Fregaty / Portal Stoczniowy

Fregaty, czyli „konie robocze” flot, od dekad pozostają zasadniczą klasą nawodnych wielozadaniowych okrętów bojowych marynarek wojennych świata. Obecnie na różnych etapach toczą się programy budów jednostek tej klasy w kilku najważniejszych siłach morskich Starego Kontynentu. Warto przyjrzeć się, jakie pomysły na nie mają nasi sojusznicy z NATO, choćby z powodu reanimacji programu Miecznik – do niedawna korwety, lecz obecnie niewykluczone, że być może właśnie fregaty.

Fregaty państw europejskich wykonują misje o charakterze ekspedycyjnym, związane z uczestnictwem w NATO-wskich, unijnych, bądź ONZ-owskich operacjach antypirackich, czy humanitarnych. Tak się jednak składa, że eksploatowane dziś okręty tej klasy projektowano u schyłku zimnej wojny lub tuż po niej i są to jednostki typowo bojowe, nie do końca nadające się do wspomnianych zadań. Nic więc dziwnego, że w zasadzie wszystkie powstające obecnie fregaty w Europie będą różniły się od poprzedników dostosowaniem do nowych wymogów działań na morzu. Zmiany zajdą również w ich wyposażeniu, w szczególności w systemach obserwacji technicznej.
Mimo tych korekt, fregaty pozostają rdzeniem flot, zapewniając zdolności do obrony przed – najtrudniejszymi do wyeliminowania – zagrożeniami z powietrza i spod wody. Opracowanie nowej generacji tak skomplikowanych technicznie okrętów zabiera co najmniej dekadę, kolejne 10 lat trwa zbudowanie serii, licząc od momentu podpisania umowy. Nie dziwi więc fakt, że najważniejsze floty na bieżąco dbają o ten aspekt rozwoju, planując kolejne generacje fregat, tak szybko, jak umożliwiają to finanse państwa. Ten ostatni problem próbowano „przeskoczyć” dzięki kooperacji międzynarodowej, jednak efekty nie są imponujące. Dzisiejsze programy fregatowe są już raczej typowo narodowe. Choć wymaga to samodzielnego udźwignięcia kosztów, wynika z trudności w pogodzeniu wymagań technicznych, czy „wstrzelenia się” w harmonogramy pasujące kilku krajom jednocześnie. Dlatego też niektóre floty próbują zyskać trochę czasu poprzez modernizowanie istniejących okrętów, co jest tańsze i pozwala na dłuższą eksploatację poprzednich serii, bez znacznego uszczerbku na ich zdolnościach operacyjnych. Przykładem takiego działania może być choćby program modernizacji i przezbrojenia brytyjskich fregat typu 23, w ramach którego okręty wyposażono w sonary holowane bardzo niskiej częstotliwości typu 2087, radary trójwspółrzędne Artisan czy systemy przeciwlotnicze bliskiego zasięgu Sea Ceptor.

Może Cię zainteresować:

Marynarka wojenna Niemiec: miliardy euro na nowe okręty w przyszłym roku

Marynarka wojenna Niemiec: miliardy euro na nowe okręty w przyszłym roku

Sprawdzamy, jak wyglądają programy fregatowe, które obecnie są realizowane przez marynarki wojenne państw europejskich: Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch oraz Francji. Czytaj dalej

Nasz przegląd obejmie najnowsze programy europejskich fregat, które trwają, ale nie przyniosły jeszcze owoców w postaci gotowych okrętów. To najlepszy sposób, aby prześledzić zmiany w konstrukcji jednostek tej klasy. Zaczniemy go jednak od niemieckich fregat typu F125, co jest pewną niekonsekwencją, bo okręty są niemal gotowe, ale jednocześnie są one pierwszymi fregatami zaprojektowanymi do nowych zadań.

