Abordaż tankowca „floty cieni”. Polski M28 Bryza w akcji

Włoscy żołnierze dokonali abordażu objętego sankcjami tankowca Toa Payoh, podejrzewanego o działalność w rosyjskiej „flocie cieni”. Operację na Morzu Śródziemnym prowadziły siły unijnej misji IRINI, a działania z powietrza zabezpieczał polski samolot patrolowy M28 Bryza.
W artykule
Jeszcze kilka lat temu państwa europejskie ograniczały się głównie do nakładania kolejnych pakietów sankcji. Dziś coraz częściej kierują na morze okręty wojenne, śmigłowce i grupy kontrolne. Walka z rosyjską „flotą cieni” przestaje być wyłącznie kwestią dyplomacji – coraz częściej staje się zadaniem marynarek wojennych.
Jednym z przykładów tej zmiany była operacja przeprowadzona 2 sierpnia na Morzu Śródziemnym w ramach unijnej misji EUNAVFOR MED IRINI.
Kapitan nie chciał współpracować
Początkowo kontrola miała przebiegać według standardowych procedur. Sytuacja zmieniła się, gdy kapitan tankowca nie podjął współpracy z siłami operacji. Wówczas z pokładu włoskiego okrętu Thaon di Revel, pełniącego funkcję jednostki flagowej IRINI, wystartował śmigłowiec z grupą kontrolną.
Włoscy żołnierze zeszli na pokład tankowca i rozpoczęli sprawdzanie dokumentów. Nie chodziło jednak o przejęcie statku. Jak wyjaśniła agencja ANSA, celem kontroli było ustalenie jego przynależności państwowej oraz zweryfikowanie prawa do używania bandery Kamerunu.
Operacja trwała około dwóch godzin. Włoski okręt działał w asyście jednostki greckiej, natomiast działania z powietrza zabezpieczał polski samolot patrolowy M28 Bryza. Po sprawdzeniu dokumentów grupa kontrolna opuściła tankowiec, który następnie kontynuował rejs.
Zebrane materiały mają zostać przeanalizowane i mogą posłużyć władzom krajowym do podjęcia dalszych działań prawnych. Siły operacji IRINI nie miały jednak uprawnień do zajęcia tankowca, dlatego Toa Payoh nie został zatrzymany.
Coraz twardsze działania wobec „floty cieni”
Rosyjska „flota cieni” od dawna stanowi problem dla państw europejskich. Tworzą ją głównie wysłużone tankowce pływające pod banderami państw trzecich, często z niejasną strukturą właścicielską i zmienianą dokumentacją. Dzięki temu mogą przewozić rosyjską ropę z pominięciem części ograniczeń nałożonych po rozpoczęciu wojny na Ukrainie.
Europejskie państwa przez długi czas ograniczały się do śledzenia takich statków. Obecnie decydują się także na prowadzenie kontroli na morzu, sprawdzając dokumenty oraz prawo do używania deklarowanej bandery.
To więcej niż pojedynczy abordaż
Kontrola jednego tankowca nie zmieni sytuacji na rynku transportu rosyjskiej ropy. Jest jednak sygnałem dla armatorów i operatorów „floty cieni”, że egzekwowanie sankcji nie kończy się na decyzjach administracyjnych, lecz może obejmować również działania kontrolne prowadzone na morzu.









