santi znaleźć orła / portal stoczniowy

Pierwsze podej­ście do pią­tej eks­pe­dy­cji SANTI Odnaleźć Orła miało miej­sce w paź­dzier­niku, nie­stety z powodu bar­dzo złych warun­ków pogo­do­wych i nie­słab­ną­cych wia­trów ekipa prze­rwała poszu­ki­wa­nia i wró­ciła do Polski. Już w dro­dze powrot­nej naro­dził się pomysł na dokoń­cze­nie eks­pe­dy­cji w przy­padku sprzy­ja­ją­cych warun­ków.

Może Cię zainteresować:

Okręty podwodne: jak przed wojną wyglądał lobbing przemysłowy? Wspomnienia z centrum wydarzeń

Okręty podwodne: jak przed wojną wyglądał lobbing przemysłowy? Wspomnienia z centrum wydarzeń

Pierwsze podej­ście do pią­tej eks­pe­dy­cji SANTI Odnaleźć Orła miało miej­sce w paź­dzier­niku, nie­stety z powodu bar­dzo złych warun­ków pogo­do­wych i nie­słab­ną­cych wia­trów ekipa prze­rwała poszu­ki­wa­nia i wró­ciła do Polski. Już w dro­dze powrot­nej naro­dził się pomysł na dokoń­cze­nie eks­pe­dy­cji w przy­padku sprzy­ja­ją­cych warun­ków. Czytaj dalej

Od czasu powrotu, ekipa z zapar­tym tchem śle­dziła wszel­kie zmiany pogo­dowe, w ocze­ki­wa­niu na sprzy­ja­jące do rejsu warunki. Co zaska­ku­jące jak na tą część roku wyso­kie tem­pe­ra­tury i nie­zbyt silne wia­try były już od początku listo­pada, co dawało duże szanse na powtó­rze­nie eks­pe­dy­cji. Ekipie w nieco okro­jo­nym skła­dzie, będą­cej od czasu powrotu na tzw. „stand by”, udało się w szyb­kim tem­pie pod­jąć decy­zję i w dniach 13 – 19 listo­pada wyru­szyć na Morze Północne w celu wery­fi­ka­cji zało­żo­nych wra­ków. Udała się ona do portu w Thyborøn, w Danii gdzie cze­kała już na nich spe­cja­li­styczna jed­nostka mor­ska M/S ”NEMO”.

Pogoda, pier­wot­nie wyda­jąca się jako cał­kiem dobra, oka­zała się jedy­nie zno­śna. Z powodu sil­nie wie­ją­cych wia­trów pół­noc­nych cała załoga miała cho­robę mor­ską, która dotknęła nawet naj­więk­szych wil­ków mor­skich. Wydawało mi się, że jestem mocno zapra­wiony na róż­nego rodzaju zmiany pogo­dowe, ale pierw­szy raz zda­rzyło mi się tak cier­pieć, dużo wysiłku wkła­da­li­śmy w to, aby w miarę nor­mal­nie funk­cjo­no­wać, bujało nas jesz­cze długo po tym jak zeszli­śmy na ląd – komen­tuje Piotr Michalik.

Może Cię zainteresować:

Sovcomflot: duża strata po trzech kwartałach i kredyt na nowy gazowiec LNG

Sovcomflot: duża strata po trzech kwartałach i kredyt na nowy gazowiec LNG

Pierwsze podej­ście do pią­tej eks­pe­dy­cji SANTI Odnaleźć Orła miało miej­sce w paź­dzier­niku, nie­stety z powodu bar­dzo złych warun­ków pogo­do­wych i nie­słab­ną­cych wia­trów ekipa prze­rwała poszu­ki­wa­nia i wró­ciła do Polski. Już w dro­dze powrot­nej naro­dził się pomysł na dokoń­cze­nie eks­pe­dy­cji w przy­padku sprzy­ja­ją­cych warun­ków. Czytaj dalej
Pomimo to człon­kom eks­pe­dy­cji udało się spraw­dzić 43 zało­żone pozy­cje, z czego 16 oka­zało się być nowymi, dotych­czas nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nymi wra­kami. Pomimo, iż nie udało się odkryć ORP „Orzeł”, ekipa jest zado­wo­lona z zakoń­czo­nej eks­pe­dy­cji. Dzięki tego­rocz­nym poszu­ki­wa­niom, ekipa prze­ba­dała kolejny obszar i prze­pły­nęła trasę 1162km, co znacz­nie zawę­ziło obszar poszu­ki­wań.

— Warunki były trudne, powie­dział­bym, że nawet cięż­kie i tro­chę się tego nie spo­dzie­wa­li­śmy, ale musie­li­śmy dokoń­czyć roz­po­czętą w paź­dzier­niku pracę. Sprawdziliśmy wszystko, co było do wery­fi­ka­cji na tym obsza­rze. Co wię­cej, udało nam się wcią­gnąć do pro­jektu duń­skich ryba­ków, z czego bar­dzo się cie­szę. Obiecali nam przez okres zimowy zbie­rać jak naj­wię­cej infor­ma­cji o wra­kach Morza Północnego — komen­tuje Tomasz Stachura, szef eks­pe­dy­cji.

Może Cię zainteresować:

Rejs Niepodległości na półmetku. Legendarny żaglowiec Dar Młodzieży opływa Ziemię

Rejs Niepodległości na półmetku. Legendarny żaglowiec Dar Młodzieży opływa Ziemię

Pierwsze podej­ście do pią­tej eks­pe­dy­cji SANTI Odnaleźć Orła miało miej­sce w paź­dzier­niku, nie­stety z powodu bar­dzo złych warun­ków pogo­do­wych i nie­słab­ną­cych wia­trów ekipa prze­rwała poszu­ki­wa­nia i wró­ciła do Polski. Już w dro­dze powrot­nej naro­dził się pomysł na dokoń­cze­nie eks­pe­dy­cji w przy­padku sprzy­ja­ją­cych warun­ków. Czytaj dalej
Od początku ist­nie­nia pro­jektu jego part­ne­rem jest Instytut Morski w Gdańsku, który dostar­cza naj­lep­szej klasy sprzęt hydro­gra­ficzny, spe­cja­li­styczne urzą­dze­nia poszu­ki­waw­cze, takie jak echo­sonda wie­lo­wiąz­kowa (MBES), która umoż­li­wia sku­teczne bada­nie dna mor­skiego, w paśmie o sze­ro­ko­ści nawet do 400 metrów.

— To już nasza piąta, wspólna eks­pe­dy­cja, jeste­śmy coraz lepiej zor­ga­ni­zo­wani i doszli­śmy do takiej wprawy, że byli­śmy w sta­nie cały sprzęt prze­wieźć jed­nym autem a następ­nie zain­sta­lo­wać go na jed­no­stce w nie­spełna cztery godziny. Moja hydro­gra­ficzna ekipa świet­nie się spi­sała — dodaje Benedykt Hac, szef zespołu hydro­gra­ficz­nego.

Po zakoń­czo­nej obec­nie eks­pe­dy­cji, ekipa już przy­go­to­wuje się do nad­cho­dzą­cej, wytę­żo­nej pracy. Nie pod­dają się i szy­kują się do kolej­nej eks­pe­dy­cji. Wiedzą, że Orzeł gdzieś tam jest i czeka na nich. Wierzą, że go znajdą…w końcu.

Źródło: Zespół Badań i Analiz Militarnych.

Marynarka wojenna – więcej wiadomości na ten temat znajdziesz tutaj.