Rosyjski LNG wraca do Chin. Pierwszy od listopada ładunek z Jamału wyszedł z Murmańska

Wraz z topnieniem lodu Rosja znów próbuje uruchamiać arktyczny kierunek eksportu LNG do Chin. Rejs gazowca Geneva z rejonu Murmańska do portu Rudong jest pierwszym takim sygnałem od listopada ubiegłego roku i pokazuje, że Moskwa ponownie chce wykorzystywać sezonowe okno żeglugowe na szlaku do Azji. 

Zimowa przerwa dobiega końca

Po kilku miesiącach przerwy rosyjski LNG z projektu Jamał ponownie kieruje się na rynek chiński. Nie była to jednak przerwa przypadkowa. W dużej mierze wynikała ona z zimowych ograniczeń żeglugi arktycznej, które od lat utrudniają regularne wysyłki LNG z Jamału do Azji poza sezonem letnio-jesiennym. Reuters przypominał niedawno, że przewozy do Azji z wykorzystaniem wyspecjalizowanych gazowców klasy Arc7 są zwykle realne przede wszystkim od lipca do listopada, a zimą Rosja musi częściej sięgać po droższe i dłuższe warianty logistyczne. 

Z danych rynkowych wynika, że 6 kwietnia z rejonu Murmańska wyszedł gazowiec Geneva, który ma dotrzeć do chińskiego portu Rudong około 15 maja. To pierwszy transport jamalskiego LNG do Chin od listopada ubiegłego roku. Sam ten rejs nie przesądza jeszcze o trwałym powrocie regularnych dostaw, ale wyraźnie pokazuje, że wraz z topnieniem lodu Rosja znów próbuje otwierać się na kierunek azjatycki

Murmańsk znów odgrywa ważną rolę

Ładunek nie wyruszył bezpośrednio z terminalu Jamał LNG na Półwyspie Jamalskim, lecz po przeładunku w rejonie Murmańska. To właśnie tam Rosja wznowiła w tym roku operacje typu statek-statek, aby lepiej wykorzystywać ograniczoną flotę gazowców klasy lodowej i odciążać najdroższe jednostki przystosowane do żeglugi w Arktyce. 

W praktyce oznacza to, że Murmańsk ponownie staje się ważnym zapleczem logistycznym rosyjskiego eksportu LNG z Arktyki. To rozwiązanie nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale daje Moskwie większą elastyczność w sytuacji, gdy liczba wyspecjalizowanych jednostek pozostaje ograniczona, a całoroczne kierowanie dużych wolumenów LNG do Azji nadal byłoby bardzo kosztowne.

Arktyka wciąż narzuca swoje warunki

W tym właśnie tkwi sedno sprawy. Projekt Jamał LNG od początku opierał się na logistyce dostosowanej do realiów Arktyki. Gazowce klasy Arc7 są przystosowane do żeglugi w Arktyce, ale ich liczba pozostaje ograniczona, a poza sezonem eksport do Azji staje się logistycznie dużo trudniejszy. Dlatego zimą rosyjski LNG częściej trafia na inne rynki albo wymaga bardziej skomplikowanej organizacji dostaw.

Poprzedni transport do Chin, wysłany jeszcze w listopadzie, dotarł do odbiorcy dopiero po długim rejsie wokół Afryki. To dobrze pokazuje skalę problemu. Gdy arktyczne okno się zamyka, Rosja nie traci całkowicie możliwości eksportu, ale traci prosty i sezonowo najkorzystniejszy szlak do Azji. Obecny rejs Geneva należy więc czytać nie tylko jako zwykły ruch handlowy, lecz również jako sygnał, że to okno zaczyna się ponownie uchylać. 

Europa się zamyka, więc Moskwa patrzy na Wschód

Nie oznacza to oczywiście, że problem sprowadza się wyłącznie do lodu. Równolegle trwa przecież proces wypychania rosyjskiego gazu z rynku europejskiego. Unijne przepisy przewidują stopniowe wygaszanie importu rosyjskiego gazu, przy czym pełny zakaz importu rosyjskiego LNG ma obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku, a dla gazu przesyłanego rurociągami później, jesienią 2027 roku. 

Z perspektywy Kremla oznacza to konieczność wzmacniania kierunku azjatyckiego. Chiny pozostają tu naturalnym partnerem, bo dysponują ogromnym popytem i jednocześnie są gotowe kupować rosyjskie surowce na warunkach znacznie mniej politycznie obciążonych niż Europa. Właśnie dlatego każdy powrót jamalskiego LNG na trasę do Chin ma dziś znaczenie większe niż jeszcze kilka lat temu. To już nie tylko element handlu, ale także część szerszej przebudowy rosyjskiej geografii eksportu. 

Jamał LNG pozostaje dla Rosji projektem strategicznym

Jamał LNG od lat należy do najważniejszych projektów rosyjskiego sektora gazowego. Przez długi czas był pomyślany jako źródło dostaw zarówno dla Europy, jak i dla odbiorców azjatyckich. Dziś jednak ciężar tego projektu coraz wyraźniej przesuwa się na Wschód. Nie dlatego, że Rosja całkowicie rozwiązała problemy z logistyką czy flotą, lecz dlatego, że europejska ścieżka eksportowa staje się dla niej coraz węższa. 

To jednak nie jest historia o prostym sukcesie. Rosja nadal zmaga się z ograniczeniami transportowymi, wysokimi kosztami przewozu i sankcjami. Reuters zwracał uwagę, że pełne przekierowanie większej części eksportu z Europy do Azji wymagałoby znacznie większej liczby statków i dużo bardziej rozbudowanej logistyki, niż Rosja ma dziś do dyspozycji. 

Przejście gazowca Geneva to ważny sygnał, ale nie przełom

Sam fakt wyjścia gazowca Geneva do Rudong nie oznacza jeszcze odbudowy regularnego, całorocznego szlaku dostaw z Jamału do Chin. Byłoby to zbyt daleko idące uproszczenie. Ten rejs pokazuje, że zimowa przerwa na arktycznym kierunku dostaw dobiega końca. Rosja ponownie próbuje kierować LNG do Chin, korzystając z topnienia lodu i zaplecza przeładunkowego w Murmańsku.

Jeżeli w kolejnych tygodniach pojawią się następne podobne wyjścia rosyjskich gazowców, będzie to oznaczało, że Moskwa faktycznie wraca do sezonowego eksportu LNG do Azji przez Północną Drogę Morską. Wówczas nie będzie już chodziło o pojedynczy transport, lecz o wyraźny sygnał, że Rosja znów próbuje odbudować ten kierunek dostaw.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *