Ukraińskie drony uderzają w transport paliwa na Morzu Azowskim

Morze Azowskie miało być dla Rosji bezpiecznym zapleczem transportowym. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że także tam ukraińskie drony zaczynają systematycznie uderzać w rosyjskie zaopatrzenie. Celem są przede wszystkim tankowce przewożące paliwo na okupowany Krym.

Według strony ukraińskiej w dniach 5–7 lipca trafionych zostało 21 rosyjskich statków, w tym 19 tankowców, jeden statek towarowy i jeden prom. Jednostki znajdowały się w rejonie Kerczu, po azowskiej stronie Cieśniny Kerczeńskiej. To właśnie tędy Rosjanie próbują utrzymywać dostawy paliwa na Krym, którego lądowa logistyka od miesięcy jest celem ukraińskich ataków.

Tankowce na redzie w Kerczu

Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych poinformowały o serii uderzeń na rosyjskie statki operujące na Morzu Azowskim. Głównym celem były zbiornikowce wykorzystywane do przewozu ropy na Krym.

Część trafień została pokazana na nagraniach opublikowanych przez stronę ukraińską. Dodatkowo w rejonie na północ od Cieśniny Kerczeńskiej system NASA FIRMS odnotował anomalie termiczne, czyli ślady pożarów widoczne z orbity. Na tym etapie trzeba jednak ostrożnie podchodzić do skali strat. Lepiej mówić o statkach trafionych lub uszkodzonych, a nie automatycznie o zatopionych.

Rosyjskie statki na płytkich wodach

Atakowane tankowce to w dużej części jednostki morsko-rzeczne. Są przystosowane do żeglugi po płytkich wodach Morza Azowskiego, oraz po rosyjskich rzekach i kanałach. Dzięki temu mogą przewozić paliwo i inne ładunki między portami śródlądowymi, wybrzeżem Morza Azowskiego i Krymem.

Dla Rosji to wygodne rozwiązanie logistyczne, ale na Morzu Azowskim coraz trudniejsze do ochrony. Tankowce są wolne, kursują po przewidywalnych trasach i działają na ograniczonym akwenie, co ułatwia ich wykrycie i zaatakowanie przez systemy bezzałogowe ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych.

W rosyjskich kanałach na Telegramie związanych z tematyką wojskową pojawiły się już pytania, dlaczego tankowce z ropą nie miały lepszej ochrony. To pokazuje szerszy problem. Rosyjska Flota Czarnomorska od dawna ma kłopot z ochroną własnych okrętów wojennych. Teraz coraz trudniejsze okazuje się także zabezpieczenie transportu paliwa na Morzu Azowskim.

Morze Azowskie przestaje być bezpiecznym zapleczem

Każdy trafiony tankowiec oznacza dla Rosji coś więcej niż stratę pojedynczego statku. To zakłócenie dostaw paliwa na Krym i dodatkowa presja na logistykę lądową. Jeśli przejścia między portami Morza Azowskiego a Kerczem staną się ryzykowne, zaopatrzenie półwyspu będzie wolniejsze i trudniejsze.

Na tym polega sens działania ukraińskich systemów bezzałogowych. Nie muszą zatrzymać żeglugi, żeby utrudnić regularny transport paliwa na Krym.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *