ZMPSiŚ z wyróżnieniem Społecznej Odpowiedzialności Biznesu 2021

Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA (ZMPSiŚ) otrzymał drugi rok z rzędu wyróżnienie Społecznej Odpowiedzialności Biznesu. W tej kategorii spośród 19 nominowanych spółka zajęła pierwsze miejsce w plebiscycie Przedsiębiorca Pomorza Zachodniego Roku 2021 organizowanym przez Północną Izbę Gospodarczą w Szczecinie zrzeszającą przedsiębiorców Pomorza Zachodniego. W imieniu ZMPSiŚ SA nagrodę odebrał Daniel Stachiewicz, wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych.

Spółka otrzymała wyróżnienie Społecznej Odpowiedzialności Biznesu za wkład w ochronę środowiska naturalnego, pomoc szpitalom walczącym z pandemią koronawirusa oraz za wspieranie szeregu inicjatyw społecznych realizowanych zgodnie z zasadami społecznej odpowiedzialności biznesu.

Przypomnijmy, ZMPSiŚ SA spełniając rolę społecznej odpowiedzialności biznesu, w roku 2020 i 2021 zaangażował się w pomoc służbom medycznym w walce z koronawirusem. Przekazał wsparcie finansowe, dzięki czemu został zakupiony nowy sprzęt medyczny.

Ponadto w 2021 roku Spółka realizowała plan sponsoringowy obejmując wsparciem kluby sportowe, inicjatywy kulturalne oraz przedsięwzięcia podejmowane przez szkoły i lokalne społeczności. Kontynuowany był także program edukacyjny „Dni portu w szkole” popularyzujący wiedzę o gospodarce morskiej. Za działania w obszarze CSR, ZMPSiŚ SA został w 2021 r. wyróżniony również przez ekonomistów z Uniwersytetu Szczecińskiego tytułem „Równa firma”. Spółka Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA jako zarządca nieruchomości portowych należących do Skarbu Państwa ma bardzo duże znaczenie gospodarcze w regionie.

Jest liderem pod względem zrealizowanych i będących w toku inwestycji ukierunkowanych na modernizację infrastruktury portowej, co przyczynia się do ułatwienia działalności gospodarczej przedsiębiorstwom portowym operującym w portach. Jest dużym i stabilnym pracodawcą. Inicjuje szereg przedsięwzięć o charakterze gospodarczym, wspiera lokalny biznes oraz angażuje się w przedsięwzięcia o charakterze społecznym. Wartość obecnie realizowanego pakietu inwestycyjnego przekracza 1,5 mld złotych.

Źródło: ZMPSiŚ

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności na morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów technicznych, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.