Od wielkiego doku po fregatę Wicher. Wyjątkowe dni dla polskich stoczni

Najbliższe dni przyniosą dwa ważne wydarzenia dla polskiego przemysłu stoczniowego. W Szczecinie na wodę trafi ostatni moduł doku pływającego budowanego przez Stocznię Szczecińską „Wulkan” dla Gryfii, a na Zatoce Gdańskiej po raz pierwszy samodzielnie utrzyma się na wodzie przyszły ORP Wicher – pierwsza fregata programu Miecznik. Dla Portalu Stoczniowego będzie to tydzień szczególny.

Są w pracy redakcji takie dni, na które czeka się szczególnie długo. Wodowanie jest jednym z tych momentów, kiedy miesiące, a często lata pracy stoczniowców można wreszcie zobaczyć w całości – w postaci konstrukcji, która po raz pierwszy trafia na wodę.

W najbliższych dniach takich momentów będziemy mieli dwa. Dla Portalu Stoczniowego, który od lat opisuje polskie stocznie, budowane w nich statki i okręty oraz ludzi stojących za tymi projektami, trudno wyobrazić sobie bardziej szczególny tydzień.

Najpierw Szczecin i ostatni moduł wielkiego doku pływającego

Już za kilka godzin rozpocznie się operacja poprzedzająca wodowanie ostatniego modułu nowego doku pływającego, budowanego przez Stocznię Szczecińską „Wulkan” dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia”. Dzisiaj konstrukcja zostanie przemieszczona z placu montażowego Odra Nowa na ponton wodowaniowy, a dzień później trafi na wodę.

Sam moduł ma około 80 metrów długości i waży ponad 4 tys. ton. Po połączeniu wszystkich trzech części dok będzie miał 235,6 metra długości i 47,3 metra szerokości.

Nie będzie to wydarzenie o takim wymiarze jak wodowanie nowego okrętu Marynarki Wojennej. Nie umniejsza to jednak jego znaczenia dla polskiego przemysłu stoczniowego, bo zamyka jeden z kluczowych etapów budowy nowego doku pływającego dla „Gryfii”.

Od wielkiego doku po fregatę Wicher. Wyjątkowe dni dla polskich stoczni / Portal Stoczniowy
Fot. Ostatni moduł doku pływającego budowanego przez Stocznię Szczecińską „Wulkan” dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” przed wodowaniem / Stocznia Szczecińska „Wulkan”

Będzie on jednym z podstawowych narzędzi pracy stoczni remontowej. To właśnie jego parametry zdecydują, jakie statki będzie można przyjmować na remonty, modernizacje i przeglądy, a tym samym o jakie kontrakty będzie mogła zabiegać stocznia.

Za taką inwestycją stoją nie tylko pieniądze, które trzeba najpierw znaleźć, lecz także kompetencje zdobywane przez lata. Trzeba potrafić zaprojektować konstrukcję, przygotować produkcję, zespawać tysiące elementów, przemieścić wielotonowe sekcje, bezpiecznie je zwodować, a później połączyć w całość.

W Szczecinie zobaczymy więc nie tylko ostatni moduł schodzący na wodę. Będzie to również widoczny efekt pracy stoczniowców i inżynierów przy jednej z największych konstrukcji realizowanych w ostatnich latach przez polski przemysł stoczniowy.

Dzień później uwaga przeniesie się do Gdyni

9 sierpnia rozpocznie się kilkudniowa operacja prowadząca do wodowania przyszłego ORP Wicher. W niedzielę wieczorem kadłub pierwszej fregaty programu Miecznik zostanie częściowo wyprowadzony z hali kadłubowej PGZ Stoczni Wojennej – na około 40 metrów – i podświetlony. Będzie to pierwsza okazja, aby zobaczyć dużą część niemal 139-metrowego okrętu poza halą, w której przez ostatnie lata łączono jego kolejne bloki.

12 sierpnia w PGZ Stoczni Wojennej odbędzie się ceremonia chrztu i nadania imienia ORP Wicher. Dzień później nastąpi właściwe wodowanie fregaty.

Nie będzie to klasyczne zejście okrętu z pochylni. Kadłub zostanie ustawiony na barce półzanurzalnej Boabarge 33, a następnie wyprowadzony na Zatokę Gdańską. Kontrolowane napełnianie zbiorników balastowych sprawi, że barka będzie stopniowo zanurzać się pod kadłubem fregaty, aż ORP Wicher po raz pierwszy samodzielnie utrzyma się na wodzie.

Od wielkiego doku po fregatę Wicher. Wyjątkowe dni dla polskich stoczni / Portal Stoczniowy
Fot. Dziób przyszłej fregaty ORP Wicher w hali kadłubowej PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni / PGZ Stocznia Wojenna

W pewnym momencie ważący ponad 4 tys. ton kadłub uniesie się nad podporami i po raz pierwszy zacznie samodzielnie utrzymywać się na wodzie.

To będzie właściwy moment wodowania przyszłego ORP Wicher.

Prawie 139 metrów polskiej fregaty

Wicher ma 138,7 metra długości i ponad 20 metrów szerokości. Po zakończeniu wyposażania jego wyporność będzie wynosiła około 7 tys. ton.

Będzie pierwszą z trzech fregat programu Miecznik, obok przyszłych ORP Burza i ORP Huragan. Okręty mają zapewnić Marynarce Wojennej RP zdolności w zakresie obrony przeciwlotniczej, zwalczania celów nawodnych i okrętów podwodnych, ochrony szlaków komunikacyjnych oraz działania w zespołach okrętowych NATO.

Dlatego 13 sierpnia na Zatoce Gdańskiej nie znajdzie się po prostu kolejny duży kadłub zbudowany w polskiej stoczni.

Na wodę trafi pierwszy od wielu lat tak duży okręt wojenny budowany dla polskiej Marynarki Wojennej. Okręt, który po zakończeniu wyposażania i integracji uzbrojenia ma stać się jednym z najważniejszych elementów polskich sił morskich.

Co równie ważne – powstaje w mojej ukochanej Gdyni.

Na ten moment czekałem od lat

Dla mnie wodowanie Wichra będzie miało jeszcze inne, bardzo osobiste znaczenie. O potrzebie budowy nowych fregat Portal Stoczniowy pisał na długo przed podpisaniem umowy na realizację programu Miecznik i wiele lat przed przecięciem pierwszej blachy.

Pamiętam tamten czas bardzo dobrze. Spór nie dotyczył jeszcze radarów, pocisków czy systemów walki. Znacznie wcześniej trzeba było odpowiedzieć na pytanie, czy Polsce w ogóle potrzebne są duże fregaty i czy nasz przemysł powinien podjąć się ich budowy.

Odpowiedź wcale nie była wówczas oczywista. Pomysł miał zdecydowanych zwolenników, ale również wielu przeciwników.

I właśnie wtedy Portal Stoczniowy zaczął o tym pisać.

Nie było za nami sztabu ludzi ani gotowych komunikatów rozsyłanych do największych redakcji. Byłem ja, jeden z moich kolegów i dwóch komandorów. Na podstawie wiedzy, doświadczenia i determinacji przekonywaliśmy, że Polska potrzebuje takich okrętów.

Nie chodziło o propagandę, lecz o argumenty wynikające z wiedzy o współczesnej wojnie na morzu, zadaniach nowoczesnej Marynarki Wojennej oraz znaczeniu portów, terminali, szlaków żeglugowych i morskiej infrastruktury krytycznej dla bezpieczeństwa państwa.

W archiwum Portalu Stoczniowego są teksty z tamtych lat. Można dziś do nich wrócić i zobaczyć, o czym pisaliśmy, kiedy nie było jeszcze podpisanego kontraktu, wybranego projektu Arrowhead 140 ani pewności, że pierwszy Miecznik rzeczywiście powstanie.

Później przyszły decyzje. Podpisano umowę, wybrano projekt, rozpoczęto modernizację stoczni, przecięto pierwszy arkusz blachy, położono stępkę i połączono kolejne bloki kadłuba.

Wicher rósł na naszych oczach.

13 sierpnia po raz pierwszy znajdzie się na wodzie.

Dlatego będę patrzył na to wodowanie inaczej niż na kolejne wydarzenie, które trzeba opisać, sfotografować i opublikować na Portalu Stoczniowym. Będę patrzył na niemal 139-metrowy okręt, o którego potrzebie pisaliśmy wtedy, gdy jego powstanie wcale nie było jeszcze przesądzone.

To na ten widok czekałem przez te wszystkie lata.

Dwa wodowania, dwa różne znaczenia

Szczecin i Gdynię dzieli kilkaset kilometrów, a oba wydarzenia dotyczą zupełnie różnych konstrukcji. W jednym przypadku chodzi o dok, który ma przez kolejne dekady służyć remontom statków. W drugim o fregatę, która ma wejść do służby w Marynarce Wojennej RP, bronić polskiego wybrzeża i zapewniać bezpieczeństwo na morzu.

Łączy je jednak znacznie więcej.

Za jednym i drugim stoją polskie stocznie, a przede wszystkim ludzie – projektanci, spawacze, monterzy, technolodzy, operatorzy urządzeń transportowych, pracownicy nadzoru i dziesiątki firm współpracujących przy obu przedsięwzięciach.

Od wielkiego doku po fregatę Wicher. Wyjątkowe dni dla polskich stoczni / Portal Stoczniowy
Fot. Ostatni, trzeci moduł doku pływającego budowanego przez Stocznię Szczecińską „Wulkan” dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” / Stocznia Szczecińska „Wulkan”

Tak wygląda przemysł stoczniowy w swojej najbardziej namacalnej postaci – lata pracy, które ostatecznie przybierają kształt wielkich stalowych konstrukcji gotowych do zejścia na wodę.

Już jutro w Szczecinie na wodę trafi ostatni moduł wielkiego doku pływającego. W niedzielę w Gdyni Wicher po raz pierwszy wyjedzie z hali kadłubowej i zostanie ustawiony przy nabrzeżu. Cztery dni później, 13 sierpnia, na Zatoce Gdańskiej nastąpi jego właściwe wodowanie.

I właśnie na takie dni od lat czeka polska branża stoczniowa. Ja razem z nią.

Udostępnij ten wpis

Jeden komentarz

  1. uważam ,że za wybór A26 dla ,ORKI, Kosiniak powinien dostać dożywocie , moim zdaniem jest to najwiękrzy przekręt zbrojeniowy Polski i PSL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *