Turcja buduje lotniskowiec. Potęga morska rośnie u boku Rosji

Turcja przyspiesza budowę pierwszego krajowego lotniskowca. Przyszły MUGEM ma wejść do służby w 2032 roku i stać się największym okrętem w historii tamtejszej floty. Dla Ankary to nie prestiżowy projekt stoczniowy, lecz kolejny krok w budowie potęgi morskiej, która ma działać od Morza Czarnego po Ocean Indyjski.
W artykule
Turcja buduje lotniskowiec. Ankara chce grać na morzu jak mocarstwo
Turcja nie buduje lotniskowca po to, by zrobić efektowny pokaz własnej zbrojeniówki. To byłoby zbyt proste wyjaśnienie. Ankara buduje narzędzie polityki morskiej. Chce mieć okręt, który pozwoli jej grać szerzej niż dotąd: na Morzu Czarnym, we wschodniej części Morza Śródziemnego, na Bliskim Wschodzie, a w razie potrzeby także dalej, tam gdzie przecinają się szlaki handlowe i interesy największych flot świata.
Podczas Combined Naval Event 2026 turecka marynarka potwierdziła, że prototypowy krajowy lotniskowiec MUGEM ma zostać przekazany flocie w 2032 roku. Według Naval News harmonogram zakłada wodowanie okrętu w latach 2027–2028.
Przyszły MUGEM ma przenieść tureckie lotnictwo na morze
MUGEM, czyli Milli Uçak Gemisi – Narodowy Lotniskowiec – ma być największym okrętem w historii tureckiej marynarki wojennej. Jego wyporność ma wynosić około 60 tys. ton, długość 285 m, szerokość 72 m, a zasięg 10 tys. mil morskich. Napęd ma zapewnić układ COGAG z czterema turbinami gazowymi LM2500, pozwalający osiągnąć prędkość ponad 25 węzłów.
To nie jest już myślenie o flocie przybrzeżnej. To jest wejście do ligi państw, które chcą utrzymywać lotnictwo nad morzem bez pytania innych o zgodę.
Na pokładzie przyszłego lotniskowca MUGEM mają operować zarówno samoloty załogowe, jak i bezzałogowce. Wśród wskazywanych maszyn pojawiają się Bayraktar TB3, Kızılelma oraz morska wersja lekkiego samolotu Hürjet, nad którą Turcja rozpoczęła prace. Początkowo okręt ma korzystać ze skoczni startowej, ale Ankara rozwija także własny system katapultowy. To ważny szczegół, bo katapulta oznacza większą swobodę w doborze statków powietrznych i większy ciężar startowy maszyn.
Turcja buduje flotę oceaniczną
MUGEM nie powstaje w próżni. Równolegle w zakładach stoczniowych Turcji trwa budowa niszczyciela obrony przeciwlotniczej HSHM (Hava Savunma Harbi Muhribi) typu TF-2000 oraz okrętu podwodnego MİLDEN. Te trzy programy okrętowe tworzą razem coś znacznie poważniejszego niż katalog eksportowy przemysłu obronnego. To zrąb przyszłej floty oceanicznej.
Dla Ankary morze staje się przestrzenią rywalizacji o wpływy, surowce, szlaki żeglugowe i bezpieczeństwo własnych interesów. Turcja patrzy na Rosję na Morzu Czarnym, na Grecję i Cypr we wschodniej części Morza Śródziemnego, na Bliski Wschód, Afrykę i Indo-Pacyfik. Nie będzie rywalizować z Chinami tak jak Stany Zjednoczone – flotą globalnych grup lotniskowcowych i siecią baz rozsianych po świecie. Będzie robić to po turecku: etapami, własnym przemysłem, dronami, okrętami średniej wielkości i coraz większą samodzielnością operacyjną.
Dlatego MUGEM jest czymś więcej niż pierwszym tureckim lotniskowcem. To pływający sygnał, że Ankara chce być państwem morskim „pełną gębą”: nie tylko pilnować własnych cieśnin i wybrzeża, lecz także kierować siły morskie tam, gdzie zaczynają się jej interesy.
Najważniejsze nie jest więc to, że Turcja pokaże światu możliwości swoich stoczni. Najważniejsze jest to, że u boku Rosji wyrasta nowe mocarstwo morskie, zdolne do projekcji siły daleko poza własne wybrzeża.









