Sprzeciw Pekinu wobec blokady USA w cieśninie Ormuz

Amerykańska blokada statków wchodzących do i z irańskich portów otworzyła nowy etap kryzysu wokół cieśniny Ormuz. W centrum uwagi znajdują się dziś Chiny, które coraz wyraźniej pokazują, że nie chcą podporządkować się regułom narzucanym przez Waszyngton.

I właśnie dlatego sprawa przestaje dotyczyć wyłącznie relacji USA-Iran. Coraz bardziej chodzi już o to, kto będzie wyznaczał zasady handlu i żeglugi na jednym z najważniejszych szlaków żeglugowych świata. 

Gra Pekinu o własny korytarz przez cieśninę Ormuz

W sieci szybko zaczęły krążyć wpisy sugerujące, że Pekin miał otrzymać od Teheranu specjalne gwarancje swobodnego przejścia przez Ormuz. Wygląda to efektownie: Chiny mają porozumienia energetyczne z Iranem, ich statki mają pływać bez przeszkód, a USA mają się w to nie wtrącać. Problem w tym, że z takimi rewelacjami trzeba bardzo uważać. Najbardziej wiarygodne i twarde potwierdzenie dotyczy dziś przede wszystkim tego, że Chiny oficjalnie skrytykowały amerykańską blokadę jako działanie grożące eskalacją i uderzające w interesy wspólnoty międzynarodowej. Reuters opisywał właśnie taki, ostrożniejszy przekaz Pekinu. 

To nie znaczy jednak, że temat jest wydumany. Wręcz przeciwnie – Chińczycy mają w tej sprawie bardzo konkretny interes. Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych gardeł światowej gospodarki. Przez ten szlak przechodzi około jedna piąta globalnych dostaw ropy i gazu, a dla Pekinu każda dłuższa destabilizacja oznacza ryzyko skoku cen energii, zakłóceń w dostawach i uderzenia w przemysł, od którego zależy znaczna część światowej gospodarki. Reuters zwraca uwagę, że jeszcze przed wojną Chiny były głównym odbiorcą irańskiej ropy, a obecny kryzys już ograniczył dostawy z Bliskiego Wschodu i zmusił je do szukania alternatywnych źródeł. 

Chiny nie bronią Iranu. Chiny bronią własnych dostaw

Z perspektywy Pekinu sprawa jest więc dość prosta. Chiny nie chcą pełnego zamknięcia cieśniny, ale nie chcą też sytuacji, w której to Stany Zjednoczone w praktyce zaczną decydować, kto może handlować z Iranem, a kto nie. Dlatego ich sprzeciw wobec blokady nie jest wyłącznie dyplomatycznym gestem. To obrona własnych interesów. Dodatkowo Xi Jinping mówił dziś o konieczności przestrzegania prawa międzynarodowego i ostrzegał przed powrotem do „prawa dżungli”, co zostało odebrane jako pośrednia krytyka działań USA w regionie.

Co ciekawe, rynek już pokazuje, że rzeczywistość może być bardziej skomplikowana niż oficjalne komunikaty. Reuters podał, że mimo rozpoczęcia amerykańskiej blokady przez Ormuz nadal przechodziły wybrane statki, w tym jednostki powiązane z Chinami. Wśród nich znalazł się m.in. chiński tankowiec przewożący metanol, a także inne statki kierujące się do Chin i Mjanmy. To nie jest jeszcze dowód na istnienie jawnej, formalnej umowy Pekinu z Teheranem. Ale pokazuje coś innego: w praktyce Iran może prowadzić politykę selektywnego dopuszczania ruchu. 

I właśnie to wydaje się dziś najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Teheran nie musi publicznie ogłaszać, że „otwiera cieśninę dla Chin”. Wystarczy, że będzie tolerował przejścia tych statków, które z jego punktu widzenia są politycznie albo gospodarczo użyteczne. To rozwiązanie wygodne, bo pozwala utrzymać presję na Zachód, a jednocześnie nie odcina Iranu od kluczowych partnerów. Krótko mówiąc: nieformalny wyjątek jest dziś znacznie bardziej realny niż wielka, oficjalna deklaracja. Taki wniosek wynika z zestawienia ostrożnej linii Pekinu z danymi o faktycznych przejściach statków handlowych przez Ormuz. 

Blokada USA otwiera nowy etap kryzysu

Sama blokada USA już zmienia reguły gry. Reuters podaje, że weszła ona w życie i obejmuje ruch statków wpływających do irańskich portów oraz z nich wychodzących. Formalnie nie ma zatrzymywać neutralnego tranzytu do portów nieirańskich, ale w praktyce podnosi poziom ryzyka dla armatorów. Dochodzi nowy czynnik: nie tylko zagrożenie militarne, ale też możliwość zatrzymania, kontroli czy uwikłania w spór polityczny. W pierwszej dobie blokady sześć statków miało zawrócić, a część ruchu handlowego została zakłócona. 

Rynek już to odczuwa. Ceny ropy reagują nerwowo, a eksperci zwracają uwagę, że sam fakt rozpoczęcia blokady przez USA pokazuje, iż nie chodzi już wyłącznie o bezpieczeństwo żeglugi. Ta rozgrywka dotyczy coraz bardziej kontroli nad handlem morskim, eksportem energii i politycznym wpływem na państwa zależne od przepływu surowców przez Zatokę Perską i Ormuz. Reuters podkreśla, że kryzys uderza w globalny rynek energii, a Chiny stały się jednym z państw najmocniej narażonych na skutki ograniczenia transportu przez ten szlak. 

Szerszy kontekst też jest ważny. Kilka dni temu Chiny i Rosja zawetowały w Radzie Bezpieczeństwa ONZ projekt rezolucji w sprawie ochrony żeglugi w cieśninie Ormuz. Reuters pisał, że Pekin i Moskwa uznały ten dokument za zbyt wyraźnie wymierzony w Iran. To był czytelny sygnał: Chiny nie chcą dawać politycznego przyzwolenia na rozwiązania, które mogłyby legitymizować silniejszą presję na Teheran. 

Cieśnina Ormuz staje się testem siły między USA i Chinami

W praktyce Pekin próbuje dziś grać na dwóch fortepianach. Z jednej strony mówi o powściągliwości, stabilizacji i potrzebie rozmów. Z drugiej nie zgadza się, by Stany Zjednoczone jednostronnie ustalały zasady ruchu w jednym z najważniejszych morskich punktów świata. I to właśnie dlatego temat Chin zaczyna być równie ważny jak sam spór między Waszyngtonem a Teheranem. 

Najkrócej mówiąc: doniesienia ze światowych mediów mogą upraszczać albo wyostrzać przekaz, ale trafiają w samo sedno problemu. Dziś pytanie nie brzmi już tylko, czy Iran utrzyma wpływ na ruch przez Ormuz. Równie ważne staje się to, czy USA zdołają narzucić własne zasady handlu z Iranem i czy Chiny będą gotowe je otwarcie podważać. A jeśli tak się stanie, to kryzys wokół tego szlaku przestanie być wyłącznie kolejnym epizodem napięcia na Bliskim Wschodzie. Zacznie być testem siły między największymi graczami światowej gospodarki. 

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *