W połowie lutego petersburska stocznia Siewiernaja Wierf poinformowała, że gotowość techniczna powstającej tam korwety wielozadaniowej Dierzkij osiągnęła 12 proc. To niewiele, szczególnie że zgodnie z zapowiedziami padającymi w czasie ceremonii rozpoczęcia budowy okrętu, w bieżącym roku miał on być zwodowany, a dwa lata później przekazany Wojenno-Morskomu Fłotu Federacji Rosyjskiej.

Może Cię zainteresować:

Bujany-M i Karakurty, czyli lekkie, ale groźne kanonierki Putina

Bujany-M i Karakurty, czyli lekkie, ale groźne kanonierki Putina

W połowie lutego petersburska stocznia Siewiernaja Wierf poinformowała, że gotowość techniczna powstającej tam korwety wielozadaniowej Dierzkij osiągnęła 12 proc. To niewiele, szczególnie że zgodnie z zapowiedziami padającymi w czasie ceremonii rozpoczęcia budowy okrętu, w bieżącym roku miał on być zwodowany, a dwa lata później przekazany Wojenno-Morskomu Fłotu Federacji Rosyjskiej. Czytaj dalej

Wspomniana jednostka jest prototypem korwet projektu 20386. Jego numer wskazuje na powinowactwo z udanym typem Stierieguszczij (20380, sześć okrętów w służbie) i jego wariantem rozwojowym z masztem zintegrowanym Griemiaszczij (20385, prototyp szykowany do prób morskich). Nie do końca słusznie, bowiem choć wykorzystano w nim pewne podzespoły wymienionych okrętów – głównie kadłuba, Dierzkij ze względu na zastosowane rozwiązania techniczne platformy oraz wyposażenia stanowi raczej zupełnie nowy projekt. Wygląd korwety pozwala wręcz sformułować publicystyczną tezę, że jest ona zminiaturyzowaną wersją amerykańskiego niszczyciela USS Zumwalt skrzyżowanego z fregatą modułową LCS.

Dierzkij w porównaniu do poprzedników ma całkiem nową nadbudówkę, jak też poprawiony hydrodynamicznie kadłub z zupełnie nową siłownią. Kontrowersyjnie rozwiązano natomiast uzbrojenie okrętu, które jest silniejsze niż na Stierieguszczich, ale nie dysponuje – przynajmniej na obecnym etapie wiedzy – systemem rakietowym Kalibr-NK, który trafił na Griemiaszczego. Projekt jednostki wykonało biuro Ałmaz z Sankt Petersburga. Budowę prototypu zainaugurowano położeniem stępki 28 października 2016 roku we wspomnianej Siewiernoj Wierfi.

Wizja korwety Dierzkij. Wygląd przypomina amerykański niszczyciel Zumwalt. Fot. Ałamz.

Nowa siłownia w układzie CODELAG obejmuje dwie turbiny gazowe M-90FR oraz dwa asynchroniczne silniki elektryczne ADR-1600-8 połączone przekładnią redukcyjną i pracujące na dwie śruby nastawne. Energię elektryczną do zasilania głównych motorów napędowych dostarczą cztery generatory spalinowo-elektryczne. Będzie to najbardziej skomplikowana siłownia nawodnego okrętu bojowego zaprojektowanego i budowanego w Rosji po rozpadzie ZSRR. Co więcej, na skutek sankcji Unii Europejskiej i zerwania kooperacji z firmami na Ukrainie po aneksji Krymu, Rosjanie przewidzieli do montażu na nowej korwecie mechanizmy i urządzenia rodzimej produkcji. Największym problemem były turbiny gazowe. Dopiero w tym roku petersburski Satrun zdołał dostarczyć pierwsze silniki turbinowe typu M-90FR, całkowicie krajowej produkcji, do montażu na trzeciej fregacie projektu 22350 – Admirał Gołowko, budowanej w tej samej stoczni co Dierzkij i także cierpiącej z powodu braku napędu. Nowa korweta poczeka jeszcze na swoją kolej, ale jest prawdopodobne, że silniki otrzyma w tym roku. Ich brak był pierwszą przyczyną opóźnień w produkcji okrętu. Gdy już jednak wyjdzie w morze, ma osiągnąć projektowaną wysoką prędkość 30 węzłów, bardzo rzadką wśród okrętów tej klasy.

Może Cię zainteresować:

Nowa nuklearna pięść Putina przygotowywana do służby. Kniaź Władimir rozpoczął próby morskie

Nowa nuklearna pięść Putina przygotowywana do służby. Kniaź Władimir rozpoczął próby morskie

W połowie lutego petersburska stocznia Siewiernaja Wierf poinformowała, że gotowość techniczna powstającej tam korwety wielozadaniowej Dierzkij osiągnęła 12 proc. To niewiele, szczególnie że zgodnie z zapowiedziami padającymi w czasie ceremonii rozpoczęcia budowy okrętu, w bieżącym roku miał on być zwodowany, a dwa lata później przekazany Wojenno-Morskomu Fłotu Federacji Rosyjskiej. Czytaj dalej

Kolejnym awangardowym rozwiązaniem – na skalę rosyjską rzecz jasna – okazała się nadbudówka. Zaprojektowano ją jako konstrukcję monoblokową, obejmującą wszystko to, co zwykle jest rozdystrybuowane na pokładzie okrętu: klasyczne nadbudówki, kominy, częściowo maszt i anteny sensorów, skrywa ona też niektóre wyrzutnie systemów uzbrojenia. W tym sensie odpowiada ona koncepcji zastosowanej na niszczycielu USS Zumwalt. Jednak i ona przyczyniła się do opóźnień w programie budowy tego zaawansowanej korwety. Jej producentem, podobnie jak nadbudówek oraz masztów do Stierieguszczich i Griemiaszczego, jest stocznia Sriednie-Niewskij Zawod z Pontonnego koło Petersburga. Różnica polega na tym, że ta do Dierzkiego jest półtorakrotnie większa niż do poprzedników, ma zupełnie inną geometrię, różni się również od nadbudówek poprzednich typów korwet strukturą głównego materiału konstrukcyjnego. Tak więc przygotowanie matryc do jej produkcji z kompozytów poliestrowo-szklanych formowanych metodą infuzji próżniowej – bo z nich właśnie powstają nadbudówki korwet projektów 20380, 20385 i 20386 – wymaga więcej czasu i nakładów pieniężnych. I w tym przypadku dała znać o sobie „krótka kołdra” finansowa Ministerstwa Obrony FR. Okres technologiczny przygotowania produkcji nadbudówki do Dierzkiego zajął około pół roku, zaś same jej wytwarzania dalszych 20 miesięcy. Według obecnych deklaracji stoczni Średnio-Newskiej, gotowa nadbudówka ma być zdana stoczni Północnej do końca bieżącego roku, ale do rosyjskich zapowiedzi warto podchodzić z rezerwą.

Przekrój pokazujący ładownię i hangar podpokładowy Dierzkiego. Fot. Ałamz.

Kolejną nowością, lecz wciąż powiązaną z nadbudówką, będzie wielofunkcyjny system radiolokacyjny Zasłon. Wykorzystuje on osiem aktywnych anten ścianowych z elektronicznym skanowaniem fazowym (AESA – active electronically scanned array) pracujących w pasmach S i X – każde używa czterech paneli antenowych. System ten nie był jeszcze testowany w warunkach morskich. Stanie się to w tym roku, dzięki temu, że zainstalowano go premierowo na wspomnianym wariancie rozwojowym Stierieguszczego – Griemiaszczym, który niedługo wyjdzie na Bałtyk na próby. Doświadczenia innych producentów wskazują jednak, że droga do pełnej integracji tego systemu z uzbrojeniem rakietowym, w tym szczególnie przeciwlotniczym, jest jeszcze daleka. Różnica między Zasłonem na Griemiaszczym i na Dierzkim polega na tym, że ten pierwszy otrzymał zespół anten na maszcie zintegrowanym, zaś drugi będzie je miał „wtopione” w narożne ściany nowej nadbudówki.

Model Dierzkiego przedstawia detale okrętu. Fot. Wikipedia.

Może Cię zainteresować:

Jądrowe cmentarzysko: radzieckie odpady radioaktywne na Nowej Ziemi wciąż straszą

Jądrowe cmentarzysko: radzieckie odpady radioaktywne na Nowej Ziemi wciąż straszą

W połowie lutego petersburska stocznia Siewiernaja Wierf poinformowała, że gotowość techniczna powstającej tam korwety wielozadaniowej Dierzkij osiągnęła 12 proc. To niewiele, szczególnie że zgodnie z zapowiedziami padającymi w czasie ceremonii rozpoczęcia budowy okrętu, w bieżącym roku miał on być zwodowany, a dwa lata później przekazany Wojenno-Morskomu Fłotu Federacji Rosyjskiej. Czytaj dalej

Nowatorskie cechy Dierzkiego na tym się nie kończą. Część rufowa okrętu, pozornie pusta, mieści rozwiązania znane z amerykańskich LCS-ów, czyli okrętów modułowych do działań przybrzeżnych. Pod dużym lądowiskiem dla śmigłowca kryje się ładownia połączona z hangarem wiropłata. Śmigłowiec trafi do niego dzięki podnośnikowi, podobnemu do stosowanych na lotniskowcach. W tylnej części ładowni będzie miejsce na kontenery standardowe do transportu wyposażenia dodatkowego, w tym dla sił specjalnych, jak też dla dwóch łodzi hybrydowych, które będą wodowane przez furty burtowe. Na samej rufie przewidziano miejsce dla sonaru holowanego systemu Minotawr-IPSN-M (druga antena znajdzie się w gruszce dziobowej kadłuba okrętu), który będzie wykonany w wersji modułowej, łatwej do usunięcia i zastąpienia np. dodatkową, dużą łodzią szturmową. Teoretycznie w ładowni mogą się pomieścić zamiennie moduły zadaniowe: przeciwminowy lub inne. Problem Rosjan w tym, że takich jeszcze nie mają. W zasadzie jedynym istniejącym jest skonteneryzowana wersja Kalibra – Kalibr-K, która mogłaby trafić na Dierzkiego i w ten sposób istotnie wzmocnić jego walory ofensywne. Kłopot ten został nagłośniony przez tamtejsze media już po zwodowaniu prototypowego patrolowca modułowego Wasilij Bykow projektu 22160. To inny awangardowy okręt wykorzystujący ideę wymiennego wyposażenia i uzbrojenia, którego po prostu nie ma, co czyni z niego słabo uzbrojoną jednostkę do zadań pomocniczych. W przypadku Dierzkiego sytuacja ma być lepsza, ponieważ tu przewidziano „klasyczne” systemy uzbrojenia zainstalowane na stałe w kadłubie i nadbudówce. Tak więc korweta o wyporności pełnej 3400 ton otrzyma 100 mm armatę A190, dwie 30 mm armaty AK-630M, wyrzutnię pionową do 16 pocisków przeciwlotniczych Riedut, osiem rakiet przeciwokrętowych Uran oraz system torpedowy i przeciwtorpedowy Pakiet-NK.

Dierzkij to skomplikowana konstrukcja, której budowa przynosi Rosjanom problemy. Fot. Ałmaz.

W konstrukcji Dierzkiego na dużą skalę zastosowano techniki obniżające wartość generowanych przez okręt pól fizycznych. „Stealth” zagościło na nim w postaci omawianej nadbudówki, zamkniętej ładowni z dostępami burtowymi zamykanymi pokrywami, ale też siłownia hybrydowa pozwoli obniżyć emisję hałasu i drgań oraz wartość widma w podczerwieni. Wysoka automatyzacja i częściowo modułowe wyposażenie oraz uzbrojenie doprowadzić mają do ograniczenia liczby załogi do 80 osób. Dla porównania – na Stierieguszczich służy około setki ludzi.

Może Cię zainteresować:

Marynarki wojenne państw bałtyckich. Jaką siłą na morzu dysponują Liwa, Łotwa oraz Estonia?

Marynarki wojenne państw bałtyckich. Jaką siłą na morzu dysponują Liwa, Łotwa oraz Estonia?

W połowie lutego petersburska stocznia Siewiernaja Wierf poinformowała, że gotowość techniczna powstającej tam korwety wielozadaniowej Dierzkij osiągnęła 12 proc. To niewiele, szczególnie że zgodnie z zapowiedziami padającymi w czasie ceremonii rozpoczęcia budowy okrętu, w bieżącym roku miał on być zwodowany, a dwa lata później przekazany Wojenno-Morskomu Fłotu Federacji Rosyjskiej. Czytaj dalej

Obecnie Rosjanie planują zwodować Dierzkiego w maju 2021 roku, czyli wtedy, gdy miał trafić w ręce ich marynarzy. Projekt tej korwety niesie jednak wciąż wysokie ryzyko techniczne wynikające z kumulacji nowych rozwiązań, do tej pory niespotykanych w rosyjskim budownictwie okrętowym i kooperującym przemyśle. Nawet tak – wydawało by się – proste sprawy, jak mechanizmy dźwignicowe do obsługi ładowni misyjnej: suwnice, czy podnośnik lotniczy, wymagają zastosowania nowych systemów hydrauliki siłowej i napędów elektrycznych o odpowiedniej mocy, a jednocześnie małych gabarytach, systemów sterowania i materiałów konstrukcyjnych. Wyzwaniem będzie też integracja nowych systemów elektronicznych i uzbrojenia w sprawnie działający organizm.

Miał być zwodowany w tym roku, będzie za dwa lata. Czas pokaże, czy rzeczywiście. Fot. Ałmaz.

Do tej pory nie rozpoczęto budowy pierwszej jednostki seryjnej. Trudno wyrokować, czy w ogóle to nastąpi. Oprócz problemów technicznych może w tym przeszkodzić cena okrętów takich jak Dierzkij. Ta jest szacowana na 29 mld RUB, podczas gdy piąty i szósty Stierieguszczij kosztowały po 17 mld RUB. W tej chwili Rosjanie skupili wysiłek finansowy na budowie serii małych okrętów rakietowych projektu 22800 Karakurt, uzbrojonych w system Kalibr-NK. Są prostsze, tańsze, szybsze w budowie i… mają lepszą prasę.

Podpis: kb