Siła wyższa w prawie angielskim. Dlaczego sama klauzula nie wystarczy?

W umowach o budowę statku klauzula force majeure ma znaczenie zasadnicze, ale w prawie angielskim nie działa automatycznie. Sama obecność postanowienia o sile wyższej nie wystarcza, aby strona mogła skutecznie zwolnić się z odpowiedzialności za opóźnienie lub niewykonanie zobowiązania.
W artykule
Decydujące znaczenie ma konkretne brzmienie klauzuli, przyczyna zdarzenia oraz zachowanie strony, która się na nią powołuje. Prawo angielskie wymaga nie tylko wykazania samego zdarzenia, lecz także udowodnienia, że nie wynikało ono z własnej winy strony oraz że podjęto rozsądne działania zapobiegawcze i ograniczające skutki przeszkody.
Siła wyższa jako konstrukcja umowna
Opracowaniem „Siła wyższa w umowie o budowę statku. Jak działa klauzula force majeure?” rozpoczęliśmy cykl artykułów dotyczących tej szczególnej konstrukcji kontraktowej, obecnej w umowach o budowę statku.
W prawie angielskim force majeure nie jest samodzielną instytucją prawa powszechnego. Jest wyłącznie wynikiem woli stron, wyrażonej w konkretnym postanowieniu umowy. Oznacza to, że jej zakres, skutki i przesłanki zastosowania zależą przede wszystkim od treści klauzuli przyjętej przez strony kontraktu.
Ma to daleko idące znaczenie praktyczne. W przeciwieństwie do wielu systemów prawa kontynentalnego, prawo angielskie nie zakłada istnienia ogólnej, ustawowej konstrukcji siły wyższej. Jeżeli strony nie uregulują tej kwestii w umowie, nie mogą automatycznie powoływać się na force majeure jako na samodzielną podstawę zwolnienia z odpowiedzialności.
Klauzula force majeure a wyłączenie odpowiedzialności
Prawo angielskie co do zasady nie traktuje klauzul force majeure jako klasycznych postanowień wyłączających lub ograniczających odpowiedzialność, określanych jako exclusion clauses albo limitation clauses. Rozróżnienie to ma istotne znaczenie, ponieważ klasyczne klauzule wyłączające odpowiedzialność podlegają w prawie angielskim szczególnym regułom wykładni.
W przypadku exclusion clauses punktem wyjścia pozostaje założenie, że strona próbująca uwolnić się od odpowiedzialności kontraktowej lub deliktowej powinna posługiwać się językiem jasnym, jednoznacznym i niepozostawiającym miejsca na wątpliwości. Z tym wiąże się między innymi zasada contra proferentem, zgodnie z którą niejasności interpretacyjne rozstrzyga się na niekorzyść strony powołującej się na dane wyłączenie.
Historycznie sądy angielskie podchodziły ostrożnie do postanowień mających ograniczać lub eliminować odpowiedzialność kontraktową. Wynikało to z przekonania, że strony nie powinny być łatwo pozbawiane przysługujących im środków ochrony prawnej.
Klauzula force majeure pełni jednak inną funkcję. Jej celem nie jest proste zwolnienie strony z odpowiedzialności za własne naruszenie umowy, lecz umowne określenie skutków nadzwyczajnych zdarzeń pozostających poza rozsądną kontrolą stron. W praktyce chodzi więc o wskazanie, kiedy określone obowiązki kontraktowe mogą zostać czasowo zawieszone, przedłużone albo wygasnąć z powodu zdarzeń przewidzianych w umowie.
Mechanizm podziału ryzyka kontraktowego
Z tego względu sądy angielskie coraz częściej traktują klauzule force majeure jako samodzielny mechanizm podziału ryzyka kontraktowego. Strony nie tyle wyłączają odpowiedzialność za własne działania, ile z góry ustalają, jakie skutki prawne wywoła wystąpienie określonych nadzwyczajnych okoliczności.
Konsekwencją takiego podejścia jest wykształcenie odrębnych zasad interpretacyjnych właściwych dla klauzul force majeure. Sąd bada przede wszystkim konkretne brzmienie postanowienia, rodzaj zdarzenia objętego klauzulą, związek przyczynowy między zdarzeniem a niewykonaniem zobowiązania oraz zachowanie strony, która powołuje się na siłę wyższą.
Nie oznacza to całkowitego zerwania z dorobkiem dotyczącym klasycznych klauzul wyłączających odpowiedzialność. W sprawach takich jak The Super Servant Two [1990] 1 Lloyd’s Rep. 1 sądy angielskie odwoływały się pomocniczo do zasad wypracowanych na tle exclusion clauses. Robiły to jednak nie dlatego, że force majeure clauses są z nimi tożsame, lecz dlatego, że oba rodzaje postanowień dotyczą rozkładu ryzyk kontraktowych między stronami.
Własna wina wyłącza ochronę
Jedną z najważniejszych zasad pozostaje reguła, zgodnie z którą strona nie może powoływać się na siłę wyższą, jeżeli zdarzenie uniemożliwiające lub utrudniające wykonanie umowy zostało spowodowane jej własnym zawinionym działaniem, zaniechaniem albo naruszeniem obowiązków kontraktowych.
Innymi słowy, zdarzenie pozostające pod kontrolą strony lub wynikające z jej własnej winy nie może być traktowane jako przypadek force majeure.
Klasyczny wyraz tej zasady znajduje się w precedensie Lebeaupin v Richard Crispin & Co. [1920] 2 K.B. 714. Sędzia McCardie odwołał się tam do utrwalonej zasady prawa angielskiego: „No man may take advantage of his own wrong”, czyli: „Nikt nie może czerpać korzyści z własnego bezprawnego działania”.
Na tej podstawie sformułowano regułę odnoszącą się bezpośrednio do klauzul force majeure: „A man cannot rely upon his own act or negligence or omission or default as force majeure”, a więc: „Nikt nie może powoływać się jako na siłę wyższą na własne działanie, zaniedbanie, zaniechanie lub niewykonanie obowiązku”.
Znaczenie tej zasady jest podstawowe. Jeżeli określone zdarzenie pozostaje choćby częściowo wynikiem zachowania strony powołującej się na force majeure, sądy angielskie co do zasady odmawiają jej ochrony wynikającej z tej klauzuli. Siła wyższa ma chronić przed zdarzeniami zewnętrznymi i niezależnymi od stron, a nie przed konsekwencjami własnych błędów organizacyjnych, zaniedbań lub naruszeń kontraktu.
Wyjątek wymaga jasnych słów
Zasada ta nie ma jednak charakteru całkowicie bezwzględnego. Ponieważ force majeure jest konstrukcją czysto kontraktową, strony zachowują szeroką swobodę w kształtowaniu jej zakresu. Jeżeli w sposób dostatecznie jasny i jednoznaczny postanowią, że określone przypadki zawinionego działania również mają być objęte ochroną przewidzianą dla siły wyższej, sąd może taki zapis zaakceptować.
Potwierdzenie tego podejścia można znaleźć w sprawie E.E. Caledonia Ltd v Orbit Valve Co Europe Ltd [1993] 2 Lloyd’s Rep. 418. Sędzia Hobhouse wskazał tam, że nie należy przyjmować, iż strony umowy zamierzały zwolnić którąkolwiek z nich od skutków własnego zaniedbania, chyba że taki zamiar został wyrażony przy użyciu jednoznacznych i wyraźnych słów.
Punkt wyjścia pozostaje więc niezmienny: własne zaniedbanie strony nie jest objęte klauzulą force majeure. Jeżeli strony chcą od tej zasady odejść, muszą uczynić to w sposób całkowicie jednoznaczny.
Podobny kierunek rozumowania pojawił się wcześniej w sprawie Sonat Offshore S.A. v Amerada Hess Development Ltd and Another [1988] 1 Lloyd’s Rep. 145. Także tam sąd dopuścił możliwość kontraktowego rozszerzenia zakresu klauzuli force majeure, ale jednocześnie podkreślił znaczenie precyzyjnej redakcji postanowień umownych.
The Super Servant Two i granice siły wyższej
Najbardziej znanym precedensem dotyczącym tego zagadnienia pozostaje I. Lauritzen A/S v Wijsmuller B.V. (The Super Servant Two) [1990] 1 Lloyd’s Rep. 1.
Stan faktyczny sprawy był szczególnie istotny dla praktyki kontraktowej. Armator dysponował dwoma statkami zdolnymi do wykonania określonego kontraktu transportowego. Jeden z nich zatonął, natomiast drugi został skierowany do innego zatrudnienia handlowego. W rezultacie armator utracił możliwość wykonania wcześniej zawartej umowy.
Próbował następnie powołać się na klauzulę force majeure, która obejmowała między innymi siłę wyższą, zdarzenia losowe, niebezpieczeństwa morskie oraz inne okoliczności mogące w sposób uzasadniony utrudnić, uniemożliwić lub opóźnić wykonanie kontraktu.
Problem polegał na tym, że armator sam przyczynił się do powstania sytuacji uniemożliwiającej wykonanie umowy. Skierował bowiem drugą dostępną jednostkę do innego przedsięwzięcia handlowego. Sąd Apelacyjny odmówił objęcia takiej sytuacji ochroną wynikającą z klauzuli force majeure.
Lord Bingham wskazał, że klauzula siły wyższej miała ograniczony zakres i nie rozciągała się na okoliczności, za które odpowiedzialność ponosił przewoźnik lub jego pracownicy. W praktyce potwierdzono więc zasadę, że force majeure nie służy ochronie przed skutkami własnych decyzji handlowych, jeżeli to one prowadzą do niewykonania kontraktu.
Współczesne podejście sądów angielskich
Nie wszystkie późniejsze orzeczenia rozwijały tę linię w równie rygorystyczny sposób. W sprawach Transocean Drilling UK Ltd v Providence Resources Plc [2014] EWHC 4260 (Comm) oraz Persimmon Homes Ltd v Ove Arup & Partners Ltd[2017] EWCA Civ 373 pojawiło się bardziej liberalne podejście do wykładni klauzul kontraktowych, w tym postanowień dotyczących wyłączenia lub ograniczenia odpowiedzialności.
Istota tej tendencji polega na odejściu od mechanicznego stosowania zasady contra proferentem oraz od założenia, że każda klauzula ograniczająca lub modyfikująca odpowiedzialność jednej ze stron powinna być interpretowana możliwie najwęziej.
Sądy zaczęły mocniej akcentować, że w kontraktach zawieranych między profesjonalnymi uczestnikami obrotu, negocjowanych przy udziale prawników i obejmujących złożony podział ryzyk, punktem wyjścia powinna być zwykła, obiektywna wykładnia językowa i handlowa.
W sprawie Transocean Drilling UK Ltd v Providence Resources Plc spór dotyczył kontraktu offshore drilling i zakresu postanowień wyłączających odpowiedzialność za określone kategorie strat. Sąd zwrócił uwagę, że w nowoczesnych kontraktach offshore strony często świadomie i szczegółowo dzielą między siebie ryzyka. W takich okolicznościach nie należy z góry zakładać, że klauzula ograniczająca odpowiedzialność jest wyjątkiem wymagającym szczególnie restrykcyjnej wykładni.
Podobne podejście zaakcentowano w sprawie Persimmon Homes Ltd v Ove Arup & Partners Ltd. Court of Appeal podkreślił, że reguła contra proferentem ma obecnie ograniczone znaczenie, zwłaszcza w kontraktach zawieranych między profesjonalnymi podmiotami o porównywalnej sile negocjacyjnej.
Znaczenie tych orzeczeń dla klauzul force majeure polega na tym, że pokazują ogólny kierunek współczesnego prawa angielskiego. Coraz większe znaczenie ma naturalne znaczenie słów, kontekst handlowy kontraktu oraz podział ryzyk uzgodniony przez strony.
Nie oznacza to jednak, że Transocean i Persimmon Homes uchylają zasadę wynikającą z Lebeaupin oraz The Super Servant Two. Nadal punktem wyjścia pozostaje założenie, że strona nie może powoływać się na siłę wyższą w związku ze skutkami własnych zawinionych działań, zaniedbań lub naruszeń kontraktu. Nowsze orzeczenia pokazują jedynie, że jeżeli strony użyły wystarczająco jasnego języka, sąd angielski może respektować przyjęty przez nie podział ryzyka zamiast automatycznie sięgać po zawężające reguły wykładni.
Dwie zasady w praktyce kontraktowej
W praktyce oznacza to konieczność zachowania dwóch równoległych zasad.
Po pierwsze, klauzula force majeure nie będzie co do zasady chronić strony przed skutkami jej własnej winy, chyba że bardzo wyraźnie wynika to z treści umowy.
Po drugie, jeżeli profesjonalne strony w sposób jednoznaczny i świadomy rozszerzyły zakres klauzuli, sąd angielski może być obecnie bardziej skłonny do poszanowania takiego rozwiązania niż do jego automatycznego ograniczania przy pomocy tradycyjnych reguł wykładni klauzul wyłączających odpowiedzialność.
Mimo tych zmian dominujący kierunek orzecznictwa nadal pozostaje zgodny z linią wyznaczoną przez The Super Servant Two. Można go streścić w następujący sposób: działania, zaniedbania lub naruszenia obowiązków będą co do zasady interpretowane jako pozostające poza zakresem zastosowania klauzuli siły wyższej.
Jeżeli strony chcą odejść od tej zasady, muszą użyć wyjątkowo precyzyjnego języka. Im bardziej zamierzają rozszerzyć ochronę force majeure na zdarzenia wynikające z własnych działań lub zaniedbań, tym większa musi być jednoznaczność postanowień umownych.
NEWBUILDCON i kontrakty budowy statku
Dobrym przykładem praktycznego rozwiązania jest klauzula 34(iii)(1) formularza NEWBUILDCON. Przewiduje ona wprost, że określone zdarzenie nie może zostać uznane za przypadek force majeure, jeżeli zostało spowodowane błędem, zaniedbaniem, działaniem lub zaniechaniem stoczni albo jej podwykonawców.
W takich okolicznościach strony same potwierdzają kontraktowo zasadę wynikającą z The Super Servant Two. Eliminują tym samym znaczną część potencjalnych wątpliwości interpretacyjnych.
Dla kontraktów stoczniowych ma to duże znaczenie. Budowa statku jest procesem wieloetapowym, angażującym stocznię, podwykonawców, dostawców wyposażenia, klasyfikatora i zamawiającego. Opóźnienie może wynikać z wielu przyczyn, ale nie każda z nich będzie mogła zostać skutecznie zakwalifikowana jako force majeure.
Jeżeli przeszkoda wynika z błędu organizacyjnego, zaniedbania stoczni, niewłaściwego nadzoru nad podwykonawcami albo problemów, którym można było racjonalnie przeciwdziałać, powołanie się na siłę wyższą będzie trudne do obrony.
Obowiązek zapobiegania skutkom zdarzenia
Kolejną zasadą o fundamentalnym znaczeniu jest obowiązek wykazania, że strona powołująca się na force majeure podjęła wszystkie rozsądnie oczekiwane działania w celu zapobieżenia wystąpieniu zdarzenia lub uniknięcia jego negatywnych skutków dla realizacji kontraktu.
Sam fakt wystąpienia zdarzenia mieszczącego się w literalnym katalogu przypadków siły wyższej nie wystarcza. Strona powołująca się na ochronę wynikającą z klauzuli musi dodatkowo wykazać, że zdarzenie było rzeczywiście nieuniknione, mimo podjęcia przez nią odpowiednich działań zapobiegawczych.
Podejście to wynika z samej istoty angielskiej konstrukcji force majeure. Klauzula ta nie jest automatycznym mechanizmem zwalniającym z odpowiedzialności. Ma chronić wyłącznie przed skutkami zdarzeń, którym strona nie mogła racjonalnie zapobiec.
Jeżeli określone działania organizacyjne, techniczne lub handlowe mogły zapobiec powstaniu przeszkody albo ograniczyć jej wpływ na wykonanie kontraktu, brak ich podjęcia może wyłączyć możliwość skutecznego powołania się na siłę wyższą.
Zasadę tę sformułował Lord Griffiths w sprawie B&S Contracts and Design Ltd v Victor Green Publications Ltd [1984]. Wskazał on, że klauzule tego rodzaju należy interpretować przy założeniu, że strona powołująca się na nie podjęła wszelkie rozsądne działania w celu uniknięcia skutków zdarzeń wymienionych w klauzuli.
W praktyce sąd nie ogranicza się więc do ustalenia, czy dane zdarzenie rzeczywiście wystąpiło. Równie ważne jest pytanie, czy strona mogła w rozsądny sposób zapobiec jego wystąpieniu albo ograniczyć jego wpływ na wykonanie umowy.
Strajk również nie zawsze wystarczy
Zasada ta została rozwinięta w sprawie Channel Island Ferries Ltd v Sealink UK Ltd [1988] 1 Lloyd’s Rep. 323. Umowa zawierała klauzulę force majeure obejmującą między innymi strajki, lokauty oraz inne zdarzenia pozostające poza kontrolą danej strony.
Sealink powołał się na tę klauzulę po tym, jak wykonanie kontraktu zostało zakłócone przez strajk własnej załogi. Na pierwszy rzut oka argumentacja spółki mogła wydawać się przekonująca, ponieważ strajk został wprost wymieniony w treści klauzuli.
Sąd pierwszej instancji odmówił jednak przyznania ochrony wynikającej z force majeure. Uznał, że Sealink nie wykazał podjęcia wszystkich rozsądnie dostępnych działań, które mogły doprowadzić do uniknięcia strajku albo ograniczenia jego skutków.
Sąd Apelacyjny podzielił to stanowisko. Lord Ralph Gibson LJ wyjaśnił, że strona domagająca się ochrony musi wykazać, iż nie istniały żadne rozsądne działania, które mogła podjąć, aby uniknąć sytuacji uniemożliwiającej wykonanie zobowiązania wskutek zdarzenia objętego klauzulą.
Znaczenie tego orzeczenia dla kontraktów stoczniowych jest szczególne. Pokazuje ono, że nawet zdarzenie wymienione wprost w katalogu przypadków force majeure nie uruchamia automatycznie ochrony przewidzianej w umowie. Konieczne pozostaje wykazanie, że strona nie miała realnych możliwości zapobieżenia temu zdarzeniu lub ograniczenia jego skutków.
Minimalizacja skutków force majeure
Z obowiązkiem działań prewencyjnych ściśle wiąże się obowiązek minimalizacji skutków zdarzenia force majeure. O ile pierwsza zasada dotyczy zachowania strony przed wystąpieniem przeszkody, o tyle druga odnosi się do działań podejmowanych już po jej zaistnieniu.
Prawo angielskie przyjmuje, że nawet po wystąpieniu zdarzenia kwalifikowanego jako force majeure strona nie może pozostać bierna. Powinna aktywnie podejmować działania zmierzające do ograniczenia negatywnych konsekwencji zdarzenia dla wykonania kontraktu.
Nie wystarczy więc wykazanie, że przeszkoda rzeczywiście wystąpiła. Konieczne jest również udowodnienie, że podejmowano rozsądne działania mające na celu przywrócenie możliwości wykonania umowy albo ograniczenie rozmiaru opóźnienia.
Zasada ta została potwierdzona między innymi w sprawie Provimi Hellas AE v Warinco AG [1978] 1 Lloyd’s Rep. 373. Współcześnie obowiązek ten jest często wpisywany wprost do kontraktów. Przykładem pozostaje formularz NEWBUILDCON, którego klauzula 34(a)(iii)(4) przewiduje, że stocznia powinna podjąć wszelkie rozsądne działania w celu uniknięcia oraz zminimalizowania skutków takich zdarzeń.
