USA budują zdolności do ograniczonego desantu na Iran. Na stole wariant zajęcia kluczowych obiektów

Po niemal miesiącu intensywnych uderzeń powietrznych przeciwko celom w Iranie konflikt wchodzi w nową fazę. Wraz z kontynuacją operacji lotniczych Waszyngton systematycznie zwiększa obecność wojsk lądowych oraz sił desantowych w rejonie Zatoki Perskiej, co wyraźnie poszerza wachlarz możliwych sposobów użycia sił zbrojnych.

Według dostępnych zestawień opartych na analizach źródeł (OSINT) od początku operacji przeprowadzono ponad 9000 uderzeń na cele związane z irańskimi strukturami wojskowymi, w tym obiekty Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, instalacje rakietowe oraz infrastrukturę do produkcji systemów bezzałogowych.

Jednocześnie uszkodzonych lub zniszczonych miało zostać ponad 140 jednostek pływających należących do Iranu. Równolegle Teheran prowadzi niemal codzienne ataki rakietowe i bezzałogowe przeciwko celom w regionie, doprowadzając do ograniczenia ruchu żeglugowego przez cieśninę Ormuz.

Rosnąca liczba lotów transportowych USA nad Bliskim Wschodem

Obok przerzutu sił lądowych USA obserwowany jest wyraźny wzrost aktywności lotnictwa transportowego Stanów Zjednoczonych. W ciągu kilku dni liczba lotów transportowych wzrosła z około 97 do ponad 160 operacji, co wskazuje na rozwijanie zaplecza logistycznego w regionie.

Zwiększona aktywność ciężkich samolotów transportowych C-17 Globemaster III interpretowana jest jako budowa mostu powietrznego, który umożliwia dostarczanie amunicji, części zamiennych oraz wyposażenia niezbędnego do utrzymania wysokiego tempa operacji.

Tego typu działania są charakterystyczne dla fazy przygotowawczej przed rozszerzeniem skali operacji „Epicka Furia”, choć wzrost liczby lotów transportowych nie musi oznaczać bezpośrednich przygotowań do operacji ofensywnej, lecz często stanowi element uzupełniania zapasów amunicji oraz utrzymania zdolności bojowych już rozmieszczonych sił.

Siły USA przygotowane pod operacje desantowe

Najbardziej znaczącym sygnałem jest kierowanie w region Bliskiego Wschodu wyspecjalizowanych sił przeznaczonych do działań na lądzie. Pentagon polecił przerzut od 2000 do 3000 żołnierzy 82. Dywizji Powietrznodesantowej, będącej siłą szybkiego reagowania zdolną do zajmowania lotnisk oraz zabezpieczania kluczowych obiektów infrastruktury.

W kierunku Bliskiego Wschodu przemieszczają się grupy okrętów desantowych, o czym pisaliśmy wcześniej na łamach naszego portaluUSS Tripoli wraz z 31. Marine Expeditionary Unit opuścił bazę w Japonii i kieruje się do rejonu operacji. W przypadku zespołu skupionego wokół USS Boxer z 11. Marine Expeditionary Unit sytuacja pozostaje niejednoznaczna, ponieważ dostępne źródła otwarte wskazują zarówno na przygotowania do wyjścia w morze, jak również na możliwe rozpoczęcie przejścia w kierunku rejonu działań.

Łącznie oznacza to możliwość rozmieszczenia około 4500 żołnierzy piechoty morskiej, a wraz z komponentem powietrznodesantowym niemal 7000 dodatkowych żołnierzy od początku konfliktu.

Nie chodzi już wyłącznie o zwiększanie obecności wojskowej w regionie, lecz o przygotowanie do wejścia na ląd i prowadzenia działań o ograniczonym zakresie, w tym operacji desantowych.

Kluczowy cel: zabezpieczenie irańskiej infrastruktury i materiałów jądrowych

Szczególnie istotne są wypowiedzi przedstawicieli administracji USA wskazujące na możliwość fizycznego zabezpieczenia rzekomych materiałów jądrowych, które według strony amerykańskiej mają znajdować się na terytorium Iranu.

Oznacza to, że w planach rozważane są scenariusze wymagające obecności wojsk na lądzie — przynajmniej w ograniczonym zakresie.

W analizach wojskowych coraz częściej pojawia się scenariusz zajęcia wyspy Kharg, stanowiącej główny węzeł eksportowy irańskiej ropy naftowej. Obiekt ten stanowi cel dogodny dla operacji desantowej — położony na wybrzeżu i posiadający infrastrukturę, której utrata mogłaby wymusić zmianę postawy Teheranu.

Zajęcie tego typu obiektu miałoby znaczenie nie tylko gospodarcze, lecz przede wszystkim operacyjne, umożliwiając kontrolę nad kluczowym elementem systemu eksportowego Iranu.

Jednocześnie część analityków wskazuje, że operacja przeciwko wyspie Kharg wiązałaby się z wysokim ryzykiem operacyjnym. Położenie obiektu w zasięgu irańskich systemów rakietowych oraz bezzałogowych oznacza, że jego utrzymanie wymagałoby stałego wsparcia lotniczego oraz obecności okrętów zabezpieczających działania w rejonie.

Po publikacji naszego tekstu na platformie X kpt. rez. Maciej Lisowski zwrócił uwagę, że desant na wyspę Kharg może być mniej prawdopodobny z uwagi na jej położenie w pobliżu Iraku. Jak zaznaczył, w sytuacji gdy Bagdad mógłby opowiedzieć się po stronie Iranu — co odnotowywał również Witold Repetowicz z Defence24 — bardziej realne mogłyby być działania przeciwko mniejszym wyspom położonym bliżej cieśniny Ormuz. Jego zdaniem większe obiekty, takie jak Qeshm, stanowiłyby już znacznie trudniejsze wyzwanie.

Ograniczone operacje zamiast pełnoskalowej inwazji na Iran

Pomimo wyraźnego wzrostu liczby sił w regionie, obecna skala przerzutu wojska nie wskazuje na przygotowania do pełnoskalowej operacji lądowej przeciwko Iranowi. Szczególnie istotny pozostaje brak wojsk pancernych i zmechanizowanych oraz zaplecza logistycznego typowego dla długotrwałych operacji lądowych. W przypadku operacji na skalę porównywalną z interwencją w Iraku w 2003 roku konieczne byłoby rozmieszczenie sił liczonych w dziesiątkach tysięcy żołnierzy.

Obecne rozmieszczenie sił sugeruje raczej przygotowania do operacji o ograniczonym zasięgu, takich jak działania desantowe i zajęcie wybranych obiektów infrastruktury, niż do prowadzenia klasycznej kampanii lądowej na dużą skalę.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *