Co straciła marynarka wojenna Iranu w pierwszych dniach wojny?

Ostatnie dni okazały się dla marynarki wojennej Iranu wyjątkowo bolesne. W ciągu zaledwie kilku dni na wodach Oceanu Indyjskiego i Zatoki Omańskiej doszło do serii uderzeń, które – według informacji przekazanych przez dowódcę CENTCOM – doprowadziły do zniszczenia ponad trzydziestu jednostek należących do irańskich sił morskich.

Piątek sprzyja podsumowaniom. Warto więc przyjrzeć się, co od początku wojny zniknęło z listy jednostek irańskiej floty.

Torpeda z głębin – koniec fregaty IRIS Dena

Najgłośniejszym wydarzeniem ostatnich dni był bez wątpienia atak na fregatę IRIS Dena. Jednostka należała do nowszych okrętów nawodnych marynarki wojennej Iranu i została wcielona do służby w 2021 roku. O tym zdarzeniu pisaliśmy szerzej na naszym portalu (link do tekstu)

4 marca okręt znajdował się na wodach Oceanu Indyjskiego, około 40 mil morskich od wybrzeży Sri Lanki. Fregata wracała z międzynarodowych ćwiczeń morskich prowadzonych na wodach Indii.

Według dostępnych informacji atomowy okręt podwodny US Navy wystrzelił ciężką torpedę Mk-48, która eksplodowała w rejonie rufy jednostki. Skutki uderzenia okazały się katastrofalne – okręt w krótkim czasie utracił zdolność do utrzymania pływalności i zatonął.

Z przekazów służb ratowniczych wynika, że w wyniku eksplozji zginęło co najmniej 87 członków załogi. Kilkudziesięciu marynarzy uratowano, natomiast wielu uznano za zaginionych.

W wymiarze historycznym wydarzenie to ma dodatkową wymowę. Był to pierwszy od wielu dekad przypadek, w którym amerykański okręt podwodny zatopił okręt wojenny przeciwnika przy użyciu torpedy w warunkach realnego konfliktu.

Zatoka Omańska: uderzenie w korwetę typu Moudge

Warto również przypomnieć, że 1 marca siły amerykańskie uderzyły w irański okręt nawodny w porcie Chah Bahar nad Zatoką Omańską. Według informacji U.S. CENTCOM celem była korweta typu Moudge należąca do marynarki wojennej Islamskiej Republiki Iranu (link do tekstu).

Jednostki tego typu należą do najważniejszych okrętów nawodnych NEDAJA operujących na południowych akwenach kraju. Choć w irańskiej nomenklaturze określane są jako niszczyciele, przy wyporności około 1500 ton klasyfikowane są jako duże korwety.

Według części doniesień po uderzeniu okręt miał osiąść na mieliźnie w obrębie portu. Informacje te nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone.

Konarak – brama Iranu na Ocean Indyjski

Warto przy tym zwrócić uwagę na znaczenie samego regionu Czabahar–Konarak dla irańskiej strategii morskiej. To właśnie tutaj znajduje się jedyna baza marynarki wojennej Iranu położona bezpośrednio nad wodami Morza Arabskiego, a więc już poza Zatoką Perską i wąską cieśniną Ormuz.

Dzięki temu irańskie okręty mogą wychodzić na otwarte wody Oceanu Indyjskiego bez konieczności przechodzenia przez jedno z najbardziej newralgicznych „wąskich gardeł” światowej żeglugi. W ostatnich latach z tego rejonu prowadzone były dalekie patrole irańskich okrętów wojennych, które operowały daleko na północnym Oceanie Indyjskim.

W pierwszych dniach walk pojawiły się również zdjęcia satelitarne przedstawiające irański okręt wojenny stojący przy nabrzeżu w Konaraku. Nad jednostką unosił się gęsty, ciemny dym, co sugerowało poważne uszkodzenia lub pożar. Z powodu zadymienia trudno było jednoznacznie określić typ okrętu, choć część analityków wskazywała, że jego sylwetka może odpowiadać fregacie typu Alvand. Informacje te wymagają jednak potwierdzenia.

Irański „lotniskowiec dronów” w ogniu

Kilka dni wcześniej doszło do uderzenia w jednostkę, którą Teheran przedstawiał jako symbol rosnących ambicji morskich.

Chodzi o IRIS Shahid Bagheri – przebudowany kontenerowiec pełniący rolę nosiciela bezzałogowych statków powietrznych. Okręt wszedł do służby dopiero w 2025 roku i miał umożliwiać operowanie dronów daleko od wybrzeży Iranu. 

Według informacji amerykańskiego Dowództwa Centralnego jednostka została trafiona w pierwszych godzinach operacji przeciwko Iranowi i stanęła w ogniu. Uderzenie miało miejsce w ramach szerzej zakrojonych działań przeciwko irańskiej infrastrukturze wojskowej. 

Z perspektywy propagandowej była to strata szczególnie dotkliwa – okręt prezentowano jako dowód, że Iran potrafi przenosić działania bezzałogowe na pełne morze.

Katamaran Strażników Rewolucji zatopiony

W pierwszych dniach walk pojawiły się również doniesienia o zatopieniu jednostki należącej do morskiego komponentu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według informacji publikowanych w mediach amerykańskich trafiony miał zostać okręt typu Shahid Soleimani – lekka korweta w układzie katamarana przeznaczona do działań na wodach przybrzeżnych Zatoki Perskiej.

Jednostki tego typu mają wyporność rzędu około 600 ton i zostały zaprojektowane z myślą o szybkich operacjach uderzeniowych w pobliżu własnych baz. Pomimo niewielkich rozmiarów są stosunkowo silnie uzbrojone – mogą przenosić pociski przeciwokrętowe, lekkie uzbrojenie artyleryjskie oraz szybkie łodzie bojowe. Jeżeli informacje o zatopieniu tej jednostki się potwierdzą, będzie to kolejna strata wśród okrętów używanych przez irańską Gwardię Rewolucyjną.

Doniesienia o możliwej utracie okrętu podwodnego

W obiegu medialnym pojawiły się też informacje o rzekomej utracie irańskiego okrętu podwodnego. W części przekazów wskazuje się na jednostkę typu Fateh – niewielki, przybrzeżny okręt podwodny wprowadzony do służby w 2019 roku w ramach programu rozwoju krajowej floty podwodnej Iranu.

Na ten moment są to jednak w ogromnej większości doniesienia niezweryfikowane. Nie ma ani potwierdzeń w źródłach branżowych, ani materiałów satelitarnych, które wskazywałyby na utratę takiej jednostki.

Trzeba też pamiętać o jednej rzeczy – okręt podwodny to jeden z najtrudniejszych celów do „potwierdzenia”. Może przebywać w zanurzeniu, może operować na otwartym oceanie i przez długi czas w ogóle nie pojawiać się w przestrzeni informacyjnej. Dlatego na obecnym etapie informacje o jego zatopieniu należy traktować z bardzo dużą ostrożnością.

Ponad trzydzieści jednostek – skala uderzenia

Według informacji przekazywanych przez amerykańskie dowództwo, w trakcie operacji „Epicka Furia” przeciwko Iranowi zniszczono już ponad trzydzieści jednostek należących do tamtejszej floty. Wśród nich mają znajdować się zarówno większe okręty, jak i mniejsze jednostki używane przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. 

Jeżeli dane te się potwierdzą, będzie to jedno z najpoważniejszych uderzeń w potencjał morski Iranu w całej jego współczesnej historii. Należy jednak podkreślić, że liczba zniszczonych jednostek podawana przez stronę amerykańską nie została dotąd niezależnie potwierdzona.

W warunkach działań wojennych komunikaty operacyjne często mają również wymiar propagandowy. Dotyczy to także państw o rozwiniętych systemach demokratycznych, które w oficjalnych przekazach mogą przedstawiać skalę sukcesów w sposób korzystny dla własnej narracji.

W tej sytuacji to Stany Zjednoczone, występując w roli agresora, prowadzą działania ofensywne przeciwko Iranowi. Dlatego informacje o skali strat irańskiej floty należy traktować z dużą ostrożnością. Rzeczywisty bilans uderzeń będzie można ocenić dopiero po pojawieniu się niezależnych potwierdzeń, na przykład w postaci zdjęć satelitarnych lub analiz wywiadowczych.

Pierwsze dni wojny, których irańska flota długo nie zapomni

Jeszcze niedawno Teheran chwalił się nowymi okrętami, bezzałogowcami operującymi z pokładu jednostek oraz planami zwiększenia obecności na dalekich wodach.

Ostatnie dni brutalnie zweryfikowały te ambicje.

Zatopiona fregata, zniszczony nosiciel dronów, utracony okręt podwodny oraz dziesiątki innych jednostek – bilans wygląda tak, jakby ktoś w krótkim czasie skreślił znaczną część wysiłku modernizacyjnego irańskich sił morskich.

A to dopiero początek wydarzeń, których konsekwencje dla bezpieczeństwa żeglugi w regionie i równowagi sił na morzu mogą być odczuwalne jeszcze przez długi czas.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *