20 okrętów na Zatoce Gdańskiej. Tak Gdynia obchodziła Święto Wojska Polskiego

Gdynia była dziś drugim, obok Warszawy, głównym miejscem obchodów Święta Wojska Polskiego. Zamiast czołgów i transporterów na Wisłostradzie można było zobaczyć okręty wojenne na Zatoce Gdańskiej, lotnictwo morskie i tłumy obserwujące paradę z Mola Południowego.
W artykule
Tegoroczne święto miało jednak dla Marynarki Wojennej RP szczególny wymiar – pokazało flotę, która nadal opiera się na dobrze znanych okrętach, ale jednocześnie stoi u progu największej od wielu lat wymiany swoich sił.
15 sierpnia na Zatoce Gdańskiej w szyku przeszło 20 okrętów i jednostek Marynarki Wojennej RP oraz sił sojuszniczych. Paradę prowadziła fregata rakietowa ORP Gen. T. Kościuszko, za którą płynęły między innymi korweta ORP Kaszub i okręt dowodzenia ORP Kontradmirał Xawery Czernicki. Dalej można było zobaczyć między innymi ORP Lublin, Piast, Lech, Kormoran, Arctowski i Heweliusz. W paradzie uczestniczyły także szwedzki HSwMS Skaftö oraz litewski LNS Skalvis.

Nad okrętami pojawiło się również lotnictwo, a wcześniej z pokładu ORP Błyskawica oddano 21 salw armatnich. Marynarka Wojenna otworzyła także dla zwiedzających część swoich okrętów, a Skwer Kościuszki i Molo Południowe stały się na kilka godzin centrum morskiej części obchodów Święta Wojska Polskiego.
Parada pokazała Marynarkę Wojenną taką, jaka jest dzisiaj
Parada okrętów zawsze ma w sobie coś widowiskowego. Okręty wojenne płyną w równym szyku, na masztach powiewają bandery, a z brzegu oglądają je tysiące ludzi. Warto jednak spojrzeć na dzisiejsze przejście także inaczej.
Był to w pewnym sensie wspólny obraz niemal wszystkich najważniejszych zadań wykonywanych obecnie przez Marynarkę Wojenną. Na wodzie znalazły się okręty przeznaczone do zwalczania jednostek nawodnych i podwodnych, obrony przeciwminowej, rozpoznania, hydrografii, ratownictwa oraz zabezpieczenia działań innych sił.
Na czele szyku płynął ORP Gen. T. Kościuszko. Za nim ORP Kaszub i Kontradmirał Xawery Czernicki. Dalej niszczyciele min, okręty ratownicze, hydrograficzne i jednostki pomocnicze.
To flota, którą Polska ma dzisiaj.
Ale tegoroczna parada odbywała się w szczególnym momencie. Zaledwie dwa dni wcześniej, również na Zatoce Gdańskiej, po raz pierwszy samodzielnie uniósł się na wodzie przyszły ORP Wicher.
Dwa dni wcześniej na wodę zszedł Wicher
Trudno o bardziej wymowny obraz zmian zachodzących obecnie w naszej Marynarce Wojennej.
12 sierpnia w PGZ Stoczni Wojennej odbył się chrzest pierwszej fregaty programu Miecznik, a dzień później jednostkę wyprowadzono na Zatokę Gdańską na półzanurzalnej barce. Po jej kontrolowanym zanurzeniu Wicher uzyskał pływalność i został następnie odholowany z powrotem do stoczni, gdzie rozpoczyna się kolejny etap prac wyposażeniowych.
Dzisiaj w paradzie prowadziła więc fregata należąca do obecnego pokolenia polskich okrętów, podczas gdy kilka kilometrów dalej, przy nabrzeżu PGZ Stoczni Wojennej, znajduje się już kadłub okrętu, który ma ją zastąpić.
Program Miecznik obejmuje trzy fregaty: Wicher, Burzę i Huragana. Pierwsza z nich ma wejść do służby w 2029 roku, a zakończenie całego programu przewidziano na początek następnej dekady.
Nie oznacza to, że problemy polskiej floty znikną wraz z pojawieniem się trzech nowych fregat. Miecznik daje jednak Marynarce Wojennej coś, czego przez wiele lat brakowało – perspektywę wymiany największych okrętów nawodnych na jednostki budowane od początku z myślą o współczesnych wymaganiach i działaniach na Bałtyku oraz poza nim.
Dzisiejsza parada pokazała też, w jakim miejscu jest dziś Marynarka Wojenna. Starsze okręty wciąż wykonują swoje zadania i nadal są potrzebne, ale ich następcy nie istnieją już tylko na papierze. Wicher stoi już przy gdyńskim nabrzeżu, Burza jest w budowie, a prace nad Huraganem rozpoczęły się w kwietniu.
Pod wodą również zaczyna się zmiana
Jeszcze wyraźniej widać to w przypadku okrętów podwodnych.
29 czerwca Polska i Szwecja podpisały w Gdyni umowę dotyczącą zakupu trzech okrętów podwodnych A26 w ramach programu Orka. Kontraktowi ma towarzyszyć współpraca przemysłowa, udział polskich stoczni oraz inwestycje Saaba w Polsce.
To nieprzypadkowe także w kontekście dzisiejszej parady.
Obok polskich okrętów przez Zatokę Gdańską płynął szwedzki HSwMS Skaftö. Jeszcze kilka lat temu Szwecja pozostawała poza NATO. Dzisiaj jest sojusznikiem Polski, jednym z najważniejszych państw regionu Morza Bałtyckiego i partnerem, od którego pozyskamy okręty mające odbudować polskie zdolności działania pod wodą.
Obecność okrętów Szwecji i Litwy nie była więc tylko kurtuazyjnym dodatkiem do parady. Dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniło się otoczenie Polski na Bałtyku. Morze, które jeszcze niedawno dzieliło państwa NATO i państwa pozostające poza Sojuszem, jest dziś otoczone niemal wyłącznie przez jego członków, z wyjątkiem rosyjskiego wybrzeża.
To daje zupełnie inne możliwości współdziałania, ale nie zwalnia Polski z obowiązku posiadania własnej floty.
Okręty wojenne są potrzebne nie tylko na paradę
I tutaj dzisiejsze święto wychodzi poza sam pokaz bander i sylwetek okrętów.
Polskie porty odpowiadają za znaczną część handlu zagranicznego, na Bałtyku powstaje morska energetyka wiatrowa, rozpoczyna się budowa elektrowni jądrowej na Pomorzu, a po dnie morza przebiegają rurociągi, kable energetyczne i telekomunikacyjne. Jednocześnie w regionie obserwowane są działania rosyjskiej floty cieni, aktywność okrętów wojennych oraz przypadki uszkodzeń infrastruktury podmorskiej.
Dlatego współczesna Marynarka Wojenna RP nie jest potrzebna Polsce wyłącznie do obrony wybrzeża.
Musi prowadzić rozpoznanie, chronić podejścia do portów, zwalczać zagrożenie minowe, osłaniać transport morski, uczestniczyć w ochronie infrastruktury krytycznej i współdziałać z okrętami państw NATO. W razie kryzysu musi też być zdolna do prowadzenia działań bojowych na morzu, pod wodą i w powietrzu.
I właśnie dlatego znaczenie ma nie tylko liczba okrętów widocznych podczas parady, ale także ich możliwości.
Cztery filary bezpieczeństwa również od strony morza
Przed rozpoczęciem parady premier Donald Tusk mówił w Gdyni o czterech filarach bezpieczeństwa państwa: szczelnych granicach, realnych sojuszach, inwestycjach w armię oraz silnej gospodarce. W odniesieniu do wojska mówił już bezpośrednio o inwestycjach w armię i Marynarkę Wojenną.
Patrząc dzisiaj z gdyńskiego brzegu na okręty, te słowa można potraktować jako dobre uzupełnienie obrazu.
Sojusze reprezentowały bandery Szwecji i Litwy. Inwestycje w wojsko symbolizował Wicher, którego kadłub dwa dni wcześniej znalazł się na wodzie, oraz program Orka, którego realizacja dopiero się rozpoczyna. Gospodarka to natomiast polskie stocznie, porty i przedsiębiorstwa pracujące przy nowych okrętach oraz morska infrastruktura krytyczna, której bezpieczeństwo w dużym stopniu zależy właśnie od sytuacji na morzu.
W przypadku Bałtyku te elementy rzeczywiście trudno od siebie oddzielić.
Silna gospodarka potrzebuje bezpiecznych portów i żeglugi. Nowoczesna flota potrzebuje pieniędzy i przemysłu zdolnego ją budować oraz utrzymywać. Sojusze zwiększają bezpieczeństwo, ale są najbardziej wiarygodne wtedy, gdy każde państwo wnosi do nich własne zdolności.
Za kilka lat taka parada powinna wyglądać inaczej
Dzisiejsza parada okrętów była przede wszystkim świętem Wojska Polskiego i ludzi, którzy służą na okrętach, w jednostkach brzegowych i lotnictwie morskim. Była też okazją, aby mieszkańcy zobaczyli Marynarkę Wojenną z bliska, nie tylko na zdjęciach czy podczas ćwiczeń prowadzonych daleko od brzegu.
Ale była również zdjęciem polskiej floty wykonanym w bardzo konkretnym momencie jej historii.
Na pierwszym planie były okręty, które znamy od lat. Kilka kilometrów dalej stoi już pierwszy Miecznik. Kolejne dwa powstają. Podpisano umowę na trzy okręty podwodne A26. Rozwijane są siły przeciwminowe, rozpoznawcze i ratownicze.
Dlatego najciekawsze pytanie po dzisiejszej paradzie nie brzmi nawet, ile okrętów przeszło przed gdyńskim molem.
Znacznie ciekawsze jest to, jak będzie wyglądała taka sama parada za pięć czy sześć lat.
Jeżeli obecne programy zostaną zrealizowane zgodnie z planem, na jej czele nie będzie już musiała płynąć fregata pamiętająca wcześniejszą epokę polskiej Marynarki Wojennej. Jej miejsce będzie mógł zająć Wicher, a za nim Burza i Huragan. Pod wodą powinny działać nowe okręty zbudowane w ramach programu Orka.
I wtedy dopiero będzie można ocenić, czy to, co dzisiaj oglądaliśmy na Zatoce Gdańskiej, było tylko efektownym świętem, czy również początkiem rzeczywistej modernizacji polskiej floty.