Niemieckie fregaty ekspedycyjne

Deutsche Marine jako pierwsza flota europejska zdecydowała się na zmówienie „fregat ekspedycyjnych”. 26 czerwca 2007 roku Federalne Biuro ds. Wyposażenia, Technologii Informacyjnych i Eksploatacji Sił Zbrojnych (BAAINBw) podpisało kontrakt z grupą roboczą ARGE F125 (thyssenkrupp Marine Systems i Friedrich Lürssen Werft) na budowę czterech okrętów typu F125. Wartość umowy sięgała 2,27 mld euro. Prototyp miał trafić do marynarki w 2014 roku, ale nie udało się dotrzymać tego terminu i marynarze wciąż czekają na pierwszy okręt nowego typu.

Fregaty / Portal Stoczniowy
Pierwsza „fregata ekspedycyjna” – niemiecka Baden-Württemberg typu F125. Po początkowych trudnościach, w najbliższym czasie powinna wejść do służby. Fot. Bundeswehra.

Pogram ten był kontrowersyjny już na etapie założeń, zaś w trakcie jego realizacji pojawiły się problemy techniczne, które doprowadziły do bezprecedensowej w RFN sytuacji – prototypowa Baden-Württemberg nie została odebrana po próbach od producenta przez BAAINBw, lecz zwrócona do poprawek w wyniku niespełnienia wymagań i wad konstrukcyjnych. Przedłużający się czas budowy i konieczność napraw, spowodowały wzrost kosztów jednostkowych okrętów do około 800 mln euro. To cena, którą Niemcy płacą za innowacyjność. Sytuacja ta pokazuje także, że budowa nowoczesnych fregat, to nie „bułka z masłem”, i nawet tak doświadczony przemysł jak tamtejszy może mieć z tym kłopoty. Warto o tym pamiętać przy podejmowaniu decyzji odnośnie Mieczników.

Oprócz typowych działań narodowych i koalicyjnych, Deutsche Marine uczestniczy w misjach o charakterze prewencyjnym, antykryzysowym i stabilizacyjnym w zapalnych rejonach świata. Konsekwencją tego poszerzonego profilu operacyjnego był wymóg „intensywnej eksploatacji” fregat F125, czyli jak największej dostępności okrętów w strefie działania oraz zdolności wykonywania przez nie zadań przy udziale nielicznej załogi. Ponadto wśród wymogów było zastosowanie automatyzacji użycia uzbrojenia przeciw zagrożeniom asymetrycznym, taktyczne wsparcie ogniowe sił lądowych i możliwość bazowania wojsk specjalnych. Idea intensywnej eksploatacji oznacza zdolność przebywania w rejonie misji przez cztery miesiące, dostępność w morzu przez 5 000 godzin rocznie i 68-miesięczny cykl międzyremontowy. Ponadto F125 będą obsługiwane przez dwie 101-osobowe załogi, zmieniające się co 4 miesiące. Dla porównania, obsada starszej fregaty typu F124 to około 255 ludzi.

F125 mają dodatkowe pomieszczenia dla 50 operatorów sił specjalnych. Mają oni do dyspozycji sale do treningu i przygotowań do misji, scentralizowane stanowisko dowodzenia i łączności oraz salę odpraw, a okrętowy szpital ma zapewnić pomoc rannym. W razie potrzeby na pokładzie można umieścić dwa kontenery TEU z dodatkowym sprzętem. Pojawienie się komandosów wymusiło też konieczność zabierania środków do ich transportu. Są to cztery łodzie hybrydowe o długości 10,1 m, rozmieszczone w oddzielnych wnękach w burtach. Dodatkowym środkiem transportowym będą dwa śmigłowce NH90, przewożone w hangarach na rufie.

Łodzie hybrydowe, to w wielu sytuacjach najważniejsze „uzbrojenie” fregat. Na zdjęciu grupa oficerów państw NATO wizytuje wnękę dla 10,5-metrowej łodzi Fassmera na Baden-Württemberg. Pierwszy z lewej – obecny inspektor MW RP – wadm. Jarosław Ziemiański.

Wsparcie artyleryjskie i obrona przed zagrożeniami asymetrycznymi zapewni 127 mm armata Leonardo Lightweight, strzelająca amunicją konwencjonalną i specjalną – Vulcano o zasięgu do 100 km. Pozwoli to na taktyczne wsparcie oddziałów walczących w głębi lądu. Ta sama firma dostarczy 12,7 mm stanowiska strzeleckie Hitrole NT, kierowane zdalnie i mające możliwość wychylania się za obrys burty w celu ostrzału obiektów znajdujących się tuż przy niej. Każda z fregat otrzyma ich pięć. Wstępne wykrywanie małych, szybko poruszających się obiektów zapewni system radiolokacyjny TRS-4D/NR z antenami ścianowymi na obu masztach oraz dwie głowice optoelektroniczne Thales Mirador i działający w podczerwieni system Diehl Defence SIMONE. Urządzenia te oraz przetwarzający pochodzące z nich informacje system walki FüWES pozwolą na automatyczne prowadzenie celów i ich wczesną eliminację.

Może Cię zainteresować:

Amerykanie krytycznie o modułowej fregacie typu Iver Huitfeldt

Amerykanie krytycznie o modułowej fregacie typu Iver Huitfeldt

Sprawdzamy, jak wyglądają programy fregatowe, które obecnie są realizowane przez marynarki wojenne państw europejskich: Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch oraz Francji. Czytaj dalej

Do zwalczania celów morskich posłuży osiem rakiet Boeing RGM-84F Harpoon, zaś obronę przed środkami napadu powietrznego, zapewnią rakiety Raytheon SM-2 Block IIIA i NSSM odpalane z wyrzutni pionowej Mk 41. Uzupełnią je dwie wyrzutnie systemu rakietowego RAM i dwie 27 mm armaty MLG 27. Co ciekawe, fregaty nie otrzymają systemów poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych.

Okręty typu F125, to duże jednostki o wyporności 6 800 t, długości 143,0 m, wyposażone w napęd CODLAG zapewniający prędkość 26 węzłów. Ich wysoki koszt i wspomniane problemy przyczyniły się do krytyki w kraju i za granicą, wskazującej na niedostatki projektu – m.in. brak systemów sonarowych i torped, czy niewystarczającą obronę przeciwlotniczą, jak też zbytnie skupienie się na kwestiach „ekspedycyjnych”. Tak czy inaczej, typ F125 stał się protoplastą fregat XXI wieku, uwzględniających w konstrukcji coś więcej, niż „tylko” systemy zwalczania zagrożeń konwencjonalnych.

Brytyjski hit eksportowy

Royal Navy kontynuuje wspomnianą modernizację fregat typu 23 (Duke), bowiem problemy finansowe zmusiły londyńskie Ministerstwo Obrony do opóźnienia programu ich następców – typu 26 Global Combat Ship. Ostatecznie 2 lipca 2017 roku zawarto kontrakt z BAE Systems na budowę serii ośmiu fregat, zaś niespełna 3 tygodnie później rozpoczęto cięcie blach do budowy prototypowego HMS Glasgow.

Brytyjski typ 26 stał się przebojem eksportowym, zanim go zbudowano. Fot. MoD UK.

Fregaty typu 26 (City) będą podobnej wielkości do niemieckich okrętów F125 – ich wyporność wyniesie 6 900 t, długość 159,9 m, a napęd w układzie CODLOG pozwoli je rozpędzić do 26 węzłów. Tu także będzie nieliczna załoga – 118 ludzi, ale miejsc przewidziano dla około 200. W przeciwieństwie do okrętów niemieckich, City będą służyły przede wszystkim do walki podwodnej. Otrzymają one sonary holowane typu 2087 i kadłubowe typu 2150, wyrzutnie torped i dwa śmigłowce Merlin do tych samych zadań. Poza tym uzbrojenie obejmie system przeciwlotniczy MBDA Sea Ceptor z 48 pociskami, wyrzutnię pionową Mk 41 do pocisków manewrujących Tomahawk, pociski przeciwokrętwe (prawdopodobnie Boeing Harpoon), 127 mm armatę Mk 45 Mod 4, dwie 30 mm armaty DS30M Mk 2 i dwa 20 mm systemy Phalanx Mk 15 Block I. Ponieważ obrona przeciwlotnicza nie będzie główną domeną tych fregat, zdecydowano o użyciu jako głównego sensora systemu radiolokacyjnego BAE System Artisan z anteną obrotową. To na razie jedyny typ europejskiej fregaty w fazie realizacji z takim rozwiązaniem. Inne mają ścianowe panele antenowe.

Ważną nowością w Royal Navy będzie natomiast ładownia misyjna, którą zlokalizowano na śródokręciu, ponieważ rufa tych jednostek jest zajęta przez instalację sonaru holowanego. Przestrzeń ta pomieści łodzie hybrydowe, wszelkie bezzałogowce na- i podwodne oraz latające, kontenery z wyposażeniem specjalnym i dodatkowym. Będzie przy tym wyposażona w urządzenia dźwigowe do ich przenoszenia i wodowania. Ładownia ma łatwy dostęp do hangarów śmigłowców na rufie, dzięki czemu składowany tam sprzęt może być przetaczany do wiropłatów i na odwrót. Lądowisko śmigłowców będzie na tyle duże, że pozwoli przyjąć nawet dwuwirnikowe ciężkie Chinooki.

Pokład wielozadaniowy na fregacie typu 26 jest przelotowy, jak na lotniskowcach, i zlokalizowany na śródokręciu, bo rufę zajmuje sonar. Fot. MoD UK.

Rzadko spotykanym przypadkiem jest zamówienie eksportowe na de facto niesprawdzone jeszcze projekty fregaty. W czerwcu 2018 roku T26 została wybrana w programie SEA 5000, czyli przyszłej fregaty dla Royal Australian Navy, która otrzyma dziewięć okrętów typu Hunter, będących jej modyfikacją, wyposażoną m.in. w system radiolokacyjny CEA Technologies CEAFAR2 oraz kilka innych systemów odmiennych od pierwowzoru. Seria zostanie zbudowana w stoczni ASC w Adelajdzie. Wkrótce nadszedł kolejny sukces – 19 października konsorcjum BAE Systems i Lockheed Martin, promujące T26, zostało wybrane na preferowanego oferenta w programie Canadian Surface Combatant, którego efektem ma być budowa 15 jednostek dla Royal Canadian Navy. Mają one zastąpić modernizowane obecnie Halifaksy. Co ciekawe, w obu wersjach eksportowych, zakres zmian w stosunku do oryginału jest niewielki.

Patrolowce czyli fregaty po włosku

We Włoszech trwa budowa prototypowego Pattugliatore Polivalente d’Altura (PPA), czyli wielozadaniowego patrolowca morskiego. PPA będą w istocie fregatami o wyporności pełnej nawet 6 000 t i długości 143 m. PPA jest platformą o dużej zdolności adaptacji do różnych zadań, uzyskaną dzięki swoim rozmiarom i cechom konstrukcyjnym zdefiniowanym już w założeniach projektowych, umożliwiających ich rekonfigurację oraz dobór środków w zależności od profilu misji. Będzie służyć monitorowaniu i kontroli morskiej strefy ekonomicznej, nadzorowaniu szlaków żeglugowych, środowiska czy niesieniu pomocy ofiarom klęsk i katastrof. Okręty mają działać zarówno w obszarze konfliktów zbrojnych, jak też w operacjach cywilnych. Do tej pory Fincantieri zakontraktowało siedem PPA, trzy kolejne stanowią opcję. Ze względu na racjonalizację wydatków, a także rzeczywiste potrzeby, projekt okrętów wykonano jako skalowalny i będą one budowane w trzech wariantach – Light (2 jednostki), Light+ (3) i Full (2).

Karetka pogotowia, czy bojowa fregata? W przypadku włoskiego PPA – jedno i drugie. Fot. Fincantieri.

W konstrukcji PPA uwzględniono dwie duże powierzchnie modułowe przeznaczone do przewozu ładunków i systemów – otwartą, pomiędzy odseparowanymi nadbudówkami, będącymi cechą rozpoznawczą PPA, drugą zaś krytą, na rufie pod lądowiskiem. Przestrzeń uzyskaną na śródokręciu wykorzystano do instalacji dużego, teleskopowego żurawia do za- i wyładunku składowanych tam do ośmiu kontenerów lub innych ładunków standaryzowanych albo łodzi abordażowych i roboczych, a nawet barek desantowych. Rufowy pokład misyjny ma jeszcze większe możliwości adaptacji, w tym przyjęcia szpitala polowego, „spakowanego” do pięciu kontenerów, co ma znaczenie w przypadku użycia PPA do patrolowania Morza Śródziemnego, gdzie podejmowanie migrantów z wody jest codziennością. Dostęp do tej przestrzeni zapewniają rampy w pawęży i w obu burtach, jak również otwory w lądowisku, przez które można wstawić tam kontenery. Ponadto sporą część dużej nadbudówki rufowej zajmie hangar dla śmigłowca EH101 lub dwóch średnich SH90A. Siłownia w układzie CODAGOL zapewni prędkość nawet 32 węzłów.

W ramach zunifikowanej platformy tożsama będzie też część uzbrojenia i wyposażenia elektronicznego. Standardem będą armaty Leonardo Lightweight 127 mm, Sovraponte 76 mm, dwie KBA 25 mm i dwa systemy CS-424 MASS (przeznaczone do ogłuszania dźwiękiem kierunkowym o natężeniu 130 dB i oślepiania laserem nie uszkadzającym wzroku oraz silnym światłem). Natomiast PPA w wersji Full będzie już w pełni bojową fregatą. Do jej uzbrojenia zostaną włączone pociski przeciwokrętowe MBDA Teseo Mk 2/E, system przeciwlotniczy MBDA SAAM-ESD z pociskami Aster 15 i 30 odpalanymi z dwóch 8-komorowych wyrzutni pionowych Sylver A50, wyrzutnie torped ciężkich kal. 533 mm, a jednocześnie przygotowanie do montażu wyrzutni lekkich torped ZOP kal. 324 mm i sonar holowany ATAS. Okręty otrzymają system radiolokacyjny Leonardo Kronos wykorzystujący osiem anten ścianowych ze skanowaniem elektronicznym AESA. Jego pasywnym uzupełnieniem będzie optoelektroniczny system klasy IRST.

Wersja bojowa PPA, czyli Full, z kompletnym uzbrojeniem rakietowym, artyleryjskim i torpedowym oraz rozbudowaną elektroniką. Fot. Fincantieri.

Najciekawszą nowość ma stanowić „kokpit”, czyli pomost nawigacyjny wykorzystujący rozwiązania lotnicze, opracowywany przez Leonardo i Fincantieri. Dwuosobowa wachta ma mieć do dyspozycji konsole z wielofunkcyjnymi wolantami i gogle połączone z kamerami zewnętrznymi, co zapewni jej widzenie panoramiczne przestrzeni wokół okrętu. W kokpicie pojawią się również lotnicze wyświetlacze przezierne na szybach (Head-Up Display), na których operatorzy otrzymają dane o akwenie na kursie – głębokości, odległości do przeszkód na- i podwodnych, warunkach hydrometeorologicznych, itp., ale także o celach i zagrożeniach. Dane te będą więc stanowiły syntezę informacji pozyskanych z dostępnych systemów, opracowaną przez system walki ATHENA Mk 2.

Francuska elektroniczna fregata

We Francji realizowany jest program Frégate de taille intermédiaire (FTI, fregata średniej wielkości), w celu budowy następców serii pięciu rewolucyjnych jednostek typu La Fayette.

Twórca projektu, DCNS (obecnie Naval Group), dokonał premiery FTI na salonie Euronaval w 2016 roku. Seria pięciu okrętów ma kosztować 3,8 mld euro, a prototyp powinien wejść do linii około 2024 roku. Do tej pory La Fayette`y, będące okrętami względnie młodymi (z drugiej połowy lat 90.), muszą jeszcze posłużyć, ale nie bez modernizacji, która obejmie systemy obserwacji technicznej i dodanie sonaru oraz wyrzutni torped.

Francuska FTI to fregata średniej wielkości, ale dzięki nowoczesnym systemom elektronicznym i rozwiązaniom w zakresie ich integracji, stanie się okrętem przewyższającym możliwościami bojowymi większych braci. Fot. Naval Group.

FTI ma wypierać 4 250 t przy długości całkowitej 119,0 m, a cechą rozpoznawczą konstrukcji będzie dziobnica o ujemnym skosie. Okręty otrzymają 76 mm armatę Leonardo Super Rapid, 220 mm stanowiska Nexter Narwhal, dwie wyrzutnie A50 do rakiet przeciwlotniczych VL MICA (16 komór), osiem rakiet przeciwokrętowych MBDA MM40 Exocet Block 3C, dwie zdwojone wyrzutnie torped MU90, sonar kadłubowy Thales Kingklip Mk 2 i holowany CAPTAS 4 Compact, śmigłowiec NH90 Caȉman Marine i 9-metrową  łódź szturmową ECUME. Fregata ta po raz pierwszy w Marine Nationale będzie też przenosiła śmigłowiec bezzałogowy VSR700. Na zintegrowanym maszcie pojawią się cztery anteny ścianowe wielofunkcyjnej stacji radiolokacyjnej Thales Sea Fire. Siłownia w układzie CODAD nada im prędkość 27 węzłów. Jednostki uzupełnią większe, typowo bojowe FREMM-y w misjach stabilizacyjnych, patrolowych czy konfliktach o mniejszym natężeniu. Choć nie mają stref rekonfigurowalnych, otrzymają inną nowość: centrum walki asymetrycznej (zlokalizowane za sterówką „codzienne” bojowe centrum informacji z sensorami optoelektronicznymi do obserwacji okrężnej, przeznaczone do kierowania operacjami policyjnymi). Poza tym cechować je będzie nowatorskie podejście do integracji systemów elektronicznych poprzez zastosowanie dwóch scentralizowanych serwerowni z komputerami obsługującymi konsole i monitory w BCI (nowe konsole nie mają własnych stacji roboczych, co ułatwia serwis i ogranicza liczbę miejsc potencjalnych awarii oraz penetracji systemów bezpieczeństwa) i cyberzabezpieczenia.

Hiszpańska konsekwencja

Ostatnim zakontraktowanym typem nowych fregat europejskich jest hiszpańska F-110. 12 grudnia 2018 roku madryckie Ministerstwo Obrony i państwowa spółka stoczniowa Navantia zawarły umowę wartą 4,326 mld euro na budowę pięciu fregat dla Armada Española, mających zastąpić sześć okrętów typu F-80 Santa María, będących licencyjną wersją amerykańskiego typu O.H. Perry.

Może Cię zainteresować:

Kolejny przetarg na naprawę wyposażenia okrętu ORP Orzeł do kosza

Kolejny przetarg na naprawę wyposażenia okrętu ORP Orzeł do kosza

Sprawdzamy, jak wyglądają programy fregatowe, które obecnie są realizowane przez marynarki wojenne państw europejskich: Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch oraz Francji. Czytaj dalej

Projekt platformy jest fuzją udanych rozwiązań sprawdzonych na poprzednim typie F-100 i zbudowanych dla Norwegii fregatach typu Fridtjof Nansen. Zewnętrznie wyróżnia go maszt zintegrowany. F-110 zaprojektowano jako jednostki eskortowe do działań w konfliktach o dużym nasileniu i we wszystkich domenach typowych dla jednostek tej klasy, ze szczególnym uwzględnieniem zwalczania okrętów podwodnych. Ponadto mają spełniać funkcje w sytuacjach kryzysowych związanych z bezpieczeństwem morskim, wspierając administrację cywilną. Mają reagować na zagrożenia konwencjonalne i asymetryczne, w związku z czym będą zabierać grupy do zadań specjalnych, bezzałogowce powietrzne, na- i podwodne. To także będą duże okręty o wyporności 6 180 t, długości 146 m i prędkości 26 węzłów dzięki siłowni hybrydowej w układzie CODELAG.

Hiszpańska F-110. Największą nowością dla Armada Española jest maszt zintegrowany i napęd hybrydowy. Ładownia misyjna jest dyskretnie schowana w bryle hangaru. Fot. Navantia.

