Rosyjska „flota cieni” nadal przechodzi przez wody brytyjskie

Mimo zapowiedzi Londynu o możliwości zatrzymywania rosyjskich tankowców objętych sankcjami, statki tzw. „floty cieni” nadal przechodzą przez brytyjskie wody terytorialne. Według ustaleń BBC Verify i Reuters od końca marca przez brytyjską strefę morską przepłynęło niemal 200 jednostek powiązanych z rosyjskim handlem ropą.

Jak pisaliśmy wcześniej na łamach naszego portalu, rosyjskie okręty wojenne pojawiły się w asyście tankowców w rejonie Kanału La Manche i Cieśniny Dover. Wówczas był to przede wszystkim sygnał polityczny i pokaz obecności. Dziś widać wyraźnie, że Moskwa sprawdza również determinację Zachodu w egzekwowaniu sankcji.

Londyn zapowiadał działania przeciw statkom z „floty cieni”

Pod koniec marca premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział możliwość zatrzymywania oraz przeprowadzania kontroli na rosyjskich tankowcach objętych sankcjami, które przechodzą przez brytyjskie wody. Uprawnienia miały otrzymać Royal Navy oraz brytyjskie służby odpowiedzialne za egzekwowanie sankcji. 

Brytyjski rząd tłumaczył, że chodzi o ograniczenie dochodów Kremla z eksportu ropy i utrudnienie działania tzw. „floty cieni”, czyli sieci starych tankowców operujących pod wygodnymi banderami, często z niejasną strukturą właścicielską i problemami z ubezpieczeniem.

Problem w tym, że po medialnych zapowiedziach nie nastąpiły realne zatrzymania jednostek.

BBC i Reuters: statki nadal przechodzą przez brytyjskie wody

Według analiz BBC Verify i Reuters od momentu ogłoszenia nowych brytyjskich działań przez wody Wielkiej Brytanii przeszło niemal 200 statków powiązanych z rosyjskim handlem ropą. Reuters informował wcześniej o blisko 100 takich jednostkach już w pierwszym miesiącu po zapowiedziach Londynu. 

Część tankowców przechodziła przez Kanał La Manche, inne pojawiały się w brytyjskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Północnym. Według analityków wiele z tych jednostek nadal wyłącza lub fałszuje sygnał AIS, co utrudnia ich identyfikację i śledzenie na trasie rejsu.

Eksperci prawa morskiego podkreślają jednocześnie, że możliwości zatrzymywania takich jednostek są ograniczone przez prawo międzynarodowe. Sam fakt objęcia statku sankcjami nie zawsze daje podstawę do jego przejęcia na wodach międzynarodowych. 

Rosyjskie okręty wojenne przy tankowcach

Najbardziej niepokojącym elementem całej sytuacji pozostaje jednak obecność rosyjskich okrętów wojennych eskortujących statki handlowe.

„The Guardian” ujawnił, że rosyjska fregata Admirał Grigorowicz przez wiele dni operowała w pobliżu brytyjskich wód, eskortując rosyjskie statki handlowe i tankowce przechodzące przez Kanał La Manche. Później pojawiła się również fregata Admirał Kasatonow. 

To rozwinięcie zjawiska, o którym Portal Stoczniowy pisał już wcześniej przy okazji rosyjskich eskort tankowców w Kanale La Manche. Wtedy można było to jeszcze interpretować jako pokaz siły i próbę odstraszania. Dziś coraz wyraźniej widać, że Rosja buduje praktyczny mechanizm ochrony transportu ropy objętej sankcjami.

Obecność rosyjskiego okrętu wojennego radykalnie zmienia sytuację każdej potencjalnej kontroli. Zatrzymanie tankowca przestaje być wyłącznie działaniem wobec jednostki handlowej. W praktyce oznacza ryzyko bezpośredniego incydentu wojskowego.

Kanał La Manche staje się obszarem presji politycznej

Kanał La Manche i Cieśnina Dover należą do najbardziej obciążonych szlaków żeglugowych świata. Każdego dnia przechodzą tam setki statków przewożących paliwa, kontenery i strategiczne ładunki dla europejskiej gospodarki.

Rosyjskie działania pokazują, że Moskwa coraz śmielej wykorzystuje handel morski jako narzędzie presji politycznej i testowania granic reakcji państw NATO.

Dane o ruchu tankowców zbiegają się z rosnącym importem rosyjskiego LNG do Unii Europejskiej. Według najnowszego raportu IEEFA import rosyjskiego skroplonego gazu do UE był w pierwszym kwartale 2026 roku najwyższy od 2022 roku. Największymi importerami pozostają Francja, Hiszpania i Belgia. Pokazuje to, że mimo sankcji i deklaracji politycznych Europa nadal pozostaje częściowo uzależniona od rosyjskich surowców transportowanych drogą morską.

To również kolejny sygnał ostrzegawczy dla Europy w kwestii bezpieczeństwa morskiego i ochrony morskiej infrastruktury krytycznej. Szczególnie w czasie, gdy Bałtyk, Morze Północne i Kanał La Manche stają się obszarem coraz intensywniejszej rywalizacji politycznej, wywiadowczej i wojskowej.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *