Systemy bezzałogowe przed operatorami Navy SEAL. US Navy rozwija podwodne rozpoznanie

US Navy pracuje nad wykorzystaniem systemów bezzałogowych w działaniach podwodnych operatorów Navy SEAL. Bezzałogowe pojazdy podwodne mają sprawdzać podejścia do portów, wykrywać miny i przeszkody, zanim w zagrożony rejon wejdzie pojazd podwodny z operatorami operatorami wojsk specjalnych na pokładzie.

System bezzałogowy przed operatorami SEAL

Bezzałogowe systemy nawodne i podwodne coraz mocniej zmieniają sposób prowadzenia działań na morzu. Ukraina wykorzystuje drony morskie do uderzeń na rosyjskie okręty i infrastrukturę portową, a państwa NATO rozwijają własne rozwiązania do rozpoznania, ochrony portów, zwalczania min i wsparcia działań specjalnych. Teraz podobna logika ma zostać przeniesiona pod wodę, gdzie ryzyko wykrycia i utraty załogi jest szczególnie wysokie.

Jak poinformował kpt. Mike Linn z biura programu Naval Special Warfare podczas konferencji SOF Week 2026 w Tampie, US Navy bada możliwość współdziałania miniaturowych pojazdów podwodnych używanych przez Navy SEAL z systemami bezzałogowymi.

Założenie jest proste. Pojazd podwodny używany przez Navy SEAL może przerzucić operatorów na znaczną odległość, ale system bezzałogowy mógłby wejść jeszcze dalej, samodzielnie rozpoznać akwen i sprawdzić zagrożenia przed rozpoczęciem właściwego etapu misji.

Szczególne znaczenie miałoby to przy podejściu do portów, baz morskich i innych chronionych obiektów. W takich miejscach koncentrują się sensory, zapory i systemy obrony, dlatego wcześniejsze użycie systemu bezzałogowego może ograniczyć ryzyko na najbardziej niebezpiecznym etapie misji.

Dwa rozwiązania dla Navy SEAL

Amerykańskie siły specjalne korzystają obecnie z dwóch rozwiązań przeznaczonych do skrytego przerzutu operatorów pod wodą.

Pierwszym jest Mk 11 Shallow Water Combat Submersible. To tzw. „mokry” pojazd podwodny, zabierający dwóch członków załogi i sześciu operatorów SEAL. W praktyce oznacza to, że przez całą drogę pozostają oni w wodzie i korzystają ze sprzętu nurkowego.

Drugim rozwiązaniem jest Dry Combat Submersible (DCS). Ten pojazd ma system hermetyzacji kabiny dla dwóch członków załogi i ośmiu operatorów. Gotowość operacyjną osiągnął w 2023 roku, a jego podstawową zaletą jest możliwość przerzutu żołnierzy w znacznie lepszych warunkach.

Nie rozwiązuje to jednak całego problemu. DCS nie mieści się w obecnie używanych modułach Dry Deck Shelter instalowanych na okrętach podwodnych. W praktyce oznacza to konieczność wykorzystania jednostki nawodnej jako nosiciela, co ogranicza swobodę skrytego działania.

Łączność pod wodą jako główne ograniczenie

Najtrudniejszym elementem tej koncepcji nie jest sam pojazd bezzałogowy, lecz łączność pod wodą. To ona zdecyduje, czy współdziałanie pojazdu załogowego z systemem bezzałogowym stanie się realnym narzędziem działań specjalnych, czy pozostanie tylko demonstratorem technologii.

W przypadku platform powietrznych i nawodnych podstawą współdziałania są łącza radiowe. Pod wodą takie rozwiązanie szybko traci skuteczność. Dlatego US Navy analizuje inne sposoby przekazywania danych, w tym łączność akustyczną i optyczną.

Oba kierunki mają poważne ograniczenia. Łączność akustyczna może działać na większych odległościach, ale jest wolniejsza i wiąże się z emisją dźwięku. To problem w działaniach, w których skrytość ma zasadnicze znaczenie. Z kolei łączność optyczna pozwala przesyłać więcej danych, lecz tylko na krótkim dystansie i przy sprzyjających warunkach.

W praktyce US Navy musi rozwiązać nie tylko problem sterowania systemem bezzałogowym. Równie ważna będzie koordynacja jego działań z załogowym pojazdem podwodnym. Według obecnych ocen osiągnięcie wymaganej niezawodności pozostaje zadaniem na kolejne lata.

Program na wczesnym etapie

Najbardziej prawdopodobnym kandydatem do tej roli pozostaje Razorback, oparty na konstrukcji REMUS 600. To bezzałogowy pojazd podwodny przeznaczony między innymi do zadań rozpoznawczych i oceanograficznych, zdolny do wielogodzinnego działania pod wodą.

Program nadal znajduje się jednak na wczesnym etapie. Do rozwiązania pozostają kwestie, które na papierze wyglądają prosto, ale w praktyce są kluczowe: sposób przenoszenia pojazdu bezzałogowego, jego wodowanie, odzyskanie oraz utrzymanie łączności z załogowym pojazdem podwodnym.

Dlatego nie chodzi jeszcze o gotową taktykę, lecz o kierunek rozwoju. US Navy próbuje przenieść koncepcję zespołów załogowo-bezzałogowych pod wodę, czyli do środowiska znacznie trudniejszego niż przestrzeń powietrzna czy powierzchnia morza.

Jeżeli te prace zakończą się powodzeniem, operatorzy Navy SEAL otrzymają narzędzie, które przed wejściem w zagrożony rejon sprawdzi akwen, wykryje przeszkody i ograniczy ryzyko utraty zaskoczenia. To nadal odległa perspektywa, ale dobrze pokazuje kierunek zmian w działaniach specjalnych na morzu: więcej rozpoznania, większa rola systemów bezzałogowych i mniejsze narażenie operatorów tam, gdzie pierwsze minuty misji mogą decydować o jej powodzeniu.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *