Ukraińskie drony ponownie uderzyły na Morzu Azowskim

Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych przeprowadziły kolejną serię uderzeń na rosyjskie statki na Morzu Azowskim. W nocy z 9 na 10 lipca zaatakowanych miało zostać 13 jednostek, w tym dziesięć tankowców. Według ukraińskiego bilansu w ciągu pięciu dni odnotowano łącznie 48 trafień.
W artykule
Kolejnych 13 statków zaatakowanych na Morzu Azowskim
O kolejnych atakach poinformowała 414. Samodzielna Brygada Systemów Bezzałogowych „Ptaki Madziara”. Ukraińskie drony ponownie uderzyły przede wszystkim w tankowce wykorzystywane do przewozu paliwa na Krym i do innych portów kontrolowanych przez Rosję.
Nocą z 9 na 10 lipca ukraińskie drony miały zaatakować 13 statków, z czego dziesięć stanowiły tankowce. Była to kolejna odsłona działań prowadzonych na podejściach do Cieśniny Kerczeńskiej i w rejonach kotwicowisk wykorzystywanych przez rosyjską żeglugę.
Ukraińskie zestawienie obejmuje 48 trafień od 6 do 10 lipca. Nie oznacza to jednak, że uszkodzonych zostało dokładnie 48 różnych statków. Dowództwo ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych przyznało, że część jednostek atakowano więcej niż raz.
Ukraiński bilans wymaga ostrożnej oceny
Nagrania publikowane przez stronę ukraińską pokazują momenty uderzeń dronów w pokłady, nadbudówki i rufowe części statków. Nie pozwalają jednak w każdym przypadku określić zakresu uszkodzeń ani potwierdzić, czy jednostka została wyłączona z dalszej eksploatacji.
Z tego powodu należy mówić o statkach zaatakowanych lub trafionych, a nie o 48 zatopionych bądź zniszczonych jednostkach. Ukraiński bilans jest przede wszystkim zestawieniem skutecznych podejść dronów do celu.
Potwierdzenie części ataków pojawia się także po stronie rosyjskiej. Władze obwodu rostowskiego informowały o pożarach na dwóch tankowcach na Morzu Azowskim oraz o ewakuacji ich załóg. Nie przedstawiono jednak pełnego zestawienia uszkodzonych statków.
Tankowce pod stałą presją ukraińskich dronów
Ataki prowadzone od 6 lipca pokazują, że nie chodzi już o pojedyncze uderzenia, lecz o wielodniową operację wymierzoną w transport paliwa. W jej pierwszej fazie Ukraińcy informowali o trafieniu 21 jednostek w ciągu 72 godzin. Następnie, w nocy na 9 lipca, zaatakowanych miało zostać kolejnych 14 statków – 12 tankowców, statek towarowy i holownik.
Wśród ujawnionych nazw znalazły się między innymi Aura, Ilya Repin, Mercury, Galiasgar Kamal, Venus III, Penelope oraz holownik Alfeo. Jednocześnie dane dotyczące części celów pozostawały niepełne, natomiast położenie niektórych statków nie mogło zostać sprawdzone za pomocą systemu AIS.
To dodatkowo utrudnia niezależne potwierdzenie całej ukraińskiej listy.
Transport paliwa na Krym coraz bardziej ryzykowny
Rosja potrzebuje Morza Azowskiego do utrzymania transportu paliwa i zaopatrzenia na Krym. Dostęp do tego akwenu prowadzi przez cieśninę Kerczeńską, dlatego każdy skuteczny atak w tym rejonie uderza w jeden z najważniejszych szlaków rosyjskiej logistyki. Tankowce oczekujące na przejście lub rozładunek pozostają przez dłuższy czas w rejonach, których położenie jest znane i stosunkowo łatwe do obserwacji.
Ukraińcy nie muszą zatopić każdego statku, aby zakłócić ten system. Powtarzające się uderzenia wymuszają zmiany tras, rozproszenie jednostek, dodatkowe zabezpieczenia oraz przerwy w przeładunku. Jednocześnie każdy uszkodzony tankowiec ogranicza liczbę statków dostępnych do przewozu paliwa.
Dla Rosji problemem nie jest tylko liczba trafionych statków. Znacznie ważniejsze jest to, że tankowce przestały być bezpieczne nawet na Morzu Azowskim, które przez długi czas uchodziło za akwen pozostający poza zasięgiem ukraińskich uderzeń.









