Jeden marynarz ranny po uderzeniu rakiety w należący do japońskiej firmy statek na Morzu Czarnym 

Jeden członek załogi został ranny w wyniku uderzenia rakiety w pływający pod panamską banderą statek transportowy Namura Queen – przekazał w sobotę japoński właściciel jednostki. Według ukraińskiej agencji spedycyjnej Stark Shipping rakietę wystrzelili Rosjanie.
Namura Queen została trafiona w piątek i uszkodzona, ale może samodzielnie płynąć. Skierowała się do Turcji, gdzie jej zniszczenia zostaną ocenione. Jeden z 20 filipińskich marynarzy przebywających na statku odniósł obrażenia, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podała agencja Kyodo, powołując się na japońską firmę, do której należy statek.
Do zdarzenia doszło na Morzu Czarnym w pobliżu portu w obwodzie odeskim, gdzie Namura Queen miała wziąć ładunek zboża. Statki zostały wcześniej ostrzeżone, że nie powinny przebywać na tych wodach, ale Namura Queen nie zdawała sobie sprawę z tego ostrzeżenia i została trafiona w czasie próby opuszczenia tego obszaru – pisze Kyodo.
Namura Queen to trzeci statek handlowy trafiony od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W czwartek pływający pod turecką banderą frachtowiec Yasa Jupiter został uderzony bombą u wybrzeży Odessy, a w piątek rosyjska rakieta spadła na Millenial Spirit pływający pod banderą Mołdawii.
Źródło: PAP

Zima, jakiej dawno nie było. Lodołamacze wróciły do pracy

Po wielu latach łagodnych zim Wisła ponownie znalazła się pod presją intensywnych zjawisk lodowych. Utrzymujące się od kilkunastu dni ujemne temperatury doprowadziły do powstania zwartej pokrywy lodowej na długich odcinkach rzeki, co wymusiło rozpoczęcie działań lodołamaczy na jej dolnym odcinku.
W artykule
Zatory lodowe na Wiśle i działania lodołamaczy
Jak podkreślają służby odpowiedzialne za gospodarkę wodną, sytuacja pozostaje pod kontrolą, jednak prognozowana odwilż w połączeniu z grubą warstwą lodu może stworzyć warunki sprzyjające powstawaniu zatorów. To one stanowią największe zagrożenie dla infrastruktury hydrotechnicznej oraz terenów położonych w dolinach rzecznych.
Na północy kraju rozpoczęto pierwszy etap lodołamania. Kilka jednostek prowadzi działania na ujściowym odcinku Wisły, stopniowo udrażniając nurt rzeki i przygotowując go na spodziewany spływ kry. Zakres operacji uzależniony jest bezpośrednio od warunków pogodowych oraz zmian poziomu wody obserwowanych na rzece.
Na środkowym biegu Wisły, w rejonie Włocławka, Zalew Włocławski pozostaje w całości skute lodem. Pokrywa lodowa ciągnie się na dziesiątki kilometrów w górę rzeki, osiągając znaczną grubość. Jak zaznaczają hydrolodzy, tak rozległe zlodowacenie nie było obserwowane od wielu sezonów zimowych.
Lodołamacze w gotowości. Decydują warunki hydrologiczne
Lodołamacze pozostają w gotowości, jednak ich użycie na tym odcinku wymaga spełnienia określonych warunków hydrologicznych. Kluczowe znaczenie ma stabilna odwilż oraz odpowiedni dopływ wody do zbiornika, umożliwiający bezpieczne i skuteczne kruszenie lodu. Do tego czasu prowadzony jest stały monitoring sytuacji.
Działania lodołamaczy mają charakter prewencyjny i służą ograniczeniu ryzyka powodzi zatorowych, które należą do najgroźniejszych zjawisk hydrologicznych. Występują zimą, rozwijają się gwałtownie i mogą prowadzić do szybkiego przekroczenia stanów ostrzegawczych.
Zjawiska lodowe także na dopływach Wisły. Zimowe zagrożenia wracają
Problemy związane z lodem nie ograniczają się wyłącznie do Wisły. Zjawiska lodowe obserwowane są również na jej dopływach, gdzie lokalnie notowane są wzrosty stanów wody. Służby hydrologiczne wydały ostrzeżenia dla wybranych odcinków rzek, apelując o zachowanie ostrożności i unikanie przebywania w bezpośrednim sąsiedztwie koryt rzecznych.
Lodołamacze, jeszcze niedawno postrzegane jako relikt dawnych zim, ponownie stały się kluczowym elementem systemu ochrony przeciwpowodziowej na Wiśle.










