USA ostrzelały tankowiec zmierzający do Iranu. Kolejny incydent w cieśninie Ormuz

15 lipca Stany Zjednoczone po raz kolejny użyły siły wobec statku handlowego zmierzającego do irańskiego terminalu naftowego. Według amerykańskiego Dowództwa Centralnego (CENTCOM) tankowiec zignorował wezwania do zmiany kursu, dlatego został unieruchomiony przy użyciu pocisków Hellfire.

Do zdarzenia doszło na wodach międzynarodowych. Jak podał CENTCOM, tankowiec Belma, pływający pod banderą Curaçao, płynął bez ładunku w kierunku wyspy Kharg, gdzie miał załadować irańską ropę naftową.

Pociski Hellfire trafiły w komin statku

Amerykanie twierdzą, że załoga statku kilkukrotnie została wezwana do zmiany kursu, jednak nie zastosowała się do ostrzeżeń. W efekcie samolot sił USA odpalił pociski AGM-114 Hellfire, które trafiły w komin tankowca.

Według komunikatu CENTCOM celem było uniemożliwienie jednostce dotarcia do irańskiego terminalu. Nie przekazano informacji o poszkodowanych ani o skali uszkodzeń statku.

Dziesiąty statek zatrzymany przez USA

Dowództwo Centralne poinformowało również, że od rozpoczęcia obecnej blokady irańskich portów przekierowano już 142 statki handlowe, a M/T Belma jest dziesiątą jednostką, która została wyłączona z rejsu do Iranu.

Jednocześnie Waszyngton przypomina, że w ostatnich dniach Iran miał celowo zaatakować siedem statków handlowych przepływających przez cieśninę Ormuz. Według strony amerykańskiej w tych atakach zginął jeden marynarz.

Iran odpowiada groźbami

Krótko po tym incydencie głos zabrał Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). W oświadczeniu zapowiedziano, że eksport ropy i gazu z regionu będzie możliwy „albo dla wszystkich, albo dla nikogo”.

Tankowiec Belma zmierzał do terminalu na wyspie Kharg, przez który przechodzi zdecydowana większość irańskiego eksportu ropy naftowej. To właśnie ten obiekt od początku wojny w Iranie pozostaje jednym z najważniejszych punktów irańskiej infrastruktury energetycznej.

Coraz większe ryzyko dla żeglugi

Ostrzelanie kolejnego statku handlowego pokazuje, że napięcie w rejonie cieśniny Ormuz nie słabnie. Dla armatorów oznacza to dalszy wzrost ryzyka podczas planowania przejść do portów Zatoki Perskiej. Dla światowego rynku kolejne obawy o bezpieczeństwo dostaw ropy naftowej.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *