Arktyka traci grunt pod nogami. Problem sięga daleko poza klimat

Arktyka zmienia się nie tylko na morzu. Podczas gdy coraz częściej mówi się o nowych możliwościach żeglugi na północy, znacznie mniej uwagi poświęca się zmianom zachodzącym w portach i na ich zapleczu. Tymczasem nowe badania pokazują, że wieloletnia zmarzlina ustępuje na dużej części tego obszaru.
W artykule
Z pozoru to problem geologów i klimatologów. W praktyce dotyczy jednak również gospodarki morskiej, bo port w Arktyce nie kończy się przecież na nabrzeżu.
Za nim znajdują się drogi, linie kolejowe, magazyny, instalacje paliwowe, rurociągi, energetyka i całe zaplecze, bez którego trudno mówić o sprawnym transporcie morskim. Duża część tej infrastruktury powstała na gruncie, który przez dziesięciolecia traktowano jako trwały fundament.
Teraz właśnie ten fundament zaczyna tracić swoją stabilność.
Zmarzlina rozmarza coraz głębiej
Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował pomiary prowadzone przez ponad dwie dekady w 156 miejscach w Arktyce, Antarktyce oraz regionach wysokogórskich. Badacze sprawdzali grubość tzw. warstwy czynnej – części gruntu, która latem rozmarza, a zimą ponownie zamarza.
Co z tego wynika?
Jeżeli warstwa ta z roku na rok się pogłębia, oznacza to, że odwilż dociera coraz niżej. W Arktyce taki wyraźny wzrost stwierdzono na 55 proc. stanowisk pomiarowych. Jeszcze szybsze zmiany odnotowano w niektórych regionach górskich, gdzie warstwa czynna miejscami zwiększyła swoją grubość nawet dwukrotnie.
Dla klimatologów jest to kolejny wskaźnik ocieplania się północy. Dla inżynierów, przewoźników i właścicieli infrastruktury oznacza jednak coś bardziej przyziemnego: grunt może zachowywać się inaczej niż w chwili, gdy budowano na nim drogi, terminale czy instalacje przemysłowe.
Co się dzieje, kiedy znika zamarznięty fundament?
Wieloletnia zmarzlina nie jest po prostu „zamarzniętą ziemią”. W gruncie znajduje się także lód, który przez lata pomaga utrzymywać podłoże w stosunkowo stabilnym stanie. Gdy zaczyna topnieć, grunt może osiadać, deformować się i tracić stabilność.
Dla budynku oznacza to pękające fundamenty. Dla drogi – deformację nawierzchni. Dla rurociągu – zmianę położenia podpór i naprężenia konstrukcji. W przypadku lotnisk, terminali czy zaplecza portowego problem robi się jeszcze poważniejszy, ponieważ każda przerwa w funkcjonowaniu jednego elementu może uderzyć w cały łańcuch transportowy.
Nie oznacza to oczywiście, że arktyczna infrastruktura zacznie nagle zapadać się pod ziemię. Badanie tego nie pokazuje. Pokazuje natomiast kierunek zmian, którego przy planowaniu nowych inwestycji nie można już ignorować.
Morze otwiera się szybciej niż ląd
I tu pojawia się ciekawy paradoks.
Zmniejszająca się pokrywa lodowa sprawia, że Arktyka coraz częściej pojawia się w planach armatorów, państw i koncernów surowcowych. Północna Droga Morska jest przedstawiana jako potencjalnie krótsze połączenie pomiędzy Azją i Europą. Rosja od lat rozwija porty oraz terminale surowcowe na swojej arktycznej północy. Podobne zainteresowanie widać również w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i państwach nordyckich.
Tyle że łatwiejszy dostęp od strony morza nie oznacza jeszcze łatwiejszego funkcjonowania na lądzie.
Każdy arktyczny terminal potrzebuje dostaw energii. Każda baza przeładunkowa potrzebuje dróg. Każdy port obsługujący surowce wymaga zbiorników, rurociągów i urządzeń przesyłowych. Jeżeli utrzymanie tego zaplecza stanie się trudniejsze i droższe, część korzyści wynikających z większej dostępności północnych szlaków może zostać po prostu skonsumowana przez rosnące koszty infrastruktury.
Północna Droga Morska potrzebuje czegoś więcej niż mniej lodu
W debacie o przyszłości Północnej Drogi Morskiej uwaga najczęściej skupia się na tym, co dzieje się na morzu: długości sezonu żeglugowego, grubości lodu, dostępności lodołamaczy i czasie przejścia statku.
To jednak tylko połowa obrazu.
Transport morski zaczyna się i kończy na lądzie. Kontener trzeba wyładować, ropę przepompować, rudę dowieźć do terminalu, statek zaopatrzyć, a port połączyć z resztą gospodarki. Bez sprawnego zaplecza nawet coraz łatwiej dostępny szlak morski pozostanie tylko częścią całego systemu transportowego.
I właśnie dlatego najnowsze badania nad wieloletnią zmarzliną są istotne również dla branży morskiej. Pokazują bowiem ciekawy paradoks: Arktyka może stawać się łatwiejsza do pokonania statkiem, a jednocześnie trudniejsza i droższa do zagospodarowania na lądzie.
Mniej lodu na morzu może wydłużać okres żeglugi, ale samo w sobie nie wystarczy, by Północna Droga Morska stała się jednym z głównych szlaków światowego transportu. O jej rzeczywistym znaczeniu zdecydują także porty, terminale, drogi, rurociągi i infrastruktura na lądzie. A właśnie pod tym zapleczem grunt w coraz większej części Arktyki przestaje być tak stabilny, jak przez dziesięciolecia zakładano.