W praktyce kontraktów budowy statku oznacza to, że stocznia powołująca się na force majeure nie może ograniczyć się do wykazania samego faktu wystąpienia zdarzenia. Musi także udowodnić, że podjęła działania prewencyjne przed jego wystąpieniem oraz działania ograniczające skutki już po jego zaistnieniu.
Dopiero łączne spełnienie tych warunków pozwala skutecznie korzystać z ochrony przewidzianej przez klauzulę siły wyższej.
Znaczenie dla umów o budowę statku
Współczesne prawo angielskie traktuje force majeure nie jako bierne zwolnienie z odpowiedzialności, lecz jako mechanizm ochronny dostępny dla strony, która zachowywała się aktywnie, starannie i racjonalnie zarówno przed wystąpieniem zdarzenia, jak i po jego zaistnieniu.
Z perspektywy kontraktów stoczniowych ma to znaczenie zasadnicze. Klauzule force majeure, w tym postanowienia formularza NEWBUILDCON, powinny być redagowane z najwyższą precyzją. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których strony chcą objąć ich zakresem zdarzenia graniczne, działania podwykonawców, opóźnienia dostawców, błędy organizacyjne albo skutki własnych zaniedbań.
Brak precyzji będzie co do zasady działał przeciwko stronie powołującej się na klauzulę. Sąd angielski może wówczas przyjąć, że force majeure chroni wyłącznie przed zdarzeniami rzeczywiście zewnętrznymi, niezależnymi i niemożliwymi do uniknięcia mimo podjęcia rozsądnych działań zaradczych.
W rezultacie skuteczne powołanie się na siłę wyższą wymaga trzech elementów: odpowiedniego zdarzenia, prawidłowo skonstruowanej klauzuli oraz udokumentowanej reakcji strony dotkniętej przeszkodą.
Sama klauzula nie wystarczy
Angielska konstrukcja force majeure w umowie o budowę statku pozostaje przede wszystkim instytucją kontraktową, a nie samodzielną instytucją prawa powszechnego. O jej zakresie, skutkach i przesłankach zastosowania decyduje w pierwszej kolejności konkretne brzmienie klauzuli przyjętej przez strony.
Nie oznacza to jednak pełnej dowolności. Orzecznictwo angielskie wypracowało szereg zasad ograniczających możliwość powoływania się na siłę wyższą, zwłaszcza wtedy, gdy zdarzenie wynika z własnego działania, zaniechania, zaniedbania lub naruszenia obowiązków przez stronę powołującą się na tę klauzulę.
Kluczowe znaczenie zachowuje zasada wyrażona w Lebeaupin v Richard Crispin & Co. oraz potwierdzona w The Super Servant Two: strona nie może korzystać z ochrony force majeure w odniesieniu do skutków własnego zawinionego zachowania.
Ponieważ jednak siła wyższa w prawie angielskim ma charakter czysto kontraktowy, strony mogą tę zasadę zmodyfikować. Muszą jednak zrobić to przy użyciu jednoznacznego i precyzyjnego języka umownego. Brak takiej precyzji będzie zwykle prowadził do zawężającej wykładni klauzuli.
Równie istotny jest obowiązek aktywnego działania. Nie wystarczy wykazać, że dane zdarzenie zostało wymienione w klauzuli lub obiektywnie utrudniło wykonanie kontraktu. Strona musi dodatkowo udowodnić, że podjęła wszystkie rozsądne działania prewencyjne, a po wystąpieniu przeszkody dążyła do ograniczenia jej skutków.
W tym sensie prawo angielskie nie traktuje force majeure jako prostego zwolnienia z odpowiedzialności. Jest to mechanizm ochronny dostępny tylko dla strony działającej starannie, racjonalnie i w sposób gospodarczo uzasadniony.
Marek Czernis – prawnik specjalizujący się w prawie morskim i kontraktach stoczniowych, od lat zajmujący się zagadnieniami związanymi z budową statków, żeglugą oraz odpowiedzialnością kontraktową w przemyśle okrętowym. Doradza armatorom i podmiotom przemysłu morskiego, łącząc praktykę prawną z dogłębną znajomością realiów rynku stoczniowego.









