Dziś chrzest, jutro Wicher nadciągnie na Zatokę Gdańską. Tak będzie uzbrojony Miecznik

12 sierpnia w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni odbył się chrzest i nadanie imienia pierwszej fregacie programu Miecznik przyszłego ORP Wicher (274). Jutro fregata po raz pierwszy znajdzie się na wodzie. Barka Boabarge 33 wyjdzie na Zatokę Gdańską, gdzie podczas kontrolowanego zanurzania Wicher uzyska własną pływalność.
W artykule
Na początku warto uporządkować nazewnictwo. Chociaż podczas dzisiejszej uroczystości fregata otrzymała imię Wicher, na Portalu Stoczniowym nadal będziemy pisać przyszły ORP Wicher. Przestaniemy używać słowa „przyszły” dopiero wtedy, gdy na okręcie zostanie podniesiona biało-czerwona bandera i zostanie on formalnie przyjęty do służby w Marynarce Wojennej. Według obecnego harmonogramu przekazanie pierwszego Miecznika planowane jest na 2029 rok.
Dzisiejszy chrzest był jednak momentem szczególnym. Po latach dyskusji o konieczności odbudowy polskiej floty przy stoczniowym nabrzeżu stanął największy okręt wojenny budowany dotychczas w Polsce. Kadłub, który jeszcze kilka dni temu znajdował się w hali montażowej, można było zobaczyć w całości, już z numerem 274 i nazwą, którą będzie nosił przez dziesięciolecia.








Od siebie dodam dwie rzeczy. Dla mnie najważniejsze w dzisiejszej uroczystości, poza podniosłym momentem rozbicia butelki szampana o kadłub, było to, że Wicher przestał być wizualizacją, nazwą z umowy i kolejną pozycją w harmonogramie. Wyszedł z hali i pokazał skalę tego, co rzeczywiście powstaje na gdyńskim Oksywiu. Teraz najważniejsze będzie doprowadzenie budowy do końca, pełne wyposażenie okrętu, przeprowadzenie prób i dostarczenie Marynarce Wojennej RP fregaty ze zdolnościami, za które Polska zapłaciła. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że program Miecznik osiągnął swój najważniejszy cel.
Druga rzecz, którą warto odnotować, to obecność na uroczystości osoby, która odegrała kluczową rolę w nadaniu programowi Miecznik jego obecnego kształtu i doprowadzeniu do rozpoczęcia budowy trzech fregat. Mimo politycznych podziałów nikt nie próbował tego faktu pominąć ani umniejszać roli osób związanych z wcześniejszym etapem programu. To może wydawać się drobnym gestem, ale właśnie przy takich przedsięwzięciach ma znaczenie. Budowa okrętów trwa dłużej niż jedna kadencja, dlatego ciągłość decyzji i uznanie pracy wykonanej wcześniej są po prostu potrzebne.
Chrzest Wichra z udziałem prezydenta i premiera
W uroczystości przy Nabrzeżu Południowym PGZ Stoczni Wojennej uczestniczyli m.in. prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, przedstawiciele rządu, Ministerstwa Obrony Narodowej, Marynarki Wojennej, Polskiej Grupy Zbrojeniowej i przemysłu. Ceremonię otworzył prezes PGZ Stoczni Wojennej Marcin Ryngwelski.
Ryngwelski przypomniał skalę przedsięwzięcia i pracy wykonanej w Gdyni. Przygotowanie pierwszej fregaty do obecnego etapu wymagało setek tysięcy roboczogodzin, a gotowy okręt będzie składał się z ponad miliona części. Prezes stoczni podkreślił jednak, że za budową Wichra stoją przede wszystkim ludzie. Witając gości, szczególne słowa skierował do pracowników stoczni, zaznaczając, że każdego dnia patrzy na nich i ich pracę z wielką dumą.
Mówił również o kompetencjach odbudowywanych dzięki programowi Miecznik w polskim przemyśle okrętowym oraz o znaczeniu silnej Marynarki Wojennej dla bezpieczeństwa Polski. W tym kontekście zwrócił się do młodych ludzi, zachęcając ich do wyboru szkół technicznych, uczelni i zawodów związanych z gospodarką morską. Jak podkreślił, zawód stoczniowca ponownie staje się atrakcyjną drogą zawodową.
To ważny element całego programu. Trzy fregaty mają być nie tylko nowymi okrętami dla Marynarki Wojennej, ale również pozwolić Polsce odbudować zdolności do budowy dużych i skomplikowanych okrętów wojennych. Do tego aspektu odniósł się również prezydent Karol Nawrocki, który przypomniał o wieloletnim niedoinwestowaniu Marynarki Wojennej i określił uruchomienie programu Miecznik jako przełom dla floty i krajowego przemysłu stoczniowego.
Prezydent zwrócił też uwagę na sytuację bezpieczeństwa na Bałtyku, obecność rosyjskich sił morskich, aktywność tzw. floty cieni oraz działania prowadzone poniżej progu otwartego konfliktu. Podkreślił, że polscy marynarze powinni otrzymywać najnowocześniejsze wyposażenie, a państwo musi doprowadzić budowę wszystkich trzech fregat do końca. Zapowiedział przy tym, że niezależnie od wyniku wyborów parlamentarnych w 2027 roku będzie zabiegał o to, aby program Miecznik został zrealizowany w całości. Jak powiedział Pan Prezydent:
Polski marynarz powinien korzystać z najlepszego sprzętu na świecie.
Premier Donald Tusk odniósł dzisiejszą uroczystość do ciągłości programu prowadzonego przez kolejne rządy. Podkreślił, że budowa fregat jest projektem wykraczającym poza jedną kadencję i wymaga konsekwencji także ze strony kolejnych ekip rządzących.
Trzeba było wysiłku także moich następców i trzeba wysiłków tego rządu. I będzie trzeba wysiłków przyszłych rządów, niezależnie od politycznej proweniencji, żeby Wicher, Burza, Huragan już na morzu mogły pełnić swoją straż.
Donald Tusk, prezes Rady Ministrów
Premier Tusk podkreślał również znaczenie przemysłu stoczniowego, portów, morskiej energetyki wiatrowej oraz powstającej infrastruktury energetycznej. W tym ujęciu rozwój Marynarki Wojennej nie jest oderwany od gospodarki morskiej, ponieważ nowe okręty mają w przyszłości chronić zarówno polskie wybrzeże, jak i coraz ważniejszą infrastrukturę znajdującą się na Bałtyku.
Agata Ziemiańska nadała fregacie imię Wicher
Matką chrzestną prototypowej fregaty została Agata Ziemiańska, związana zawodowo z Zarządem Morskiego Portu Gdynia, prywatnie żona Inspektora Marynarki Wojennej wiceadmirała Jarosława Ziemiańskiego. Po poświęceniu okrętu przecięła linę uruchamiającą mechanizm z butelką szampana, która rozbiła się o kadłub w części dziobowej okrętu.
Wiceadmirał Jarosław Ziemiański zwrócił uwagę na wojskowy wymiar całego wydarzenia. Chrzest nadaje okrętowi imię i tradycję, ale prawdziwym okrętem wojennym uczynią fregatę dopiero jego przyszła załoga, wyszkolenie marynarzy oraz uzyskane zdolności bojowe.
To szczególnie istotne właśnie teraz, ponieważ dzisiejsza uroczystość nie oznacza zakończenia budowy. Przed naszą fregatą pozostaje montaż części wyposażenia, integracja systemu walki, uruchamianie poszczególnych urządzeń, próby oraz późniejsze badania i odbiory.
Wicher jeszcze bez części wyposażenia podwodnego
Jednym z najlepiej widocznych dowodów na to, że budowa nadal trwa, jest brak dziobowej opływki sonaru kadłubowego. Wicher zostanie zwodowany bez tego elementu, ponieważ opływka wystaje poniżej obrysu dna kadłuba, co przy tej metodzie wodowania utrudniałoby transport fregaty na wieloosiowych platformach SPMT oraz jej ustawienie na podporach barki półzanurzalnej. W późniejszym etapie budowy fregata wejdzie na dok, gdzie zostaną wykonane prace przy podwodnej części kadłuba, w tym montaż opływki sonaru.
Docelowo okręt otrzyma rozbudowany zestaw urządzeń hydroakustycznych. W jego skład wejdzie kadłubowa stacja hydrolokacyjna Thales Blue Hunter, holowana stacja o zmiennej głębokości zanurzenia Thales CAPTAS-2 oraz system Wavefront Sentinel IDS przeznaczony m.in. do wykrywania nurków i niewielkich obiektów podwodnych. Wyposażenie uzupełnią sonda batymetryczna oraz hydrotelefon Thales TUUM-6.
Blue Hunter będzie podstawowym źródłem informacji o sytuacji podwodnej w bezpośrednim otoczeniu fregaty, natomiast CAPTAS-2 pozwoli prowadzić poszukiwanie okrętów podwodnych przy wykorzystaniu anteny opuszczanej na wybraną głębokość. Połączenie obu systemów ma istotne znaczenie na Bałtyku, gdzie warunki hydrologiczne i występowanie pogłosu mogą ograniczać skuteczność sonaru kadłubowego.
32 komory Mk 41 i do 128 pocisków CAMM
Najważniejszym elementem rakietowego uzbrojenia fregaty Wicher będą cztery ośmiokomorowe moduły pionowych wyrzutni Lockheed Martin Mk 41. Łącznie fregata otrzyma więc 32 komory. Z wyrzutni będą odpalane przede wszystkim przeciwlotnicze pociski kierowane MBDA CAMM systemu Sea Ceptor.
Dzięki modułom ExLS w jednej komorze Mk 41 można umieścić cztery pociski CAMM. Przy założeniu wykorzystania wszystkich 32 komór wyłącznie dla tego typu rakiet maksymalna liczba pocisków na okręcie wyniosłaby 128 sztuk. Liczba ta wynika z możliwości konfiguracji wyrzutni, nie oznacza jednak, że Wicher będzie wychodził w morze z takim zestawem uzbrojenia za każdym razem. Jego rzeczywisty skład będzie dobierany do wykonywanego zadania.
To właśnie rozbudowana obrona przeciwlotnicza będzie jedną z najważniejszych zdolności nowych fregat. Okręt ma chronić nie tylko samego siebie, lecz również inne jednostki działające w zespole i wybrane obszary znajdujące się w zasięgu jego sensorów oraz uzbrojenia.
Wyrzutnie Mk 41 pozostawiają możliwość rozszerzenia uzbrojenia fregat w kolejnych latach. Obok CAMM i CAMM-ER w przyszłości może pojawić się również CAMM-MR, rozwijany wspólnie przez MBDA i PGZ m.in. z myślą o Mieczniku. Wprowadzenie kolejnego typu pocisku będzie jednak wymagało jego integracji z systemem zarządzania walką i sensorami okrętu.
Pociski NSM do zwalczania okrętów nawodnych
Do zwalczania celów nawodnych Wicher otrzyma pociski Kongsberg Naval Strike Missile. Obecna konfiguracja przewiduje dwie poczwórne wyrzutnie, czyli osiem gotowych do odpalenia rakiet NSM.
Warto przypomnieć, że początkowo dla Mieczników przewidywano szwedzkie RBS15. Konfigurację zmieniono jednak w trakcie realizacji programu i w aneksie nr 5 do umowy zastąpiono je norweskimi pociskami NSM, które są już wykorzystywane przez polskie Morskie Jednostki Rakietowe.
Podstawowe uzbrojenie artyleryjskie będzie stanowiła umieszczona na dziobie armata Leonardo OTO Melara Super Rapid kalibru 76 mm w wersji Strales. System może służyć zarówno do zwalczania celów nawodnych i brzegowych, jak i do obrony przed zagrożeniami powietrznymi.
Obronę na mniejszych odległościach zapewnią dwa polskie okrętowe systemy uzbrojenia PIT-Radwar OSU-35K z armatami kalibru 35 mm, wspierane przez głowice optoelektroniczne ZGS-35K. Uzupełnieniem uzbrojenia będą wielkokalibrowe karabiny maszynowe.
Do zwalczania okrętów podwodnych przewidziano dwie podwójne wyrzutnie B515/2V dla lekkich torped MU90. W połączeniu z sonarem kadłubowym, CAPTAS-2 i przyszłym śmigłowcem pokładowym da to fregacie możliwość prowadzenia działań ZOP na znacznie większym obszarze niż w przypadku samego wykorzystania sensorów zamontowanych na kadłubie.
Tak skonfigurowane uzbrojenie oznacza, że Wicher będzie mógł jednocześnie zwalczać cele powietrzne, nawodne i podwodne, a jego konstrukcja pozostawia również możliwość dalszego rozwijania części zdolności w kolejnych latach. Podstawowa konfiguracja uzbrojenia jest już znana: 32 komory Mk 41, osiem pocisków NSM, armata 76 mm, dwa polskie zestawy OSU-35K i torpedy MU90.
Radary i system zarządzania walką
Samo uzbrojenie nie miałoby większej wartości bez rozbudowanego zestawu sensorów. Wicher otrzyma radar wielofunkcyjny dalekiego zasięgu Thales Sea Master 410, radar średniego zasięgu Thales NS58 oraz radar kierowania ogniem STIR 1.2 EO Mk2. Do tego dochodzą system identyfikacji „swój-obcy”, głowice optoelektroniczne oraz urządzenia rozpoznania i walki radioelektronicznej.
Całość zostanie połączona przez system zarządzania walką firmy Thales. To właśnie w nim będą zbierane informacje z radarów, stacji hydrolokacyjnych, urządzeń walki radioelektronicznej i pozostałych sensorów, a następnie wykorzystywane do wypracowania obrazu sytuacji i użycia uzbrojenia. Na okręcie znajdą się również zintegrowane systemy nawigacji, łączności i zarządzania platformą.
Dodatkową warstwę samoobrony zapewni Terma C-Guard, wykorzystujący wyrzutnie celów pozornych przeznaczonych do przeciwdziałania pociskom rakietowym i torpedom. Rozmieszczenie wyrzutni pozwala na ochronę okrętu w sektorze 360 stopni, a system zostanie połączony z okrętowym systemem zarządzania walką.
Największy okręt bojowy w historii Marynarki Wojennej RP
Przyszły ORP Wicher ma 138,7 metra długości, ponad 20 metrów szerokości, a jego pełna wyporność będzie wynosiła około 7000 ton. Po wejściu do służby stanie się największym okrętem bojowym w historii polskiej Marynarki Wojennej.
Dla porównania eksploatowane obecnie fregaty typu Oliver Hazard Perry mają pełną wyporność wynoszącą około 3900 ton. Różnica nie sprowadza się jednak wyłącznie do wielkości. Mieczniki mają zapewnić polskiej flocie zdolność prowadzenia obrony przeciwlotniczej zespołu okrętów, zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) oraz prowadzenia działań przeciwko jednostkom nawodnym na poziomie nieosiągalnym dla obecnych fregat naszej floty.
Jutro najważniejszy etap – Wicher trafi na wodę
Dzisiejszy chrzest i nadanie imienia nie zakończyły operacji rozpoczętej w miniony weekend. Jej najważniejszy technicznie etap jest jeszcze przed nami.
Jutro, 13 sierpnia barka półzanurzalna Boabarge 33 z przyszłym ORP Wicher opuści PGZ Stocznię Wojenną i wyjdzie na Zatokę Gdańską. W wybranym rejonie o odpowiedniej głębokości rozpocznie się kontrolowane napełnianie zbiorników balastowych barki. Wraz ze wzrostem jej zanurzenia woda będzie stopniowo dochodziła do kadłuba fregaty, aż Wicher uzyska własną pływalność i po raz pierwszy rzeczywiście znajdzie się na wodzie.
Dopiero wtedy będzie można mówić o zakończeniu kilkudniowej operacji wodowania. Po oddzieleniu od barki fregata zostanie przejęta przez holowniki i odprowadzona do PGZ Stoczni Wojennej, gdzie przy nabrzeżu wyposażeniowym rozpocznie się kolejny, długi etap uzbrajania okrętu.
Dzisiejszy dzień należał do ceremonii, tradycji i ludzi, którzy Wichra budują. Jutro przyjdzie czas na najważniejszą z kilku ostatnich operacji – wyjście barki na Zatokę Gdańską i właściwe wodowanie pierwszej polskiej fregaty budowanej w ramach programu Miecznik.









