Skala piractwa morskiego coraz mniejsza 

W 2021 roku Centrum Raportowania Piractwa (PRC) Międzynarodowego Biura Morskiego (IMB) odnotowało najniższy poziom piractwa morskiego i napadów przy użyciu broni od 1994 roku. Spadek incydentów IMB przypisuje działaniom podjętym przez władze i wzywa do kontynuowania wszelkich działań, które zapewniają marynarzom długoterminową ochronę i bezpieczeństwo. 

W 2021 roku Centrum Zgłaszania Piractwa IMB odnotowało 132 incydenty piractwa i napadów na statki handlowe przy użyciu broni. Incydenty dotyczyły 115 statków, w tym odnotowano 11 prób ataków, pięć statków zostało ostrzelanych, a jeden statek porwano.

Zwiększona obecność sił międzynarodowych (okrętów wojennych) i współpraca z władzami regionalnymi przyniosły pozytywne skutki. Warto podkreślić zdecydowane działania Królewskiej Duńskiej Marynarki Wojennej w neutralizacji groźnej pirackiej grupy pod koniec listopada.

Ogólny spadek liczby incydentów w 2021 r. wynika głównie ze spadku aktywności pirackiej na wodach Zatoki Gwinejskiej. W ubiegłym roku odnotowano spadek liczby zgłoszonych incydentów do 34 w porównaniu do 81 w roku 2020. Niestety, Zatoka Gweinejska pozostaje miejcem w któtrym dochodzi nadal do porwań załóg statków. W 7 zeszłorocznych incydentach porwano 57 osób załogi.

Centrum Raportowania Piractwa IMB ostrzega, że zagrożenie dla marynarzy utrzymuje się, wzywa załogi i statki pływające po tych wodach do zachowania ostrożności, ponieważ sprawcy pozostają agresywni, a ryzyko dla załóg jest wciąż wysokie. Dowodem na to jest porwanie sześciu członków załogi z kontenerowca w połowie grudnia.

„IMB pochwala zdecydowane działania marynarek wojennych i władz regionalnych w Zatoce Gwinejskiej, które przyczyniły się do spadku liczby zgłoszonych incydentów i zapewnienia bezpieczeństwo załogom i handlowi morskiemu” – powiedział Howlett.

Wzrasta liczba ataków w Cieśninie Singapurskiej

W 2021 roku do Centrum Raportowania Piractwa zgłoszono 35 incydentów z udziałem statków poruszjących się w Cieśninie Singapurskiej, co stanowi wzrost o 50 proc. w stosunku do 2020 roku i najwyższą liczbę od 1992 roku.  W 33 incydentów doszło na ataki na statki.  

Zmniejsza się liczba incydentów w Archipelagu Indonezyjskim. W 2021 r. ich liczba spadła do 9 przypadków. W 2020 roku wartość wynosiła 26 przypadków to najmniej od 1993 roku. 

Na wodach Ameryki Południowej (Brazylia, Kolumbia, Ekwador i Peru), a także w rejonie na Haiti nadal dochodzi do zbrojnych napadów na morzu. W 2021 r. zgłoszono 36 incydentów, w porównaniu z 30 w 2020 r. Incydenty na peruwiańskim kotwicowisku Callao wzrosły ponad dwukrotnie.

Dalsza poprawa sytuacji w pobliżu Somalii

Choć wydaje się, że bezpośrednie zagrożenie atakami ze strony somalijskich piratów zmalało, IMB ostrzega, że piraci z Somalii nadal posiadają zdolność do przeprowadzania ataków w basenie Somalii i na całym Oceanie Indyjskim. „Kapitanowie i załoga muszą zachować czujność i ostrożność podczas przepływania na tych wodach” – czytamy w raporcie.

Źródło: ICC-CCS/MD

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci / Portal Stoczniowy

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.