Iver Huitfeldt / Portal Stoczniowy

Od jakiegoś czasu amerykańska marynarka wojenna zastanawiała się nad alternatywą dla okrętów typu Littoral Combat Ship (LCS). Na zapotrzebowanie Waszyngtonu odpowiedziało kilka europejskich firm, w tym hiszpański holding stoczniowy Navantia z okrętami typu F-105 oraz włosko-francuskie konsorcjum budujące fregaty typu FREMM. Swoją propozycję złożyli też Duńczycy, ale w prasie oraz mediach branżowych za oceanem pojawiło się sporo krytycznych komentarzy odnośnie wiarygodności doniesień związanych z budową duńskich fregat typu Iver Huitfeldt, w tym zwłaszcza ich wyjątkowo atrakcyjnej ceny. Zdaniem części amerykańskich komentatorów, koszt budowy okrętów zostały przez Duńczyków zaniżone w celach marketingowych.  

Trzy fregaty typu Iver Huitfeldt wybudowano w latach 2008-2010 w duńskiej stoczni Odense Stålskibsværft, specjalizującej się jednak głównie w budowie kontenerowców dla globalnego spedytora morskiego A.P. Møller-Mærsk, będącego jednocześnie właścicielem stoczni. Warto odnotować, że kadłuby fregat Iver Huitfeldt powstały z bloków wybudowanych w litewskiej stoczni Baltija Shipbuilding Yard oraz estońskiej Loksa Shipyard. W rok po przekazaniu okrętów duńskiej marynarce Møller-Mærsk zamknął stocznię w Odense Stålskibsværft, ale jej sukcesor, stocznia Odense Maritime Technology (OMT) oferuje na rynkach światowych, na razie bez powodzenia, projekt fregaty opartej na kadłubie Iver Huitfeld. Po Australii i Kanadzie, celem działań marketingowych OMT w 2017 roku stała się także US Navy.

W Stanach Zjednoczonych fregaty Iver Huitfeldt były oferowane jako jednostki, których budowa będzie dla Amerykanów najtańsza. Duńczycy zapewniali, że produkcja okrętu o wyporności 6,6 tys. ton to koszt zaledwie 340 mln dolarów, co w porównaniu z 450-550 mln dolarów za okrętu typu LCS o wyporności tylko 3,4 tys. ton, wydawało się propozycją więcej niż kuszącą. Z wizytą do USA przybyła duńska fregata  Peter Willemoes (drugi okręt serii Iver Huitfeldt), a działania marketingowe jej załogi wspierała na miejscu całkiem liczna grupa wysokiej rangi oficerów duńskiej floty wojennej.

Może Cię zainteresować:

Wiceadmirał Jarosław Ziemiański: najważniejsza jest budowa głównych sił floty

Wiceadmirał Jarosław Ziemiański: najważniejsza jest budowa głównych sił floty

Od jakiegoś czasu amerykańska marynarka wojenna zastanawiała się nad alternatywą dla okrętów typu Littoral Combat Ship (LCS). Na zapotrzebowanie Waszyngtonu odpowiedziało kilka europejskich firm, w tym hiszpański holding stoczniowy Navantia z okrętami typu F-105 oraz włosko-francuskie konsorcjum budujące fregaty typu FREMM. Swoją propozycję złożyli też Duńczycy. Czytaj dalej

Kontradmirał Niels Olsen, duński attaché wojskowy w Waszyngtonie przekonywał Amerykanów, że platforma fregaty wraz z systemem napędowym i innymi systemami mechanicznymi kosztowała ok. 133 mln dolarów, a zakup systemów uzbrojenia i sensorów pochłonął kolejne 207 mln dolarów, co składa się na kwotę 340 mln dolarów. Admirał zaznaczył jednak, że w przypadku budowy Iverów w amerykańskich stoczniach ich koszt byłby większy niż w przypadku duńskiej stoczni. Chwalił także zalety technologii Standard Flex, w której wybudowano również Ivery. Kontradmirał Olsen porównał ją do smartfona, na którym można zainstalować dowolne aplikacje. Technologia ta umożliwia także wykorzystanie na nowych okrętach uzbrojenia i wyposażenia z wycofywanych jednostek.

Amerykańscy eksperci oraz dziennikarze zajmujący się marynarką wojenną szybko jednak postawili pytanie, co Duńczycy mają na myśli podając cenę „za okręt”? Pojawiły się także wątpliwości, co do rzeczywistego wpływu technologii Standard Flex dla obniżenia kosztów budowy okrętów Iver Huitfeldt dla US Navy. Bryan Clark, ekspert ds. bezpieczeństwa morskiego i były bliski współpracowników szefa operacji morskich US Navy zwrócił uwagę na fakt, że koszt budowy pojedynczego okrętu Iver Huitfeldt mógł być z tego powodu zaniżony nawet o 50 mln USD z tytułu wykorzystania do jego uzbrojenia i wyposażenia systemów pochodzących z wycofywanych jednostek.

Może Cię zainteresować:

Generał Mirosław Różański o marynarce wojennej: jest bardzo źle [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Generał Mirosław Różański o marynarce wojennej: jest bardzo źle [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Od jakiegoś czasu amerykańska marynarka wojenna zastanawiała się nad alternatywą dla okrętów typu Littoral Combat Ship (LCS). Na zapotrzebowanie Waszyngtonu odpowiedziało kilka europejskich firm, w tym hiszpański holding stoczniowy Navantia z okrętami typu F-105 oraz włosko-francuskie konsorcjum budujące fregaty typu FREMM. Swoją propozycję złożyli też Duńczycy. Czytaj dalej

Fakt wyposażenia okrętów Iver Huitfeld w uzbrojenie i niektóre systemy pokładowe z wycofywanych okrętów typu Standard Flex potwierdził już w 2015 roku portal cimsec.org (CIMSEC – Center for International Maritime Security). Informację na ten temat znajdziemy również w polskiej wersji Wikipedii, gdzie czytamy, iż gotowe kadłuby Iverów trafiły do Korsør (baza i arsenał duńskiej floty wojennej) w celu dokończenia instalacji ich wyposażenia i uzbrojenia. Podobnie jak admirał Niels, również CIMSEC szacuje wartość tego wyposażenia i uzbrojenia na 209 mln USD. Ten sam portal twierdzi także, iż duńskie okręty były wprowadzane do służby nie tylko bez kompletnego uzbrojenia, ale również bez stosownych certyfikatów systemów okrętowych, których część także nie była ukompletowana. Fregaty Iver Huitfeldt miały być ponadto zbudowane według standardów właściwych dla cywilnych jednostek handlowych, a nie okrętów uderzeniowych.

Amerykańska prasa branżowa zwróciła przy tym uwagę na treść specjalnego raportu RAND Corporation przygotowanego dla amerykańskiej marynarki wojennej, który wskazuje nie tylko na stały wzrost kosztów budowy okrętów, ale przede wszystkim na fakt, że na ostateczną cenę okrętu składają się przede wszystkim koszty zakupu uzbrojenia, sensorów oraz systemów walki. Nic więc dziwnego, że amerykańskie media skonstatowały, iż w przypadku zakupu licencji na fregaty typy Iver Huitfeld, koszt ich budowy w amerykańskiej stoczni wzrósłby prawdopodobnie nawet dwukrotnie. Złożyłyby się na to nie tylko wyższe koszty pracy w amerykańskich stoczniach, ale przede wszystkim konieczność dostosowania duńskiego projektu do wymagań amerykańskiej marynarki wojennej, czyli wyposażenie ich w amerykańskie systemy uzbrojenia i technologie elektroniczne. Bryan Clark ocenił, że amerykański podatnik zapłaciłby za każdego Ivera Huitfeldta w konfiguracji dla US Navy 700-900 mln USD, co odpowiada kosztom oferowanej Amerykanom hiszpańskiej fregaty typu F-105 lub francusko-włoskiej fregaty typu FREMM.

Może Cię zainteresować:

Minister Mariusz Błaszczak: Wojsko Polskie będzie zamawiało okręty w polskich stoczniach

Minister Mariusz Błaszczak: Wojsko Polskie będzie zamawiało okręty w polskich stoczniach

Od jakiegoś czasu amerykańska marynarka wojenna zastanawiała się nad alternatywą dla okrętów typu Littoral Combat Ship (LCS). Na zapotrzebowanie Waszyngtonu odpowiedziało kilka europejskich firm, w tym hiszpański holding stoczniowy Navantia z okrętami typu F-105 oraz włosko-francuskie konsorcjum budujące fregaty typu FREMM. Swoją propozycję złożyli też Duńczycy. Czytaj dalej

Wszystkie te fakty zostały zauważone i przedstawione amerykańskiej opinii publicznej. Ostatecznie amerykańska marynarka wojenna nie wybrała nie tylko Iverów, ale także żadnej innej zagranicznej propozycji i zdecydowała się kontynuować program LCS. Tymczasem, w maju 2018 roku konsorcjum Babcock Team 31, złożone m.in. z brytyjskiego konsorcjum Babcock oraz duńskiej stoczni OMT, zaprezentowało światu projekt fregaty typu Arrowhead 140, oparty na kadłubie fregat Iver Huitfeldt. Oferta skierowana jest tym razem do Royal Navy w programie budowy tanich fregat typu 31e. Już jednak we wrześniu 2018 roku, to samo konsorcjum było inicjatorem wizyty w Gdyni fregaty HDMS Iver Huitfeldt, której celem stała się promocja Arrowhead 140 w Polsce. Wkrótce potem w polskiej przestrzeni publicznej, w tym także w państwowym przemyśle oraz instytucjach pojawił się przekaz o taniej duńskiej fregacie, mogącej zaspokoić polskie oczekiwania w projekcie Miecznik. Pod koniec 2018r roku, jeden z polskim portali zamieścił artykuł promujący Iver Huitfeldta jako najlepsze rozwiązanie dla tego projektu i wyliczył, że „trzy okręty wzorowane na duńskich fregatach, wraz z pełną jednostką ognia dla nich, to wydatek nie większy niż 5 miliardów złotych”. Oznacza to, że wśród polskich zwolenników duńskiego rozwiązania panowało pod koniec ubiegłego roku przekonanie, że wyposażony w najnowocześniejsze systemy rakietowe i uzbrojony w rakiety manewrujący okręt o wyporności ponad 6 tys. ton kosztować będzie zaledwie 390 mln euro.

Podpis: tz