Niemiecki okręt podwodny UC-5, który pokazał siłę wojny minowej

Wojna minowa rzadko trafia na karty podręczników historii. Tymczasem już podczas I wojny światowej miny morskie stały się jednym z najskuteczniejszych narzędzi walki z żeglugą. Niemiecki okręt podwodny UC-5 był niewielką jednostką, ale skutki jego działań odczuła Royal Navy i brytyjska żegluga.

I wojna światowa i narodziny podwodnej wojny minowej

I wojna światowa wprowadziła marynarki wojenne w epokę okrętów podwodnych. Nie były to jeszcze jednostki znane z późniejszej bitwy o Atlantyk, ale już wtedy stało się jasne, że zagrożenie spod wody będzie wymagało nowych metod obrony. Część niemieckich U-bootów otrzymała przy tym zadanie szczególne: skryte stawianie min morskich na podejściach do portów, w cieśninach, rejonach kotwicowisk i na uczęszczanych trasach żeglugowych.

Dla Niemiec była to odpowiedź na przewagę Royal Navy i brytyjską blokadę morską. Skoro flota nawodna Kaiserliche Marine nie mogła swobodnie narzucić Brytyjczykom własnych warunków gry, szukano sposobu uderzenia w transport morski bez konieczności wydawania klasycznej bitwy. Jednym z takich narzędzi stały się podwodne stawiacze min.

Ich siła polegała na prostocie i skrytości działania. Miny morskie nie wymagały obecności okrętu w chwili ataku, a raz postawiona zagroda zmuszała przeciwnika do stałego trałowania i ostrożnego prowadzenia żeglugi. Każde takie pole minowe oznaczało nie tylko ryzyko strat, lecz także konieczność angażowania ludzi, jednostek pomocniczych i czasu.

Typ UC I i miny EMA

W listopadzie 1914 roku Cesarska Marynarka Wojenna zamówiła serię niewielkich okrętów podwodnych przystosowanych do stawiania min. Nie były to jeszcze duże, oceaniczne U-booty znane z późniejszej wojny podwodnej, lecz małe jednostki przybrzeżne przeznaczone do działań na podejściach do portów, w estuariach i na uczęszczanych torach wodnych.

Jednostki typu UC I miały około 34 m długości i wyporność 168 ton na powierzchni oraz 183 tony w zanurzeniu. Rozmiary dobrze oddają charakter tej konstrukcji: był to mały, wyspecjalizowany okręt, którego zadaniem nie była walka torpedowa, lecz szybkie i skryte postawienie zagrody minowej.

Niemiecki okręt podwodny UC-5, który pokazał siłę wojny minowej / Portal Stoczniowy
Fot. Zdobyty niemiecki podwodny stawiacz min UC-5 po przejęciu przez Royal Navy w 1916 roku / Wikipedia

Prototypowy UC-1 zwodowano 26 kwietnia 1915 roku, a do służby przyjęto 5 lipca tego samego roku. W krótkim czasie zbudowano kolejne okręty tego typu, tworząc jedną z pierwszych wyspecjalizowanych serii podwodnych stawiaczy min.

Okręty typu UC I przenosiły po 12 min EMA w sześciu pionowych szybach minowych umieszczonych w przedniej części kadłuba. Każdy szyb mieścił dwie miny. Rozwiązanie było proste i groźne zarazem: okręt mógł skrycie postawić zagrodę minową tam, gdzie przeciwnik spodziewał się raczej klasycznego zagrożenia ze strony U-bootów niż min stawianych spod wody.

Wejście UC-5 do działań

Choć oznaczenie typu zaczynało się od UC-1, to właśnie UC-5 wcześniej wszedł do służby. Okręt wcielono 19 czerwca 1915 roku, a jego pierwszym dowódcą został Oberleutnant Herbert Pustkuchen. Już 21 sierpnia UC-5 jako pierwszy podwodny stawiacz min przeniknął do kanału La Manche.

Okręt wyszedł z Brugii przez śluzę w Zeebrugge wieczorem 20 sierpnia. Nocą, idąc na powierzchni z dużą prędkością, przeszedł przez Cieśninę Kaletańską. Następnego dnia postawił 12 min w rejonie Boulogne. Jedna z nich jeszcze tego samego dnia zatopiła parowiec William Dawson o pojemności 284 ton.

We wrześniu UC-5 powtórzył działania, stawiając kolejne miny pod Boulogne oraz przy wejściu do portu Folkestone. Jedna z nich zatopiła kablowiec Monarch o pojemności 1122 ton. Dla brytyjskiego dowództwa był to czytelny sygnał, że zagrożenie minowe w rejonie kanału La Manche stało się jednym z najpoważniejszych problemów bezpieczeństwa żeglugi.

Dover Patrol wobec zagrożenia minowego

Miny stawiane przez UC-5 szczególnie niepokoiły dowódcę Dover Patrol, kontradmirała Reginalda H. C. Bacona. To jego siły odpowiadały za obronę cieśniny Kaletańskiej, jednego z najważniejszych akwenów dla brytyjskiej żeglugi i działań Royal Navy.

Bacon szybko rozpoczął rozbudowę sił trałowych. Do zadań przeciwminowych kierowano dryftery i trawlery, które codziennie oczyszczały szlaki żeglugowe. Była to praca żmudna, niebezpieczna i wymagająca dużych sił, ale bez niej utrzymanie ruchu morskiego na podejściach do portów stawałoby się coraz trudniejsze.

W tym sensie UC-5 nie był tylko pojedynczym okrętem odnoszącym sukcesy taktyczne. Stał się częścią szerszej kampanii, która zmuszała Brytyjczyków do kierowania ludzi, jednostek i sprzętu do stałych działań obrony przeciwminowej.

Wejście na mieliznę i próba zatopienia okrętu

27 kwietnia 1916 roku UC-5, dowodzony już przez Oberleutnanta Ulricha Mohrbuttera, znajdował się na 29. patrolu. Okręt wszedł na mieliznę Shipwash Shoal na Morzu Północnym, około 10 mil na wschód od Felixstowe.

Załoga nie była w stanie samodzielnie ściągnąć jednostki z mielizny. Gdy w rejon zbliżał się niszczyciel HMS Firedrake, dowódca UC-5 zniszczył dzienniki, dziennik działań bojowych, księgi sygnałowe, mapy nawigacyjne oraz inne materiały mogące mieć znaczenie wywiadowcze. Następnie przygotowano ładunki wybuchowe, aby zatopić okręt.

Gdy brytyjski niszczyciel podszedł bliżej, marynarze Royal Navy zobaczyli niemiecką załogę stojącą na pokładzie. Po wezwaniu do poddania Niemcy opuścili banderę, po czym zgodnie z rozkazem dowódcy skoczyli do morza. Chwilę później nastąpiła eksplozja.

Ładunki nie zniszczyły jednak okrętu całkowicie. Otwarty kiosk odprowadził część energii wybuchu, dzięki czemu kadłub nie został natychmiast rozerwany. Uszkodzeniu uległ jednak kadłub sztywny, a przez rozszczelnienia i wyrwane nity do wnętrza szybko zaczęła wdzierać się woda. Załoga została podjęta przez HMS Firedrake i trafiła do niewoli.

Brytyjczycy przejmują UC-5

Brytyjczycy nie mogli od razu wejść do wnętrza okrętu. W środku zalegał gęsty dym po eksplozji. Gdy wreszcie można było bezpiecznie wejść do środka, odkryto skalę zniszczeń. Załoga rozbiła szkła peryskopów i kompasy, a do części urządzeń strzelano z pistoletów, aby uniemożliwić ich wykorzystanie przez przeciwnika.

Wnętrze okrętu było częściowo zalane i pokryte mułem. Największe zagrożenie ujawnili jednak dopiero nurkowie podczas oględzin kadłuba. Dwie z dwunastu min, najpewniej poruszone wybuchem ładunków podłożonych przez załogę, utkwiły pod okrętem. Do eksplozji nie doszło tylko dlatego, że ich rogi zapalnikowe pozostały nienaruszone.

Dopiero po zabezpieczeniu min można było rozpocząć prace przy wydobyciu okrętu. Do zadania skierowano HMS Racer, dawny okręt Royal Navy wykorzystywany wówczas jako jednostka ratownicza. Po miesiącu trudnych prac UC-5 podniesiono, odholoano do Harwich i umieszczono w pływającym doku.

Od zdobyczy wojennej do eksponatu

Po częściowym odtworzeniu stanu technicznego UC-5 trafił na ekspozycję przy Temple Pier na Tamizie. Okręt wykorzystano jako atrakcję wspierającą zbiórkę środków na cele wojenne. Później jednostkę częściowo rozmontowano i wysłano do Stanów Zjednoczonych, gdzie miała pomagać w promocji pożyczek wojennych.

Jednym z miejsc ekspozycji UC-5 był nowojorski Central Park. Zdobyty niemiecki okręt podwodny przyciągał tam tłumy zwiedzających i wykorzystywany był do promocji pożyczek wojennych.

Fragment kadłuba UC-5 wystawiono między innymi w nowojorskim Central Parku. Dla opinii publicznej zdobyty niemiecki okręt podwodny był materialnym dowodem zagrożenia, z którym Wielka Brytania mierzyła się na morzu. Dla specjalistów Royal Navy był natomiast źródłem wiedzy o niemieckiej technologii podwodnej i minowej.

Niemiecki okręt podwodny UC-5, który pokazał siłę wojny minowej / Portal Stoczniowy
Fot. UC-5 wystawiony w Central Parku w Nowym Jorku jako element brytyjskiej i amerykańskiej propagandy wojennej / Wikipedia

Bilans działań UC-5

Służba UC-5 była krótka, ale jej skutki okazały się dotkliwe. Miny postawione przez ten okręt zatopiły 30 jednostek o łącznym tonażu 37 231 ton. Wśród nich były parowce, trawlery marynarki wojennej, dryftery, niszczyciel, pomocniczy trałowiec, okręt podwodny, statek szpitalny, tankowiec, jednostki rybackie i kablowiec.

Kolejnych siedem jednostek, o łącznym tonażu 20 262 ton, zostało uszkodzonych. Oznacza to, że za cenę utraty jednego niewielkiego, 185-tonowego okrętu Cesarska Marynarka Wojenna doprowadziła do zatopienia lub uszkodzenia jednostek o tonażu 57 493 ton.

To dobrze pokazuje istotę wojny minowej. Jej skuteczność nie wynikała z pojedynku okrętów ani przewagi artylerii, lecz z możliwości paraliżowania ruchu morskiego, wymuszania trałowania i utrzymywania stałej presji na żeglugę.

Niemiecka wojna minowa i brytyjska odpowiedź

Niemiecki U-boot nie był wyjątkiem, lecz częścią znacznie większego wysiłku Kaiserliche Marine. Według Naval History podczas I wojny światowej niemiecka marynarka wojenna miała w służbie 114 podwodnych stawiaczy min. Oprócz nich dysponowała okrętami nawodnymi przeznaczonymi do stawiania min oraz przebudowywała do tej roli jednostki cywilne.

Skala działań była ogromna. Niemieckie okręty i statki postawiły ponad 43 tys. min. Ich ofiarą padły dziesiątki brytyjskich okrętów wojennych, setki jednostek pomocniczych oraz blisko 500 statków handlowych.

Dla Brytyjczyków oznaczało to konieczność stworzenia rozbudowanych sił trałowych. Podczas wojny do działań przeciwminowych zaangażowano 726 jednostki, w tym okręty Royal Navy, trawlery, dryftery, parowce kołowe i trałowce o małym zanurzeniu. Służyło na nich około 10 tys. marynarzy. Wielu z nich przed wojną pływało we flocie handlowej. Cena była wysoka: w działaniach utracono 214 trałowców.

Historia UC-5 pozostaje więc czymś więcej niż epizodem z dziejów wojny podwodnej. To przykład, jak niewielki okręt z uzbrojeniem minowym mógł wymusić na silniejszym przeciwniku kosztowną i długotrwałą reakcję. W realiach I wojny światowej miny morskie stały się jednym z najskuteczniejszych narzędzi walki o linie komunikacyjne i bezpieczeństwo żeglugi.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *