachowaniu niszczyciela dla przyszłych pokoleń. Od 1 maja 1976 roku Błyskawica została udostępniona jako okręt-muzeum w Gdyni, zastępując w tej roli ORP Burza. Na tej ostatniej jednostce 28 czerwca tego samego roku opuszczono banderę. Od tego momentu rozpoczęło się drugie życie ORP Błyskawica – już nie jako okrętu przeznaczonego do służby na morzu, lecz jako miejsca pamięci o ludziach, wojnie i historii polskiej bandery wojennej.
Ponad siedem milionów turystów na pokładzie
Przez pół wieku jej pokład odwiedziło ponad siedem milionów osób. To liczba, która najlepiej pokazuje, że nie jest to tylko zabytkowy niszczyciel zacumowany przy nabrzeżu, lecz jednym z najważniejszych miejsc pamięci związanych z historią polskiej Marynarki Wojennej.
Dziś ORP Błyskawica nadal pozostaje częścią Marynarki Wojennej RP – z własną załogą, dowódcą i miejscem w strukturze floty. Jest okrętem-muzeum, ale nie martwym eksponatem.
Od momentu poszczenia bandery, przez pokład tego niszczyciela przeszły miliony ludzi. Jedni przyszli zobaczyć legendarny niszczyciel. Inni – dotknąć fragmentu historii, która mimo upływu lat wciąż pozostaje żywa. Bo ORP Błyskawica to nie tylko stal, działa i numer burtowy. To opowieść o państwie, które chciało mieć własną flotę, o marynarzach, którzy walczyli daleko od kraju, i o okręcie, który przetrwał II wojnę światową, PRL, zimną wojnę i kolejne zmiany epok.
Jedyny polski okręt z Orderem Virtuti Militari
W historii ORP Błyskawica szczególne miejsce zajmuje także 28 czerwca 1987 roku. W 50. roku służby pod biało-czerwoną banderą okręt został odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari. To wyróżnienie miało wymiar wyjątkowy, ponieważ polski niszczyciel pozostaje jedynym polskim okrętem odznaczonym tym orderem. W ten sposób symbolicznie uhonorowano nie tylko sam niszczyciel, ale przede wszystkim pokolenia marynarzy, które tworzyły jego wojenną i powojenną historię.
Dlaczego ORP Błyskawica wciąż jest potrzebna
Dlatego obecność ORP Błyskawica w Gdyni ma znaczenie większe niż muzealna ekspozycja. To jeden z ostatnich materialnych świadków przedwojennej Marynarki Wojennej RP i okręt, który nadal przypomina, że historia polskiej bandery wojennej nie kończy się w archiwach.
Drogi Czytelniku, na koniec tej ciekawej historii muszę się do czegoś przyznać. Historię ORP Błyskawica znałem, słyszałem o jej służbie podczas II wojny świtowej i wyjątkowym miejscu w dziejach polskiej floty. Dopiero jednak praca nad tym czteroczęściowym cyklem pokazała mi, jak wiele dramatów, decyzji, ludzi i symboli kryje się za okrętem, który od lat stoi przy Nabrzeżu Pomorskim w Gdyni.
Nie byłoby tej serii, gdyby nie Monika Przepióra, która namówiła mnie do opisania tej historii i która na co dzień wspiera mnie w pracy nad Portalem Stoczniowym. To właśnie ona odpowiada u nas za teksty historyczne i potrafi wyciągać z przeszłości tematy, o których zbyt łatwo zapominamy.
Bo mało kto, przechodząc obok ORP Błyskawica, naprawdę myśli o tym, ile historii kryje ten kadłub. A jest to historia, z której każdy Polak powinien być dumny – historia okrętu zbudowanego dla II Rzeczypospolitej, sprawdzonego w wojnie, ocalonego po jej zakończeniu i zachowanego dla kolejnych pokoleń.
ORP Błyskawica wciąż stoi przy gdyńskim nabrzeżu – widoczna, dostępna i potrzebna. Nie tylko jako zabytek sztuki okrętowej tamtej epoki, ale jako świadek polskiej ambicji morskiej, wojennej służby i pamięci, której nie wolno sprowadzać wyłącznie do dat w szkolnych podręcznikach.









