USS Gerald R. Ford już w bazie Norfolk. Rekordowy rejs, bojowy debiut i problemy programu Ford

USS Gerald R. Ford zakończył jedno z najdłuższych rozmieszczeń amerykańskiego lotniskowca od czasów wojny w Wietnamie. Najnowszy okręt tej klasy w US Navy wrócił do Norfolk po 326 dniach działań, pierwszym bojowym sprawdzianie i pożarze, który ponownie zwrócił uwagę na problemy całego programu Ford.
W artykule
Misja, która szybko przestała być rutynowa
Prawie jedenaście miesięcy wcześniej nic nie zapowiadało, że USS Gerald R. Ford stanie się jednym z najmocniej eksploatowanych okrętów US Navy. Gdy 24 czerwca 2025 roku najnowszy i najdroższy lotniskowiec świata wychodził z Norfolk, plan wyglądał dość rutynowo: ćwiczenia NATO, Morze Śródziemne i obecność w Europie Północnej. Potem sytuacja zaczęła zmieniać się szybciej niż harmonogram rozmieszczenia. Okręt wraz z grupą uderzeniową trafił w kilka rejonów napięć jednocześnie.
W ciągu 326 dni rozmieszczenia lotniskowiec działał na Atlantyku, Karaibach, Morzu Śródziemnym, Morzu Czerwonym i w rejonie Bliskiego Wschodu. W praktyce oznaczało to przejście przez obszary podporządkowane kilku amerykańskim flotom: 2., 4., 5. i 6. Flocie USA. Według US Navy załoga 23 razy uzupełniała zapasy na morzu, a okręt przebył ponad 57,7 tys. mil morskich. Lotnictwo pokładowe Carrier Air Wing 8 wykonało ponad 12,2 tys. startów i spędziło w powietrzu ponad 5,7 tys. godzin.
Część tych działań przypadła na operację „Epicka Furia” przeciwko Iranowi, o której pisaliśmy już na łamach naszego portalu. W praktyce była to wojna, choć w oficjalnym języku Waszyngtonu funkcjonowała jako operacja wojskowa. Amerykańskie lotnictwo uderzało m.in. w ośrodki dowodzenia, stanowiska pocisków balistycznych, elementy infrastruktury wojskowej oraz okręty wojenne Iranu. Brakuje jednak publicznie potwierdzonych danych, które pozwalałyby przypisać konkretne zniszczone cele wyłącznie maszynom z pokładu USS Gerald R. Ford.
Od NATO po Morze Czerwone
Rozmieszczenie lotniskowca US Navy dobrze pokazuje, jak zmieniła się rola amerykańskich grup lotniskowcowych. Okręt nie pozostał na jednym teatrze działań, lecz był przesuwany między Atlantykiem, Karaibami, Morzem Śródziemnym i Bliskim Wschodem.
Jesienią 2025 roku grupa uderzeniowa znajdowała się w Europie, później została skierowana w rejon Karaibów, a następnie wróciła przez Atlantyk w stronę Morza Śródziemnego i Morza Czerwonego. W praktyce oznaczało to niemal ciągłe utrzymywanie gotowości, przy dużym obciążeniu załogi, lotnictwa pokładowego i systemów okrętowych.
Do Norfolk razem z USS Gerald R. Ford wróciły niszczyciele USS Mahan i USS Bainbridge. USS Winston S. Churchill zakończył rozmieszczenie w macierzystej bazie Naval Station Mayport na Florydzie.
326 dni w morzu. Lotniskowiec wraca z wyróżnieniem i listą pytań
W Norfolk załogę powitał sekretarz obrony Pete Hegseth. Grupa uderzeniowa otrzymała Presidential Unit Citation, jedno z najwyższych amerykańskich wyróżnień przyznawanych okrętom wojennym.
Za uroczystym powrotem kryje się jednak mniej efektowny obraz. Tak długie rozmieszczenie oznacza ogromne obciążenie. W czasie działań w regionie Bliskiego Wschodu na pokładzie USS Gerald R. Ford doszło do pożaru w pralni, który według relacji wymagał długiej akcji gaśniczej i spowodował problemy z zakwaterowaniem części załogi. Wcześniej pojawiały się także doniesienia o kłopotach z systemami pokładowymi i instalacjami okrętowymi, choć US Navy podkreślała, że systemy pracują w wymaganych parametrach.
To nie tylko pożar. Ford wraca do tematu, o którym pisaliśmy wcześniej
Powrót USS Gerald R. Ford zamyka rekordowe rozmieszczenie, ale nie zamyka pytań, które pojawiały się już wcześniej. O problemach lotniskowca pisaliśmy na naszym portalu po pożarze z 12 marca, wskazując, że sprawa nie sprowadzała się wyłącznie do incydentu w pralni okrętowej. W tle pozostawały zastrzeżenia dotyczące dojrzałości kluczowych systemów pierwszego okrętu typu Ford, w tym katapult elektromagnetycznych EMALS, systemu lin hamujących AAG, wind amunicyjnych AWE oraz radaru DBR.
Dlatego obecny powrót do Norfolk warto czytać szerzej niż tylko jako koniec długiego rozmieszczenia. USS Gerald R. Ford potwierdził zdolność do prowadzenia intensywnych działań przez wiele miesięcy, ale jednocześnie wraca do stoczniowego i technicznego zaplecza po okresie, który mocno obciążył okręt, załogę oraz system utrzymania. To właśnie teraz będzie można ocenić, ile kosztuje eksploatacyjnie taki wysiłek i jak szybko najnowszy lotniskowiec US Navy wróci do pełnej gotowości.
Najnowszy lotniskowiec US Navy przed okresem napraw
Po powrocie USS Gerald R. Ford ma wejść w okres prac obsługowych i naprawczych. Nie będzie to zwykły przegląd po krótkim wyjściu w morze, lecz odtworzenie gotowości po jedenastomiesięcznym rozmieszczeniu, pierwszym bojowym użyciu i intensywnej eksploatacji.
Z perspektywy US Navy powrót okrętu zamyka ważny etap. Najnowszy amerykański lotniskowiec pokazał, że może zostać użyty w długotrwałych działaniach daleko od macierzystej bazy. Jednocześnie jego historia przypomina, że nawet najnowocześniejszy okręt wojenny pozostaje zależny od logistyki, remontów, załogi i odporności całego systemu utrzymania floty.
Amerykańska flota pod presją
Rekordowe rozmieszczenie USS Gerald R. Ford nie jest wyłącznie historią jednego okrętu. To także sygnał, że amerykańska flota lotniskowców pracuje pod coraz większą presją. Kryzys na Bliskim Wschodzie, napięcia wokół Wenezueli, zadania NATO i stała rywalizacja z Chinami sprawiają, że lotniskowce US Navy są przesuwane między akwenami szybciej, niż wynikałoby to z normalnego cyklu życia okrętu: służby, remontów, szkolenia i odtwarzania gotowości.
Powrót USS Gerald R. Ford do Norfolk kończy więc rekordowe rozmieszczenie, ale nie kończy problemu. Dla US Navy najważniejsze pytanie brzmi teraz nie tylko, jak szybko okręt wróci do pełnej gotowości, lecz także jak długo amerykańska flota będzie w stanie utrzymywać podobne tempo działań bez pogłębiania zużycia ludzi i sprzętu.









