Navantia / Portal Stoczniowy

Aktywność zagranicznych firm sektora stoczniowego związana z planami modernizacji Marynarki Wojennej RP jest w zasadzie stała i na wysokim poziomie, mimo opieszałych działań MON w najważniejszych programach.

Najbardziej znane z nich, to: francuski Naval Group, niemiecki thyssenkrupp Marine Systems i szwedzki Saab. Niderlandzki Damen lekko „odpuścił”, szczególnie po przegranej w programie Holownik, w którym startował wespół z ówczesną gdyńską Stocznią Marynarki Wojennej S.A. w upadłości likwidacyjnej, jak też po wstawieniu do zamrażarki Miecznika. Tymczasem, w trakcie styczniowego warszawskiego Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa po raz pierwszy medialnej odsłony dokonał inny potentat budowy okrętów – hiszpańska państwowa spółka stoczniowa Navantia S.A.

Korzenie firmy sięgają 1947 roku, kiedy to powstała stocznia Bazán (Empresa Nacional Bazán de Construcciones Navales Militares S.A.), zajmującą się przede wszystkim militarnym budownictwem okrętowym, chociaż powstały w niej również liczne statki i wyprodukowano sporo maszyn (silniki wysokoprężne i turbiny parowe). Miała ona stocznie w Ferrolu, Kartagenie i San Fernando. W 2000 roku spółka połączyła się z Astilleros Españoles S.A., dysponującą stoczniami o cywilnym profilu produkcji w Fene, Gijón, Manises, Puerto Real, Sestao i Sewilli, tworząc Izar. Pięć lat później główny udziałowiec – Sociedad Estatal de Participaciones Industriales (Państwowe Zjednoczenie Przemysłowe, należy do Ministerstwa Skarbu), wydzielił z niej sektor wojskowy, nazwany właśnie Navantia, który pozostał w rękach skarbu państwa, w przeciwieństwie do sprywatyzowanych stoczni w Gijón, Sevilla, Manises i Sestao. Stąd mimo zmiany szyldu, zachowano ciągłość produkcji okrętów w Ferrolu. Obecnie jest to piąta co do wielkości firma stoczniowa w Europie i dziewiąta na świecie.

Może Cię zainteresować:

Ślązak, Braunschweig dwa bratanki. Czy rzeczywiście? [ANALIZA]

Ślązak, Braunschweig dwa bratanki. Czy rzeczywiście? [ANALIZA]

Aktywność zagranicznych firm sektora stoczniowego związana z planami modernizacji Marynarki Wojennej RP jest w zasadzie stała i na wysokim poziomie, mimo opieszałych działań MON w najważniejszych programach. Czytaj dalej

Stocznia w Ferrolu jeszcze przed utworzeniem Navantii miała już na koncie duże okręty. Wystarczy wymienić dwie serie fregat na licencji amerykańskiej – Baleares (czyli Knox) i Santa María (O. H. Perry), ale najokazalszym był lotniskowiec lekki Príncipe de Asturias (195,9 m długość, wyporność pełna 16 700 t, wycofany w 2013 roku) dla samolotów STOVL AV-8B Harrier II i para okrętów desantowych-doków typu Galicia. Natomiast do prawdziwej „pierwszej ligi” producentów nowoczesnych jednostek bojowych Navantia weszła wraz programem F-100.

W 1997 roku rząd Hiszpanii zamówił serię nowoczesnych fregat typu F-100 dla Armada Española. Flota oczekiwała sześciu jednostek, ale początkowo udało się sfinansować cztery z nich. Prototypowy Álvaro de Bazán został zwodowany w 2002 i przekazany do służby rok później. Do zasadniczych zadań, wypierających 6400 ton, fregat F-100 należy osłona zespołów floty, obrona przeciwlotnicza, ale także działanie w roli okrętów dowodzenia i zwalczanie celów na- i podwodnych. Aby sprostać tym wymogom, w szczególności przechwytywaniu środków napadu powietrznego, fregaty wyposażono w system Lockheed Martin Naval Electronics and Surveillance Systems Aegis ze stacją radiolokacyjną AN/SPY-1D i uzbrojono w 32 pociski przeciwlotnicze średniego zasięgu Standard SM-2MR Block IIIA oraz 64 bliskiego zasięgu RIM-162 ESSM. Tym sposobem Álvaro de Bazán i spółka stały się pierwszymi europejskimi okrętami z amerykańskim Aegisem i stanowiły lżejszy odpowiednik niszczycieli US Navy typu Arleigh Burke. W 2003 roku prototyp wykonał na poligonie u wybrzeży USA strzelania kwalifikacyjne i próby Aegisa. Ponadto fregaty uzbrojono w pocisku przeciwokrętowe Harpoon, armatę Mk 45 Mod 2, dwie potrójne wyrzutnie Mk 46 do torped kal. 324 mm, system obrony bezpośredniej Meroka 2A i śmigłowiec Sikorsky SH-60B LAMPS Mk III Seahawk. Siłownia w układzie CODAG z dwiema turbinami gazowymi i dwoma dieslami rozpędza okręty do 28,5 węzła.

Fregaty typu F-100 oprócz tego, że okazały się udanymi okrętami, były ważnym krokiem na drodze rozwoju technicznego i technologicznego dla Navantii. Są to okręty znacznie bardziej zaawansowane od poprzedników – typu O. H. Perry, a jednocześnie nie ustępujące konkurencyjnym projektom europejskim. Kooperacja z firmami amerykańskimi, głównie Lockheed Martinem, pozwoliła hiszpańskiej spółce przebić się do czołówki firm projektujących i budujących nowoczesnej jednostki przeciwlotnicze i wielozadaniowe. W 2005 roku zamówiono piątą F-100. Siedem lat później Cristóbal Colón dołączył do pierwszej czwórki.

Może Cię zainteresować:

Programy fregatowe w Europie, czyli co i za ile budują nasi sojusznicy z NATO [ANALIZA]

Programy fregatowe w Europie, czyli co i za ile budują nasi sojusznicy z NATO [ANALIZA]

Aktywność zagranicznych firm sektora stoczniowego związana z planami modernizacji Marynarki Wojennej RP jest w zasadzie stała i na wysokim poziomie, mimo opieszałych działań MON w najważniejszych programach. Czytaj dalej

Doświadczenia zebrane przy programie F-100, nie tylko okrętowe, ale też w zakresie projektowania systemów okrętowych, pozwoliły Navantii skutecznie startować w przetargach międzynarodowych. Pierwszy wielki sukces przyszedł z Norwegii.

Już w połowie 2000 roku, zanim pierwsza jednostka typu F-100 przeszła ostatnie testy, rząd w Oslo zamówił za 2,5 miliarda USD serię pięciu fregat typu Fridtjof Nansen. Oferta Hiszpanów pokonała propozycje innych najważniejszych producentów ze Starego Kontynentu. Norweskie jednostki miały zastąpić stare fregaty typu Oslo, bazujące na amerykańskich niszczycielach eskortowych z lat 50. XX wieku i być optymalizowane do walki podwodnej. Jakkolwiek obrona przeciwlotnicza nie była priorytetowa, Nanseny także wyposażono w system Aegis, z radarem w lżejszej odmianie niż na F-100 – AN/SPY-1F. Otrzymały one za to rozbudowany system hydrolokacyjny z sonarem kadłubowym i holowanym niskiej częstotliwości, śmigłowiec i pokładowe wyrzutnie torped. Okręty o wyporności 5300 ton oraz długości 134 m są dwukrotnie większe od przestarzałych poprzedniczek i mają nieporównywalnie większe możliwości – zarówno z powodu nowocześniejszego wyposażenie i uzbrojenia, jak i znacznie większej wyporności.

Z typem Nansen związany jest niedawny przykry epizod norweskich sił morskich. 8 listopada ubiegłego roku, czwarty w serii Helge Ingstad zderzył się ze zbiornikowcem TS Sola i usiadł na dnie fiordu na małej głębokości. Trwają przygotowania do podniesienia wraku, w którym na szczęście nikt nie zginął.

Zwycięstwo w norweskim przetargu ugruntowało pozycję Navantii wśród światowej czołówki producentów okrętów, ale jej wyniki w Australii, to już pogrom na konkurentach. Modernizacja Royal Australian Navy trwa nieprzerwanie od ponad dekady i jest zakrojona na szeroką skalę. Zakupy objęły zasadnicze klasy okrętów bojowych i pomocniczych. Rok 2007 przyniósł Navantii największy sukces na tamtym rynku. Ogłoszono wówczas, że w programie JP2048, dotyczącym zakupu pary śmigłowcowców desantowych, wygrał projekt Juana Carlosa I (zbudowany w jednym egzemplarzu dla hiszpańskiej marynarki), zaś w programie SEA 4000, znanym szerzej jako AWD (Air Warfare Destroyer), obejmującym pozyskanie trójki niszczycieli przeciwlotniczych, zwyciężył F-100.

Może Cię zainteresować:

Marynarka wojenna Rosji w 2018 roku: powolna modernizacja, poważne problemy technologiczne [ANALIZA]

Marynarka wojenna Rosji w 2018 roku: powolna modernizacja, poważne problemy technologiczne [ANALIZA]

Aktywność zagranicznych firm sektora stoczniowego związana z planami modernizacji Marynarki Wojennej RP jest w zasadzie stała i na wysokim poziomie, mimo opieszałych działań MON w najważniejszych programach. Czytaj dalej

Śmigłowcowce, znane dziś jako typ Canberra, powstały częściowo w stoczniach Navantii w Ferrolu i w Fene, zaś gotowe i do pewnego stopnia wyposażone kadłuby Canberry oraz Adelaide przetransportowano na pokładach ciężarowców wpływnych do stoczni BAE Systems Australia w Williamstown w celu montażu nadbudówek i ostatecznego doposażenia. Okręty weszły do służby w latach 2013 i 2014. Pomijając nieudaną sprzedaż francuskich Mistrali do Rosji (ostatecznie w wyniku embarga wstrzymano transakcję, a gotowe jednostki kupił Egipt), jest to rzadki przypadek sprzedaży tak dużych okrętów tej klasy za granicę (wyporność 30 000 ton, 230,8 m długości). Wraz z nimi Hiszpanie dostarczyli 12 szybkich barek desantowych typu LCM-1E, które można przewozić w dokach obu śmigłowcowców.

Z koeli program AWD zrealizowano w Australii na mocy transferu technologii. Jest on właśnie w końcowej fazie – trzeci i ostatni niszczyciel typu Hobart jest w trakcie prób i ma wejść do służby jeszcze w tym roku. Okręty te są w zasadzie kopią hiszpańskich F-100 z pewnymi zmianami oczekiwanymi przez nowego użytkownika. I w tym przypadku wykorzystano Aegisa z radarem AN/SPY-1D(V). Budowa trójki Hobartów w australijskiej stoczni ASC Shipbuilding w Osborne stanowiła ważny zastrzyk wiedzy i technologii w tamtejszy przemysł stoczniowy. Obecnie zakład ten szykuje się do budowy kolejne serii fregat, tym razem przeciwpodwodnych Hunter, na bazie brytyjskiego typu T26 Global Combat Ship.

Na tym jednak nie koniec. Royal Australian Navy potrzebowała też zaopatrzeniowców i w tym celu wszczęła program Sea 1654 Phaze 3. Navantia wykorzystała i tę szansę. W porozumieniu z Armada Española wysłano do Australii Cantabrię, okręt tej klasy należący do hiszpańskiej floty, aby w 2013 roku, gdy australijskie zaopatrzeniowce były remontowane, mogła wspierać tamtejsze siły morskie. I w tym przypadku Hiszpanie odnieśli sukces, kontraktując parę jednostek tej klasy, bazujących na projekcie Cantabrii. Prototypową jednostkę Suppy zwodowano w stoczni w Ferrolu 24 listopada ubiegłego roku.

Nie mniej ważne były zwycięstwa Navantii w przetargach na okręty bowojowe średniej wielkości – korwety. W ubiegłym roku zawarła ona umowę wartą 1,8 miliarda EUR na budowę pięciu jednostek typu AVANTE 2200 dla Arabii Saudyjskiej. Patrząc na ich specyfikację i uzbrojenie, można dojść do wniosku, że to wręcz odpowiednik naszego nieukończonego Gawrona. Dekadę wcześniej sprzedano cztery patrolowce o podobnej wielkości, typu POVZEE do Boliwii. Te z kolei odpowiadają obecnemu Ślązakowi pod względem wymiarów i uzbrojenia.

Jednak Navantia nie zasypia gruszek w popiele i aktywnie uczestniczy w modernizacji rodzimej floty. Nie tak dawno, 12 grudnia, spółka zawarła kontrakt z Ministerstwem Obrony w Madrycie na budowę serii pięciu fregat wielozadaniowych typu F-110 dla Armada Española za 4,326 miliarda EUR. Mają one zastąpić sześć okrętów typu F-80 Santa María, zaś budowa prototypu ruszy w maju bieżącego roku.

