USS „Gerald R. Ford” wraca do bazy. Problemy na lotniskowcu US Navy

Doniesienia „Washington Post” potwierdzają, że problemy na lotniskowcu USS Gerald R. Ford nie sprowadzają się jedynie do pożaru w pralni okrętowej. Najnowszy amerykański lotniskowiec ma w najbliższych dniach opuścić rejon Bliskiego Wschodu i wrócić do macierzystej bazy.
W artykule
Nie była to tylko awaria pralni
Gdy pod koniec marca pisaliśmy na naszym portalu, że pożar na pokładzie USS Gerald R. Ford może być sygnałem głębszego problemu, nie chodziło o budowanie sensacji wokół jednego incydentu. Zwracaliśmy uwagę, że najdroższy okręt wojenny świata działa pod narastającą presją wyjątkowo długiego rozmieszczenia operacyjnego, odkładanych prac obsługowych i nadal nierozstrzygniętych pytań o niezawodność kluczowych systemów pokładowych.
Dziś ten kierunek analizy znajduje potwierdzenie w doniesieniach amerykańskich mediów. Według „Washington Post” USS Gerald R. Ford ma w najbliższych dniach opuścić Bliski Wschód i skierować się do Stanów Zjednoczonych. Do Wirginii ma dotrzeć w połowie maja. Powodem są pilne prace naprawcze po wielomiesięcznym rozmieszczeniu poza macierzystą bazą.
Szerszy problem na najdrożym lotniskowcu świata
Wcześniej wskazywaliśmy, że pożaru z 12 marca, problemów bytowych załogi i uwag Pentagonu dotyczących najważniejszych systemów lotniskowca nie należy traktować jako niepowiązanych epizodów. To raczej części jednego obrazu: okręt pozostaje zdolny do działań, lecz jego realna gotowość zależy od sprawności rozwiązań, które miały odróżnić typ Ford od starszych lotniskowców typu Nimitz.
Najwięcej uwagi nadal przyciągają katapulty elektromagnetyczne EMALS oraz system lin hamujących AAG. Z raportu Pentagonu wynika, że niezawodność i obsługowość tych rozwiązań wciąż wpływają na tempo pracy lotniskowca. W praktyce chodzi o rzecz zasadniczą: zdolność okrętu do utrzymania rytmu startów i lądowań samolotów pokładowych.
Podobnie wygląda kwestia napędzanych elektromagnetycznie wind amunicyjnych AWE. Raport DOT&E wskazuje, że USS Gerald R. Ford nadal nie zademonstrował w pełni zakładanej wydajności transportu uzbrojenia na pokład lotniczy. To nie jest detal techniczny. Dla lotniskowca obieg amunicji, praca katapult i sprawność systemu przyjmowania samolotów są częścią jednego mechanizmu bojowego.
Cena rekordowo długiego rozmieszczenia
USS Gerald R. Ford przebywa na morzu od dwunastu miesięcy. W tym czasie planowane prace konserwacyjne i modernizacyjne były odkładane, natomiast bieżące usterki trzeba było usuwać doraźnie. Niedawno jednostka zawinęła do portu po pożarze w pralni okrętowej. Na pokładzie pojawiały się również problemy z toaletami, co w przypadku kilku tysięcy marynarzy nie jest drobną niedogodnością, lecz realnym obciążeniem dla funkcjonowania okrętu.
Na pokładzie USS Gerald R. Ford znajduje się około 4,5 tys. marynarzy. Przy tak długim rozmieszczeniu zmęczenie załogi jest tylko częścią problemu. Równie ważne stają się zaległe prace obsługowe, zużycie wyposażenia oraz konieczność dłuższego postoju, bez którego coraz trudniej utrzymać okręt w pełnej gotowości.
Powrót do bazy nie zamyka pytań o gotowość bojową lotniskowca
Najnowsze doniesienia nie są dla nas zaskoczeniem. Potwierdzają raczej to, na co zwracaliśmy uwagę wcześniej. Pożar w pralni był najbardziej medialnym epizodem, lecz nie najważniejszym. Znacznie istotniejsze są pytania o trwałość i dojrzałość systemów, które stanowią o wartości bojowej USS Gerald R. Ford.
Okręt nadal pozostaje symbolem amerykańskich ambicji morskich. Pokazuje jednak, że nawet największy i najdroższy lotniskowiec świata nie jest wolny od ograniczeń technicznych. Przewaga na morzu nie wynika wyłącznie z wyporności, ceny programu i rozmachu technologicznego. Trzeba ją jeszcze utrzymać w codziennej służbie: pracą załogi, dostępnością części zamiennych, sprawnym zapleczem obsługowym i zdolnością do prowadzenia operacji lotniczych bez odkładania problemów na później.
Właśnie dlatego powrót USS Gerald R. Ford do swojej macierzystej bazy jest czymś więcej niż zwykłym zakończeniem etapu jego rozmieszczenia. To kolejny dowód, że najnowszy lotniskowiec US Navy nadal pozostaje pod znakiem pytań, które program Ford miał już dawno zamknąć.
Warto przypomnieć, że jeszcze kilka dni temu pisaliśmy o sytuacji bez precedensu od 2003 roku: jednoczesnej obecności trzech grup lotniskowcowych US Navy na Bliskim Wschodzie. Ten obraz amerykańskiej koncentracji sił szybko jednak zaczyna gasnąć. Zapowiadany powrót USS Gerald R. Ford do Wirginii pokazuje, że demonstracja potęgi trwała krótko i ustępuje miejsca mniej efektownej, lecz ważniejszej rzeczywistości: najnowszy lotniskowiec US Navy wraca po długim rozmieszczeniu z problemami, które program Ford miał już dawno zamknąć.