F-110 otrzymają ładownię misyjną. Hiszpanie rozwiązali tę kwestię kosztem przestrzeni na drugi hangar śmigłowca. Jest tam pomieszczenie o powierzchni ok. 160 m kw., do którego można wstawić dwie łodzie hybrydowe o długości 9 m i trzy kontenery TEU jednocześnie, wraz z suwnicą do ich wodowania lub przenoszenia na ląd. Kontenery mogą pomieścić sprzęt, wyposażenie, sanitariaty, szpital itp. Przewidziano możliwość zabierania do 15 aparatów bezzałogowych Scan Eagle wraz z wyrzutnią. Poza tym w narożu ładowni znajdzie się pomieszczenie na rzeczy osobiste osób dodatkowo zaokrętowanych. Ze względu na konieczność umieszczenia sonaru holowanego na rufie, nie było możliwe rozlokowanie ładowni w tym rejonie – podobnie stało się na brytyjskim typie City. Większość sensorów, w tym systemy radiolokacyjnej pasm S i X oraz działający w podczerwieni IRST, będą zamontowane na maszcie zintegrowanym.

Najważniejszą dla fregat F-110 walkę podwodną pozwolą prowadzić systemy hydrolokacyjne: holowany CAPTAS 4 Compact i kadłubowy UMS 4110 – oba produkcji Thalesa. Na okrętach będzie bazował śmigłowiec NH90. Uzbrojenie przeciwpodwodne stanowić będą lekkie torpedy Raytheon Mk 54, odpalane z wyrzutni okrętowych i śmigłowca. Fregaty otrzymają też pociski przeciwokrętowe Harpoon Block II i 127 mm uniwersalną armatę Leonardo Lightweight lub BAE Systems Mk 45 Mod 4, jak też dwa systemy artyleryjskie kalibru 25–30 mm i dwa stanowiska z 12,7 mm wkm.

21 stycznia bieżącego roku Ministerstwo Obrotny w Madrycie potwierdziło, że budowa pierwszej F-110 rozpocznie się w maju.

Wielozadaniowce do walki i pomocy

Jak wynika z powyższego zestawienia, wszystkie typy fregat, które zostaną niebawem wprowadzone do marynarek naszych sojuszników z NATO, to okręty o dużych możliwościach bojowych, przewyższających poprzedników. Jest to efekt ograniczania liczby coraz droższych okrętów. Z drugiej jednak strony, niemal każdy z modeli jest „skażony” ideą modułowości i przygotowania do operacji humanitarnych, pomocowych czy innych o charakterze „dodatkowym”. Pozawala to często przepchnąć budżety na budowę takich okrętów, a ich współfinansowanie przez ministerstwa inne niż obrony już nikogo nie dziwi. Pierwsi na nowe wyzwania zareagowali Niemcy, projektując serię F125, choć nie wszystko poszło im z godnie z planem. Pamiętać przy tym trzeba, że nowo projektowane okręty wypierające po 6 000 t są podatne na modernizacje, przebudowy itp., dzięki czemu będzie można dość elastycznie reagować na zamianę priorytetów w przyszłości.

Może Cię zainteresować:

Marynarka wojenna Rosji w 2018 roku: powolna modernizacja, poważne problemy technologiczne [ANALIZA]

Marynarka wojenna Rosji w 2018 roku: powolna modernizacja, poważne problemy technologiczne [ANALIZA]

Sprawdzamy, jak wyglądają programy fregatowe, które obecnie są realizowane przez marynarki wojenne państw europejskich: Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch oraz Francji. Czytaj dalej

Warto też zwrócić uwagę, że odsuwane są stopniowo do lamusa systemy radiolokacyjne z pojedynczymi antenami obrotowymi na korzyść kilku paneli nieruchomych. W przypadku pocisku zbliżającego się z prędkością hiperdźwiękową antena obrotowa może okazać się słabym ogniwem systemu obrony. Poza tym cztery anteny ścianowe klasy AESA zapewniają lepszą zdolność wykrywania i śledzenia wielu obiektów powierzchniowych i powietrznych jednocześnie.

Jaką drogą pójdą zatem polscy decydenci realizując Miecznika? O ile w ogóle do tego dojdzie, trzeba wierzyć, że wygra zdrowy rozsądek i opcja zacieśnienia współpracy z doświadczonym partnerem zagranicznym.

Podpis: kb