Tankowce i gazowce znów płyną przez cieśninę Ormuz. Czy to koniec blokady?

Coraz więcej sygnałów wskazuje, że blokada cieśniny Ormuz nie zatrzymała całkowicie transportu ropy i LNG z Zatoki Perskiej. Nie oznacza to jednak powrotu do żeglugi sprzed wojny. Część statków przechodzi przez ten szlak z wyłączonymi transponderami AIS, co utrudnia ocenę rzeczywistej skali ruchu.

Statki z ropą i LNG wracają na trasę przez Ormuz

Według informacji które podają od rana zachodnie media, przez cieśninę Ormuz znów przechodzą tankowce i gazowce LNG. Dotyczy to m.in. jednostek, które wcześniej zniknęły z systemów śledzenia ruchu morskiego, a następnie ponownie pojawiły się już poza Zatoką Perską, w drodze do odbiorców w Azji.

To ważny sygnał dla rynku ropy i gazu. Gdyby przejście przez Ormuz było całkowicie niemożliwe, załadunki w portach Zatoki Perskiej nie rosłyby w takim tempie. Ruch nadal jest jednak daleki od normalności. Armatorzy próbują ograniczać ryzyko, a wyłączanie AIS pokazuje, że część transportu odbywa się nadal w warunkach podwyższonej ostrożności.

Blokada działa, ale nie tak, jak zakładano

Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy i LNG na świecie. Jej zablokowanie miało być narzędziem nacisku na Iran, ale ostatnie dni pokazują, że blokada nie jest szczelna.

Nie oznacza to, że kryzys się skończył. Oznacza raczej, że państwa regionu, armatorzy i odbiorcy surowców zaczęli szukać sposobu na przywrócenie choć części ruchu. Dla rynku energetycznego już sama możliwość przejścia statków przez Ormuz ma duże znaczenie, bo zmniejsza presję na ceny ropy, frachtu i ubezpieczeń morskich.

Trump mówi o setkach statków, ale dane trzeba traktować ostrożnie

Donald Trump przekazał, że przez cieśninę Ormuz miało przepłynąć już ponad 200 statków handlowych, a na rynek trafiło ponad 100 mln baryłek ropy. To liczby politycznie wygodne dla Białego Domu, bo pozwalają przedstawić sytuację jako sukces amerykańskiej presji i zapowiadanej deeskalacji.

Problem w tym, że przy wyłączanych transponderach AIS i ograniczonej widoczności ruchu morskiego takie dane trudno niezależnie potwierdzić. Pewne jest natomiast, że przez Ormuz znów przechodzą jednostki z ropą i LNG. Skala tego ruchu pozostaje jednak sporna.

To uzupełnia wcześniejszy zwrot Trumpa wobec Iranu

Nowe informacje dobrze wpisują się w sytuację, o której nasza redakcja pisała w tekście „Trump zmienia ton wobec Iranu. W tle Ormuz, ropa i śmierć marynarzy”. Po ponad 100 dniach wojny wokół Iranu Waszyngton znalazł się pod rosnącą presją polityczną i gospodarczą.

Atak na tankowiec Settebello, śmierć trzech indyjskich marynarzy, reakcja Indii, stanowisko Chin oraz nerwowość rynku ropy sprawiły, że blokada zaczęła kosztować coraz więcej. Nie tylko Iran, ale także państwa trzecie, armatorzy i odbiorcy surowców energetycznych zaczęli odczuwać jej skutki.

Dlatego częściowy powrót ruchu przez cieśninę Ormuz można odczytywać jako element szerszego odwrotu od pełnej eskalacji. Nie jest to jeszcze koniec kryzysu. Jest to raczej pierwszy sygnał, że dalsze utrzymywanie blokady w dotychczasowej formie staje się dla Waszyngtonu coraz trudniejsze.

Czy cieśnina Ormuz pozostaje ryzykowny dla żeglugi

Najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, czy pojedyncze tankowce i gazowce są w stanie przejść przez cieśninę. Kluczowe jest to, czy ruch przez ten szlak wróci do przewidywalnej i bezpiecznej skali.

Na razie takiego powrotu nie ma. Są za to statki płynące z wyłączonym AIS, niepełne dane o ruchu morskim i polityczne komunikaty, które rynek musi filtrować z dużą ostrożnością. Ormuz nie jest już szczelnie zamknięty, ale nadal pozostaje jednym z najbardziej nerwowych punktów światowego transportu energii.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *