US Navy testuje sztuczną inteligencję w Zwalczaniu Okrętów Podwodnych

Zwalczanie Okrętu Podwodnego (ZOP) od zawsze było wyścigiem z czasem, w którym samo wykrycie podejrzanego sygnału jest dopiero początkiem pracy. Podczas RIMPAC 2026 US Navy sprawdziła rozwiązanie Lockheed Martina, które ma ten proces wyraźnie przyspieszyć i pozwolić załogom niemal na bieżąco dostosowywać system do nowych sygnatur akustycznych pojawiających się podczas działań.
W artykule
W ćwiczeniach RIMPAC 2026 prowadzonych u wybrzeży Hawajów uczestniczyły dwa śmigłowce ZOP MH-60R Seahawk wyposażone w system SensorMAX wykorzystujący sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe. Maszyny wykonywały zadania poszukiwania okrętu podwodnego, stawiając pławy radio-hydroakustyczne (PRHA), z których dane były następnie analizowane przez system Lockheed Martina.
Nie zmienia to samej istoty działań ZOP. Śmigłowiec nadal prowadzi poszukiwanie przy użyciu rozmieszczonych w wybranym rejonie sensorów akustycznych, a operatorzy analizują odbierane przez nie sygnały. SensorMAX ma natomiast przejąć część tej pracy, stale śledząc napływające dane i wskazując te, które mogą świadczyć o obecności okrętu podwodnego.
Osiem pław pod kontrolą jednego systemu
SensorMAX analizuje widmo energii sygnałów odbieranych spod powierzchni morza i wspomaga załogę w wykrywaniu oraz klasyfikacji źródeł akustycznych. Podczas prób dane z PRHA były przekazywane zarówno do śmigłowca, jak i stanowiska operatorów na lądzie, dzięki czemu analiza mogła być prowadzona równolegle.
Interfejs systemu pozwala załodze śledzić jednocześnie dane z maksymalnie ośmiu pław radio-hydroakustycznych. Według Lockheed Martina oznacza to dwukrotne zwiększenie liczby strumieni danych, które mogą być równocześnie nadzorowane w porównaniu z dotychczasowymi rozwiązaniami.
Przy działaniach ZOP nie jest to różnica wyłącznie ilościowa. Wraz ze wzrostem liczby rozmieszczonych sensorów szybko rośnie również ilość informacji wymagających oceny przez operatorów, szczególnie w środowisku, w którym sygnał poszukiwanego okrętu podwodnego miesza się z tłem akustycznym morza, ruchem innych jednostek i szeregiem naturalnych źródeł dźwięku.
Właśnie tutaj SensorMAX ma wspierać załogę, odsiewając część informacji i zwracając jej uwagę na te sygnały, które wymagają dalszej analizy.
Najważniejsze dzieje się po wykryciu nowego sygnału
Samo wykorzystanie algorytmów do analizy danych hydroakustycznych nie jest jednak najciekawszym elementem prób przeprowadzonych podczas RIMPAC. Znacznie większe znaczenie ma sposób, w jaki system może zostać dostosowany do nowego sygnału już podczas wykonywania zadania.
Jeżeli operatorzy zidentyfikują charakterystykę akustyczną, której SensorMAX wcześniej nie rozpoznawał, mogą ją oznaczyć i wykorzystać do ponownego wytrenowania modelu. Według Lockheed Martina pojedyncza taka operacja zajmuje mniej niż pięć minut.
Po jej zakończeniu aktualizacja może zostać przesłana szyfrowanym łączem danych bezpośrednio do śmigłowca. Oznacza to, że załoga nie musi czekać na zakończenie zadania, późniejszą analizę materiału i przygotowanie kolejnej wersji oprogramowania. Nowo zdobyta informacja może zostać wykorzystana jeszcze podczas tej samej misji.
W ZOP nie zawsze wystarczy odwołać się do zapisanych wcześniej sygnatur akustycznych, dlatego możliwość szybkiego dostosowania systemu do nowych danych może mieć równie duże znaczenie jak jego skuteczność w rozpoznawaniu sygnałów już znanych.
MH-60R nadal wykonuje tę samą pracę
SensorMAX nie zastępuje przy tym wyposażenia ZOP śmigłowca ani samych operatorów. MH-60R Seahawk pozostaje nosicielem sensorów i uzbrojenia, a pławy radio-hydroakustyczne tworzą rozproszony system poszukiwania okrętu podwodnego. Zmienia się przede wszystkim sposób, w jaki informacje z tych sensorów są przetwarzane i przedstawiane załodze.
Podczas RIMPAC oba śmigłowce wykonywały serię zadań ZOP, podczas których poszukiwały obiektu podwodnego i zbierały dane akustyczne za pomocą postawionych PRHA. Informacje trafiały do SensorMAX, natomiast operatorzy na lądzie mogli na ich podstawie dostosowywać model i przesyłać jego kolejne wersje z powrotem do śmigłowców znajdujących się w powietrzu.
Powstaje w ten sposób zamknięty obieg informacji: wykrycie sygnału, jego oznaczenie, dostosowanie modelu i ponowne wykorzystanie go przez załogę. Lockheed Martin podaje, że taki proces może być powtarzany wielokrotnie podczas jednego zadania.
Nie tylko dla Seahawka
Producent zwraca uwagę również na możliwość wykorzystania SensorMAX z innymi sensorami akustycznymi. System nie został bowiem pomyślany wyłącznie jako wyposażenie śmigłowca MH-60R, ale jako narzędzie zdolne do analizy danych pochodzących z różnych źródeł.
To kierunek szczególnie interesujący z punktu widzenia dalszego rozwoju ZOP. Współczesne poszukiwanie okrętów podwodnych coraz rzadziej opiera się na jednym sensorze i jednej jednostce. Dane mogą pochodzić z okrętów nawodnych, śmigłowców, morskich samolotów patrolowych, pław radio-hydroakustycznych, a w przyszłości również w coraz większym stopniu z jednostek bezzałogowych.
Jeżeli informacje pochodzące z takich sensorów mogą być analizowane według wspólnych zasad i szybko przekazywane pomiędzy uczestnikami działań, skraca się czas potrzebny nie tylko na samo wykrycie celu, lecz przede wszystkim na jego klasyfikację i dalsze śledzenie.
Nie oznacza to jednak, że podczas RIMPAC US Navy zademonstrowała już gotowy system sieciowego czy wielostatycznego ZOP oparty na SensorMAX. Próby miały znacznie bardziej konkretny zakres i pokazały przede wszystkim możliwość bieżącej analizy danych z PRHA oraz szybkiego dostosowania modelu do nowo rozpoznanych sygnałów.
AI jako kolejne narzędzie hydroakustyka
Lockheed Martin rozwija SensorMAX z własnych środków i na tym etapie system pozostaje rozwiązaniem demonstracyjnym. Tegoroczne próby nie oznaczają więc jeszcze jego przyjęcia na wyposażenie US Navy ani rozpoczęcia seryjnego wdrażania na śmigłowcach MH-60R.
Pokazują jednak kierunek, w którym może rozwijać się analiza hydroakustyczna. Im więcej sensorów uczestniczy w poszukiwaniu okrętu podwodnego, tym większym problemem staje się nie samo zdobycie informacji, lecz jej szybkie uporządkowanie i wykorzystanie.
Może natomiast pomóc szybciej wskazać, gdzie warto kontynuować poszukiwania, a w działaniach ZOP kilka zaoszczędzonych minut może zdecydować o tym, czy wykryty obiekt podwodny uda się dalej śledzić.