Projekt F-110, to kolejny krok w rozwoju firmy. Choć na pierwszy rzut oka wygląda podobnie do F-100 i Nansenów, to zastosowano w nim szereg nowych rozwiązań, z których najważniejszym jest masztu zintegrowanego MASTIN. Ponadto zastosowano krajowy system walki SCOMBA, bazujący na Aegisie. Jest on już standardem w Armada  Española, wprowadzonym w kooperacji z Navantią. Kolejną nowością odróżniającą F-110 od fregat typów Álvaro de Bazán i Fridtjof Nansen jest napęd. Tym razem będzie on skonfigurowany w układzie hybrydowym CODELAG. Utworzy go turbina gazowa, dwa silniki elektryczne i cztery zespoły prądotwórcze napędzane. Działanie motorów elektrycznych pozwoli osiągnąć prędkość 17 węzłów, będą one również używane przy poszukiwaniu okrętów podwodnych, ponieważ gwarantują minimalną emisję hałasu. Prędkość maksymalną 26 węzłów jednostka uzyska przy współdziałaniu turbiny i silników elektrycznych.

Zgodnie z trendem, który dotknął w zasadzie wszystkich projektowanych i od niedawna budowanych fregat, F-110 otrzymają ładownię misyjną. Hiszpanie rozwiązali tę kwestię kosztem przestrzeni dla potencjalnego drugiego hangaru śmigłowca na prawej burcie. Jest tam pomieszczenie o powierzchni około 160 m2, do którego można wstawić do dwóch łodzi hybrydowych o długości 9 m i trzech kontenerów TEU jednocześnie, wraz z suwnicą do ich wodowania, lub przenoszenia na ląd. Kontenery mogą pomieścić sprzęt, wyposażenie, sanitariaty, szpital, itp. Opracowano 17 konfiguracji załadowania tej przestrzeni.

Fregaty typu F-110 zaprojektowano jako jednostki eskortowe do działań w konfliktach o dużym nasileniu i we wszystkich domenach typowych dla jednostek tej klasy, ze szczególnym uwzględnieniem poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych. Ponadto mają spełniać funkcje w sytuacjach kryzysowych związanych z bezpieczeństwem morskim, wspierając administrację cywilną. Mają reagować na zagrożenia konwencjonalne i asymetryczne, w związku z czym będą zabierać grupy do zadań specjalnych, bezzałogowce powietrzne, na- i podwodne oraz dysponować rekonfigurowalną przestrzenią adaptowaną do różnych zadań. Ponadto marynarka wymagała prędkości stałej rzędu 35 w., dostępności przez 240 dni w roku, 18-miesięcznego okresu wysokiej gotowości operacyjnej.

Może Cię zainteresować:

Marynarka Wojenna Szwecji – jeden z kluczowych aktorów bezpieczeństwa na Bałtyku [ANALIZA]

Marynarka Wojenna Szwecji – jeden z kluczowych aktorów bezpieczeństwa na Bałtyku [ANALIZA]

Aktywność zagranicznych firm sektora stoczniowego związana z planami modernizacji Marynarki Wojennej RP jest w zasadzie stała i na wysokim poziomie, mimo opieszałych działań MON w najważniejszych programach. Czytaj dalej

Obecnie trwają końcowe prace przy budowie ośrodka integracji systemu walki. Powstaje on w bazie marynarki w Rota koło Kadyksu. Na replice masztu zintegrowanego zostaną zainstalowane sensory z widokiem na morze i przestrzeń powietrzną, mogące pracować jak w normalnych warunkach, które potem trafią na okręty, zaś w budynku zaaranżowano stanowiska operatorskie, z użyciem których będą prowadzone prace nad korektą oprogramowania SCOMBA, algorytmów jego działania czy innych funkcjonalności.

Jak widać z powyższego opisu, Navantia w wyniku wieloletniej współpracy z partnerem zagranicznym – Stanami Zjednoczonymi, zaczynając od budowy okrętów na licencji, posiadła zdolności samodzielnego projektowania i budowy nowoczesnych okrętów, a wraz z nimi newralgicznych systemów. To z kolei zaowocowało sukcesami na rynkach światowych zarówno w klasach okrętów bojowych dużej i średniej wielkości, jak też wsparcia i pomocniczych. W Europie jest niewiele firm mogących się poszczycić takimi osiągnięciami.

Podpis: tg