Offshore i okrętownictwo mają napędzić polskie stocznie. Szczecin chce wykorzystać moment

12. Międzynarodowy Kongres Morski, który odbył się w Szczecinie w dniach 12–13 maja, pokazał, że polski przemysł stoczniowy znów chce mówić mocnym głosem. W centrum dyskusji znalazły się offshore, nowe technologie, jednostki autonomiczne, kadry oraz pytanie, czy Europę stać na rezygnację z własnych stoczni.

Stocznie, offshore i nowe technologie

Tegoroczna edycja Kongresu była poświęcona najważniejszym wyzwaniom gospodarki morskiej. Organizatorzy zaplanowali debaty i panele dotyczące m.in. bezpieczeństwa na Bałtyku, portów, żeglugi, łańcuchów dostaw, offshore oraz przemysłu stoczniowego

W panelu poświęconym przemysłowi stoczniowemu spotkali się przedstawiciele czołowych firm sektora: Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”, PGZ Stoczni Wojennej, Nauta Shiprepair Yard, CRIST, Net Marine Group i Kongsberg Maritime. Program panelu obejmował m.in. oczekiwania rynku żeglugowego i offshore, scenariusze rozwoju europejskich stoczni oraz rolę jednostek autonomicznych i dronów jako nowego obszaru produkcji stoczniowej. 

Stocznie wracają do gry. W Szczecinie branża rozmawiała o offshore, kadrach i wojskowych programach / Portal Stoczniowy
Fot. Radosław Kowalczyk, prezes Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”, podczas debaty na 12. Międzynarodowym Kongresie Morskim w Szczecinie

Kowalczyk: przemysł stoczniowy musi być blisko rynku

Partnerem Strategicznym Kongresu była Stocznia Szczecińska „Wulkan”. Radosław Kowalczyk, prezes zarządu spółki, reprezentował szczeciński zakład w dyskusji o przyszłości europejskiego przemysłu stoczniowego. Wątek „Wulkana” był istotny, bo szczecińska stocznia odbudowuje swoją pozycję i coraz wyraźniej zaznacza obecność w projektach przemysłowych.

Europejski przemysł stoczniowy musi odpowiadać na realne potrzeby rynku: offshore, nowe technologie i jednostki autonomiczne. To są obszary, w których polskie stocznie mogą budować swoją pozycję, jeśli będą miały stabilne zaplecze, ludzi i zamówienia.

Radosław Kowalczyk, prezes Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”

Ryngwelski: najdroższe zaczyna się po wodowaniu

PGZ Stocznia Wojenna była również Partnerem Strategicznym 12. Międzynarodowego Kongresu Morskiego. Marcin Ryngwelski, prezes zakładu z gdyńskiego Oksywia, podkreślał znaczenie krajowego zaplecza remontowego i serwisowego dla Marynarki Wojennej. Zwracał uwagę, że sama budowa okrętu to około 25 proc. kosztów całego cyklu jego życia. Pozostała część przypada na dekady obsługi, remontów, modernizacji i pracy ludzi, którzy znają okręt od środka.

Budowa jednostki to dopiero początek długiej drogi. O prawdziwej wartości przemysłu stoczniowego decydują później ludzie, utrzymanie i zdolność modernizacji okrętów przez kolejne dekady.

Marcin Ryngwelski, prezes PGZ Stoczni Wojennej

Polskie stocznie wracają do gry. W Szczecinie rozmawiano o offshore i przyszłości przemysłu / Portal Stoczniowy
Fot. Marcin Ryngwelski, prezes PGZ Stoczni Wojennej, podczas panelu poświęconego wyzwaniom europejskiego przemysłu stoczniowego na 12. Międzynarodowym Kongresie Morskim w Szczecinie

Wspólny mianownik: ludzie i kompetencje

Szczeciński kongres pokazał, że dyskusja o stoczniach nie sprowadza się już wyłącznie do ceny budowy statku czy okrętu. Coraz ważniejsze są kadry, szkoły branżowe, kooperanci, serwis i zdolność utrzymania jednostek przez cały cykl życia.

To szczególnie ważne w czasie, gdy Polska rozwija offshore, inwestuje w porty, wzmacnia bezpieczeństwo morskie i prowadzi duże programy okrętowe. Bez własnego zaplecza przemysłowego nawet najlepszy kontrakt szybko staje się zależnością od dostawców z zewnątrz.

Dzień Stoczniowca wraca jako znak branżowej jedności

Przy okazji kongresu PGZ Stocznia Wojenna przypomniała także o Dniu Stoczniowca. Inicjatywa ma pokazywać siłę całego środowiska: stoczni, portów, kooperantów i Marynarki Wojennej. Najbliższe obchody zaplanowano na 28 czerwca.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *